I C 738/22 - uzasadnienie Sąd Okręgowy w Częstochowie z 2023-10-11
Sygnatura akt I C 738/22
UZASADNIENIE
Powód J. L. (1) wniósł o:
1) zobowiązanie pozwanego T. R., aby w terminie siedmiu dni od daty uprawomocnienia się wyroku w niniejszej sprawie opublikował na łamach portalu internetowego (...).pl przeprosiny następującej treści:
„Na podstawie prawomocnego wyroku Sądu Okręgowego w C. z dnia … sygn. akt: I C … przepraszam Pana J. L. (1), właściciela (...), za krzywdzące i nieprawdziwe stwierdzenia, dotyczące podejmowanych przez niego działań na (...), wypowiedziane przeze mnie w wywiadzie udzielonym Panu T. B., w dniu 23 lipca 2022 r., zatytułowanym: „(...)” – podpisane pełnym imieniem i nazwiskiem i tytułem naukowym pozwanego dr T. R. – i to na jego koszt;
2) nakazanie pozwanemu zapłaty kwoty 20 000 zł na cel społeczny związany z ochroną zabytków bądź ludzi zajmujących się zabytkami, na konto (...), Fundacja (...), KRS: (...), REGON (...), NIP (...);
3) zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda kosztów procesu według norm przepisanych, w tym kosztów zastępstwa procesowego.
W uzasadnieniu pozwu powód wskazał, że pozwany udzielił wywiadu 23 lipca 2022 r. T. B. na łamach portalu (...).pl, w którym stwierdził „Jestem radykalnie krytycznie nastawiony do działań prowadzonych w B.. Uważam to za barbarzyństwo i niszczenie zabytku. Mówię to z pełną odpowiedzialnością ponieważ ten obecny zamek niczego nie odtwarza.”. To stwierdzenie, a w szczególności zwrot o barbarzyństwie i niszczeniu zabytku, w ocenie powoda naruszyło jego cześć, dobre imię i dobrą sławę. Za podstawę prawną roszczenia powód wskazał art. 23 i 24 k.c. Powód identyfikuje się z ochroną zabytków, za co został m.in. odznaczony przez Prezydenta RP Orderem Odrodzenia Polski, jak również został laureatem nagrody (...) za rekonstrukcję zamku (...). Powód wyjaśnił, że prace archeologiczne i rekonstrukcyjne prowadzili wybitni naukowcy wymienieni w pozwie. Dodał, że przestrzegał obowiązków konserwatorskich stosownie do decyzji administracyjnych. Powód stworzył silną markę Zamek B., którą utożsamia ze swoją osobą. Powód poczuł się pomówiony o działania „barbarzyńskie” i „drastyczne fałszowanie historii architektury”. Określenia te kojarzą się jednoznacznie negatywnie i podważają jego starania na rzecz ochrony zabytków, oraz popularyzacji historii i architektury. Zarzut niszczenia zabytku powód utożsamia z pomówieniem go o przestępstwo z art. 108 ust. 1 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Wywiad został opublikowany w Internecie. W ocenie powoda działanie pozwanego było bezprawne. Wykraczało poza granice dozwolonej krytyki. Przytoczone fragmenty wywiadu nie stanowiły rzeczowej i powściągliwej krytyki, adekwatnej do tematu.
W odpowiedzi na pozew pozwany wniósł o oddalenie powództwa i zasądzenie kosztów procesu. Pozwany wskazał, że jego wypowiedzi w udzielonym wywiadzie nie dotyczyły osobiście powoda, a procesu odbudowy zamku B.. Wskazał, że oczywistym jest, że za odbudowę odpowiada wiele osób, w tym organy administracji, służby konserwatorskie itd., zatem inwestycja nie stanowiła wyłącznego konceptu inwestora. Dodał, że ocenił w wywiadzie stan rzeczy, a nie zachowanie powoda. Wskazał na konieczność uwzględnienia kontekstu obiektywnego, a nie subiektywnych odczuć powoda. Powód jako społecznik i polityk, powinien cechować się większym stopniem tolerancji wobec krytyki niż osoba niepubliczna. Osoby publiczne powinny liczyć się również z radykalną oceną. W ocenie pozwanego, cytowane przez powoda wypowiedzi należy odbierać w szerokim kontekście wydźwięku całego artykułu, a nie poprzez analizę brzmienia wyrwanych fragmentów. Pozwany nie zarzucał powodowi przestępstwa zniszczenia zabytku, lecz to, że w jego ocenie zabytek został wchłonięty przez nowy obiekt. Następnie pozwany podkreślił, że poruszał się w ramach dozwolonego prawa krytyki, wolności słowa oraz wyrażania opinii, zwłaszcza jako przedstawiciel środowiska akademickiego, konsultant i ekspert w zakresie architektury średniowiecznej. W ocenie pozwanego, prace w B. zatarły widoczne różnice murów starych i nowych, zatarto ślady przemian architektonicznych z okresu XIV, XV, XVII, XVII wieku. Jego zdaniem, mury obronne przyjęły formę ahistoryczną, zwieńczono je pseudokrenelażem, który nie występował wówczas, przez co konstrukcja zamku nie odzwierciedla ani rezydencji renesansowej, ani średniowiecznej warowni obronnej. Zamek utracił element malowniczości krajobrazu, w który wpisał się od ponad 200 lat historii współczesnej.
Powód w piśmie z 24 stycznia 2023 r. podtrzymał stanowisko, że wypowiedzi pozwanego jednoznacznie identyfikowały osobę powoda. Zaprzeczył związkowi działalności politycznej powoda z działalnością na rzecz ochrony zabytków. Zaprzeczył twierdzeniom pozwanego, że powód w zamku w B. prowadzi głównie działalność hotelarsko-gastronomiczną, gdyż ta jest prowadzona w odrębnych zabudowaniach, oddalonych od budowli zamku. Wypowiedzi pozwanego były jednoznacznie pejoratywne, w sposób przekraczający dopuszczalne normy. Pozwany nie wykazał niezgodności inwestycji z projektem, gdyż nie zapoznawał się z tą dokumentacją, znajdującą się w posiadaniu inwestora i organów administracji.
Ustalenia faktyczne.
W sprawie jest bezsporne, że J. L. (1) jest właścicielem zamków w B. i M., jak również, że inwestycja zrealizowana w zamku w B. była prowadzona na podstawie zgód, wymaganych decyzji administracyjnych, wydanych po uprzednich badaniach archeologicznych, po uzyskaniu niezbędnej dokumentacji, a całą budowę nadzorowały organy administracji, w tym służby konserwatorskie i nadzoru budowlanego. Zamysł odbudowy i rekonstrukcji obiektu wraz z wnętrzami z przeznaczeniem na cele turystyczno-mieszkalne i muzealne przedstawiony przez inwestora, uzyskał akceptacje konserwatorskie. Prace powierzono ekspertom. Wizja rewitalizacji zamku nie była autorstwa powoda. Celem inwestycji nie była rekonstrukcja średniowiecznego zamku. Szczątki zamku pochodziły z XVIII i XIX wieku. Chcąc odwzorować zamek średniowieczny, zniszczeniu musiałyby ulec elementy późniejsze. Celem inwestycji było zachowanie pozostałości po licznych rozbudowach zamku i uzupełnienie ich, by stworzyć spójną bryłę architektoniczną, przez co w zamku pozostały elementy z różnych epok. Dokumentacja projektowa uwzględniała inwentaryzację obiektu, wyniki badań archeologicznych, archeologiczno-architektonicznych, m.in. zakładała utrzymanie i konserwację zachowanych i odkrytych elementów obiektu w tym schodów, posadzek, detali, oraz utrzymanie zinwentaryzowanych otworów okiennych i drzwiowych w ich usytuowaniu pionowym i poziomym wraz ich wymiarami. Istniejące mury zewnętrzne i wewnętrzne miały zostać oczyszczone, konserwowane, wzmocnione, ściany odtworzone i wykonane na nowo w sposób różnicujący nowe i stare. Odnalezione detale jak płytki posadzkowe, fragmenty kafli i portali służyć miały odwzorowaniu elementów.
Nie było również sporne, że dr T. R. jest historykiem sztuki średniowiecznej zatrudnionym przez Uniwersytet (...) w P.. Pozwany jako historyk sztuki należy do wąskiej, kilkunastoosobowej grupy specjalistów w dziedzinie architektury rezydencjonalnej i obronnej, między innymi w zakresie epoki średniowiecza.
(dowód: okoliczności bezsporne, a ponadto: świadectwo ochronne k. 3, decyzja Starosty (...) z (...) 2005 r. k. 34-35, pozwolenie WUOZ w K. z (...) 2005 r. k. 36-38, wyciąg z KW nr (...) Sądu Rejonowego w M. k. 39-43, zeznania powoda k. 194-196; zeznania pozwanego k. 196-197)
Inwestycje w zamkach w B. i w M. identyfikowane są z osobą inwestora – przedsiębiorcy, byłego senatora J. L. (1), osoby znanej publicznie, pasjonata ochrony zabytków architektury, popularyzatora w tej dziedzinie. Zamek w B. widnieje na okładce podręcznika do historii dla liceum ogólnokształcącego i technikum.
(dowód: okoliczności bezsporne, a ponadto: artykuły prasowe, zdjęcia i wydruki dołączone do pozwu k. 21-25, 46-60)
Na portalu internetowym (...).pl ukazał się 23 lipca 2022 r. wywiad T. B. z pozwanym T. R. pod tytułem: „(...)”. W artykule pozwany potępił sposób odbudowy zamku w B., wskazując, że w istocie nie miała miejsce odbudowa zamku, a powstanie nowego obiektu stylizowanego na historyczną budowlę, jego zdaniem w fatalnym wykonaniu. Pozwany w wywiadzie porównywał ukończoną inwestycję w B., z trwającą inwestycją w M.. Wskazał na istotne różnice wynikające z tego, że ruiny w B. były zachowane szczątkowo, a w M. znacznie lepiej, co miało przełożenie na poziom ingerencji inwestora. Pozwany wskazał, że w B. doszło do budowy nowego obiektu, który wchłonął historyczne ruiny, które obecnie są nieczytelne i dostrzegalne tylko wąskiej grupie specjalistów. Pozwany wyraził pogląd, że obiekt w B. jest stylizowany na historyczną budowlę w sposób fatalny, drastycznie fałszujący historię architektury tego miejsca. Inwestycję określił mianem barbarzyństwa i niszczenia zabytku. Wskazał, że obiekt nie stanowi odtworzenia, a luźną stylizację średniowiecznego zamku z masą błędów. Pozwany przytoczył historię zamku w B., wskazał, że wzniesiono go w średniowieczu jako zamek królewski, który trafił w prywatne ręce rodziny K., którzy przebudowali go w XVI wieku. Następnie miało miejsce jeszcze kilka przebudowywań, aż zamek popadł w ruinę. Pozwany dodał, że zmanipulowano przy rewitalizacji wątki murów, a wieża główna i bramna zostały zbudowane w formie nie występującej pierwotnie, zatem bryła zamku, jego zdaniem, stanowi fantazję na temat zamkowej architektury, mając niewiele wspólnego z rzeczywistą historią tego miejsca. Pozwany porównywał inwestycję w B. względem inwestycji w M., którą uznał za mniej kontrowersyjną z uwagi na stopień zachowania ruin, prace polegające na adaptacji ruiny do częściowo współczesnej funkcji. Podkreślił, że prace w M. były dość dobrze udokumentowane, przeciwnie do zamku w B., co do którego brakowało źródeł. Wskazał, że współczesny trend powinien zmierzać do zachowania ruin, które wpisały się w krajobraz kulturowy na przestrzeni ponad 200 lat. Taki krajobraz był odzwierciedlony w sztuce, ikonografii. Pozwany wypowiedział się porównawczo na temat innych zamków na Śląsku, Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i w kraju, wskazując na jego zdaniem udane, bądź nieudane realizacje w architekturze ruin zamkowych. W jego ocenie historyczny zabytek w B. zniknął, gdyż historyczne ruiny przestały istnieć, wchłonięte przez nowy obiekt.
Formułując opinie w wywiadzie, pozwany kierował się znanymi mu kanonami sztuki i literaturą przedmiotu. Celem wypowiedzi była krytyka procedur urzędniczych, stwarzających możliwość budowy obiektów o finalnym kształcie takim jak zamek w B.. Wywiad był wyrazem sprzeciwu wobec metod budowy użytych w trakcie inwestycji w B., w sposób wprowadzający odbiorców w błąd co do odwzorowania średniowiecznego zamku. Pozwany sprzeciwił się koncepcji mieszania stylów architektonicznych, przy pozostawieniu stylizacji sugerującej budowlę średniowieczną. Sprzeciwił się efektowi utrwalającemu u odbiorcy obraz średniowiecznego zamku z aktualną architekturą zamku w B.. Pozwany nie zamierzał podważać legalności działań inwestora (powoda), a jedynie wyraził sprzeciw wobec pracy urzędów i instytucji udzielających zgód, które pozwoliły na wykonanie prac w taki sposób jak w zamku w B..
(dowód: artykuł internetowy z (...) 2022 r. k. 15-19, wykaz literatury k. 85-88, ikonografiki, zdjęcia k. 89-127, zasady konserwacji zamków k. 128-139, zeznania pozwanego k. 196-197)
Pismem z 7 października 2022 r. pozwany został wezwany do usunięcia skutków naruszenia dóbr osobistych. Pismem z 27 października 2022 r. pozwany podtrzymał opinie wyrażone w wywiadzie.
(dowód: pismo z wezwaniem k. 20, odpowiedź pozwanego k. 81-82)
Ocena dowodów.
Sąd nie kwestionował wiarygodności zeznań stron. Powód szczerze zeznał jak wyglądał proces budowy zamku w B., jak kształtował się zamysł architektoniczny miejsca, co miało oparcie w dokumentach przedłożonych przez strony w poczet materiału dowodowego. Wiarygodne jest także, że treść, wydźwięk, słowa zapadłe w artykule cytowane przez powoda, mogły go osobiście urazić, co jest zgodne z doświadczeniem życiowym. Powód poświęcił znaczną część życia i majątku na odbudowę zamków w B. i w M., czyniąc z tego swoiste dzieło życia i dziedzictwo, uzyskując powszechne uznanie społeczne, jak również otrzymując order z rąk Prezydenta RP za działalność w zakresie ochrony zabytków. Naturalnym jest, że słowa stanowiące przedmiot oceny w niniejszym postępowaniu, mogły powoda zaboleć, osobiście urazić, lecz ocena czy powodowi należy udzielić ochrony prawnej z zakresu ochrony dóbr osobistych, stanowi ocenę prawną, co będzie przedmiotem dalszych rozważań sądu.
Zeznania pozwanego również były wiarygodne i rzeczowe. Pozwany jako historyk sztuki, ekspert i autorytet w wąskiej dziedzinie, wyrażał poglądy własne i naukowe, dokonując ocen na podstawie doświadczeń i obserwacji własnych i znajomości literatury przedmiotu. Wypowiedzi poruszone w artykule należy oceniać całościowo, a nie poprzez pryzmat wyrwanych zdań. Na tej podstawie obiektywnie należy uznać, że opinie pozwanego kierowane były do metod przyjętych przy rewitalizacji zamku w B., a nie były wymierzone przeciwko inwestorowi J. L. (1). Można na ich podstawie oczywiście zidentyfikować powoda, jako właściciela zamków w B. i M., co nie jest trudne do ustalenia dla przeciętnego czytelnika. Sformułowania użyte w wywiadzie były elementem oceny, wyrażającej zdziwienie co do dwóch różnych sposobów realizacji inwestycji, przy jednym właścicielu i inwestorze. Pozwany w sposób zdecydowany wyraził swoje poglądy, kategorycznie i bezkompromisowo, ale w sposób rzeczowy i obudowany argumentacją, czemu dał wyraz w dalszej części artykułu, co uszczegółowił w stanowiskach procesowych w toku postępowania. Z obiektywnego punktu widzenia wymowa wywiadu udzielonego przez pozwanego, stanowiła krytykę efektów osiągniętych w zamku w B. i wykorzystanych przy tym metod. Zamysłem pozwanego była krytyka postępowania organów administracji, w tym służby konserwatorskiej oraz części historyków sztuki, w kontrze do których prezentował odmienną wizję konserwacji i odbudowy zamku w B.. W ocenie sądu, potwierdza to wymowa całości artykułu i zeznania pozwanego. Pozwany wypowiadał się jako ekspert w wąskiej dziedzinie, podając przykłady i argumenty za stawianymi tezami. Wywiadu obiektywnie nie można uznać za nacechowany wolą dokuczenia, szkalowania, pomówienia, naruszenia dobrego imienia, z racji tonu, sposobu argumentacji pozwanego będącego ekspertem z danej dziedziny. Jakkolwiek wypowiedzi te były popularnonaukowe z racji czasopisma, w którym ukazał się przedmiotowy wywiad, to język w nim użyty odpowiadał tego typu publikacji. Nie był to artykuł w czasopiśmie naukowym, czy wystąpienie na konferencji naukowej, a sposób wypowiedzi był adekwatny dla periodyku popularnonaukowego, zrozumiały dla powszechnego odbiorcy. Wypowiedzi pozwanego istotnie stanowiły bezkompromisowe i kategoryczne stwierdzenia ocenne, których z kolei prawna ocena będzie przedmiotem dalszych rozważań.
W ocenie sądu, zeznania stron, artykuł prasowy, przedłożone przez strony dokumenty, były wystarczające do wydania wyroku. Pozostałe dowody należało pominąć. Na podstawie art. 235 (2) § 1 pkt 2, 3 i 5 k.p.c., sąd pominął wnioski dowodowe powoda o dopuszczenie dowodu z zeznań świadków: S. D., S. K., J. K., J. M., J. R., B. Ż., A. P., J. L. (2), A. K.. Wymienieni świadkowie mieli zeznawać dla wykazania faktów przedstawionych w pozwie, odnoszących się do realizowania inwestycji zgodnie z odpowiednimi decyzjami administracyjnymi, jak również co do zakresu naruszeń dobrego imienia powoda. Strony w toku postępowanie nie kwestionowały legalności działań powoda. Pozwany w pisemnych stanowiskach i w swoich zeznaniach zaznaczył, że nie podważał legalności działań powoda. Tezy dowodowe mające wykazać zakres poniesionej szkody, byłyby zasadne do wykazania za pomocą zeznań świadków, gdyby w pierwszej kolejności powód dowiódł bezprawności i naruszenia jego prawnie chronionych dóbr osobistych. Wobec niewykazania przesłanek ochrony z art. 23 k.c., bezprzedmiotowe było dowodzenie zakresu rzekomej szkody na wizerunku powoda, której możnaby udzielić ochrony prawnej. Tym samym przedmiotem dowodu były fakty niesporne, nieprzydatne do wykazania pewnych faktów, a w konsekwencji zmierzające do wydłużenia postępowania.
Na podstawie art. 235 (2) § 1 pkt 2, 3 i 5 k.p.c. sąd pominął wnioski dowodowe pozwanego o dopuszczenie dowodu z zeznań świadków: M. K., T. T., P. L., o wystąpienie do (...) Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w celu przedłożenia projektów budowlanych, o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego. Zeznania świadków, opinia biegłego i wnioskowane dokumenty miały posłużyć wykazaniu twierdzeń pozwanego co do błędów i zaniedbań przy budowie zamku w B., praktyki konserwatorskiej, metod ochrony zabytków, niezgodności efektów budowy z pozwoleniem na budowę i doktryną konserwatorską. W niniejszej sprawie nie była przedmiotem rozstrzygnięcia ocena tego, czy poglądy pozwanego w zakresie realizacji inwestycji budowy zamku w B. były fałszywe czy prawdziwe. W sprawach o ochronę dóbr osobistych należy rozróżnić sytuacje, w których przedmiotem sporu są fakty czy oceny. W takich sprawach tylko fakty podlegają w procesie badaniu pod katem ich prawdziwości, bądź fałszywości. W tego typu postępowaniach wyrażane oceny, opinie nie podlegają falsyfikacji. Sąd nie badał zatem czy pozwany w swoich opiniach opierał się na prawdziwych czy fałszywych założeniach. W niniejszej sprawie w sytuacji badania ocen i opinii, sąd mógł badać wyłącznie to czy opinie te były bezprawne i czy stanowiły wypowiedź naruszającą dobra osobiste prawem chronione z art. 23 k.c. Zostanie to poruszone w rozważaniach prawnych. Skutkiem tego, że tezy dowodowe zakreślone przez pozwanego co do przywołanych wniosków dowodowych nie podlegały dowodzeniu i nie miały przełożenia na rozstrzygnięcie niniejszej sprawy, sąd pominął te dowody.
Opinia językowa przedłożona przez powoda nie miała znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, gdyż ocena obiektywnego wydźwięku wywiadu pozwanego należała do wyłącznej kompetencji sądu, w szczególności przez pryzmat logiki i doświadczenia życiowego. Przypomnieć należy, że w ocenie sądu język zastosowany w wywiadzie dostosowany był do publikacji internetowej o charakterze publicystycznym, popularnonaukowym, zatem nie należało do niego przykładać standardów oceny poglądów wyrażanych w czasopiśmie naukowym, konferencji naukowej czy podobnej aktywności, gdzie obowiązują inne normy językowe. Sąd nie jest cenzorem wypowiedzi ocennych przedstawicieli nauki wypowiadanych w ramach reprezentowanych przez nich dyscyplin naukowych. Ocena tychże, w szczególności języka, warsztatu, może podlegać wyłącznie kompetencji odbiorców, czytelników, społeczności akademickiej, uczestników dyskursu naukowego, ewentualnie odpowiedzialności dyscyplinarnej za naruszenie kanonów uprawianej sztuki.
Podstawa prawna.
Stosownie do art. 24 § 1 k.c., ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków. Przesłankami ochrony dóbr osobistych, które muszą być spełnione łącznie, są więc: istnienie dobra osobistego, zagrożenie lub naruszenie tego dobra, bezprawność zagrożenia lub naruszenia. Pierwsze dwie przesłanki zgodnie z ogólną regułą dowodzenia wynikającą z art. 6 k.c. musi udowodnić powód dochodzący ochrony. Pozwany może natomiast bronić się, wykazując, że nie działał bezprawnie.
Jako przyczyny wyłączające bezprawność działania wymienia się: działanie w ramach porządku prawnego, wykonywanie prawa podmiotowego, obronę interesu zasługującego na ochronę, zezwolenie uprawnionego. Ciężar wykazania, że naruszające dobro osobiste innej osoby działanie nie ma cech bezprawności obciąża osobę pozwaną (por.: wyrok Sądu Najwyższego z 13 kwietnia 2000 r., III CKN 777/98). Przy czym koniecznym elementem wyłączenia bezprawności działania naruszającego dobra osobiste jest prawdziwość twierdzeń co do faktów (por.: wyrok Sądu Najwyższego z 19 stycznia 2000 r., II CKN 670/98).
Podawane fakty podlegają zatem dowodzeniu na ich prawdziwość, natomiast opinie (oceny) dowodzeniu na ich prawdziwość się nie poddają, ale winny być rzeczowe, obiektywne i oględne oraz nie mogą mieć formy uwłaczającej czci osobie krytykowanej.
Cześć, dobre imię i dobra sława człowieka są pojęciami obejmującymi wszystkie dziedziny życia osobistego, zawodowego i społecznego. Naruszenie czci może więc nastąpić zarówno przez pomówienie o ujemne postępowanie w życiu osobistym i rodzinnym, jak i przez zarzucenie niewłaściwego postępowania w życiu zawodowym, społecznym, naruszające dobre imię danej osoby i mogące narazić ją na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania zawodu lub innej działalności (por.: wyrok Sądu Najwyższego z 9 października 2002 r., IV CKN 1402/00; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 27 stycznia 2010 r., II CSK 326/09; uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego z 7 kwietnia 2009 r., I PK 210/08).
Nadto w judykaturze przyjmuje się, że ocena, czy dobro osobiste człowieka zostało zagrożone bądź naruszone, musi być dokonana przy stosowaniu kryteriów obiektywnych, a więc przy użyciu pewnych wzorców obiektywnych. Istotne jest bowiem nie subiektywne odczucie osoby żądającej ochrony prawnej, ale obiektywna reakcja opinii publicznej, co oznacza uwzględnienie opinii występującej w społeczeństwie. Ocena, czy nastąpiło naruszenie dobra osobistego, nie może być natomiast dokonywana według miary indywidualnej wrażliwości zainteresowanego, ta bowiem może być szczególnie duża ze względu na cechy osobowe (np. szczególna drażliwość, przewrażliwienie). O dokonaniu naruszenia dobra osobistego decyduje więc obiektywna ocena konkretnych okoliczności, nie zaś subiektywne odczucie osoby, która czuje się dotknięta zachowaniem innej osoby (por. m.in.: wyrok Sądu Najwyższego z 26 października 2001 r., VCKN 195/01, wyrok Sądu Najwyższego z 5 kwietnia 2002 r., II CKN 953/00, wyrok Sądu Najwyższego z 11 marca 1997 r. III CKN 33/97, wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 31 grudnia 2009 r., III APa 24/09).
Przenosząc powyższe na grunt niniejszej sprawy powództwo należało oddalić. Mając bowiem na uwadze wskazaną przez powoda podstawę faktyczną roszczenia, a także zebrany materiał dowodowy oraz ustalony stan faktyczny, nie budzi wątpliwości, że w rozpatrywanym przypadku zachowanie pozwanego nie nosiło znamion bezprawności.
W niniejszej sprawie powód wniósł o zobowiązanie pozwanego do przeproszenia go za słowa zawarte w wywiadzie dla portalu internetowego. Powód żądał ochrony dobrego imienia, czci. W pierwszej kolejności należy wskazać, że wszystkie podane przez powoda dobra osobiste istnieją. Dobro osobiste w postaci czci zostało wprost wymienione w art. 23 k.c. Przy czym przepis ten zawiera jedynie przykładowe wyliczenie dóbr osobistych, o czym świadczy użyte w nim sformułowanie „w szczególności”. Ze względu właśnie na otwarty katalog dóbr osobistych w orzecznictwie wykształciły się dobra osobiste, które nie są wprost wskazane w art. 23 k.c., takie jak np. dobre imię. Wyrwane z kontekstu słowa o barbarzyństwie i niszczeniu zabytku mogły być potraktowane subiektywnie przez powoda jako uwłaczające mu, zwłaszcza, że został on opisowo wskazany w sposób łatwy do zidentyfikowania, bowiem nie nastręcza żadnych trudności wyszukanie informacji o właścicielu zamków w B. i w M.. Semantycznie słowa o barbarzyństwie i zniszczeniu zabytku są odbierane jednoznacznie pejoratywnie. Językowoy, gdyby oceniać same te słowa przytoczone w pozwie to możnaby uznać, że zachowanie pozwanego potencjalnie mogło naruszać dobra osobiste powoda. Mimo to, w ustalonym stanie faktycznym zachowanie pozwanego nie mogło zostać uznane za bezprawne, ponieważ nie było sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, a nadto zostało podjęte w imię ochrony wyższych dóbr w postaci obrony kanonu zachowania dóbr kultury według określonych metod konserwatorskich wyznawanych przez pozwanego. Zachowanie pozwanego należało ocenić obiektywnie przez pryzmat ogólnego zobiektywizowanego wydźwięku całego wywiadu, a nie jego pojedynczych zwrotów. Nie można tracić z pola widzenia, że pozwany wykonywał konstytucyjnie i konwencyjnie chronione prawo do wolności wyrażania myśli, poglądów, dyskusji publicznej, naukowej. Pozwany jako nauczyciel akademicki specjalizuje się w architekturze średniowiecznych warowni. Jest jednym z kilkunastu specjalistów w kraju w tej dziedzinie, jego wiedzę wykorzystuje się jako konsultanta dzieł twórczych, zatem ma wszystkie niezbędne kwalifikacje do wypowiedzenia się o tym, czy określone realizacje architektoniczne zgodne są z kanonami sztuki danej epoki lub kanonami konserwatorskimi. Pozwany zarówno w wywiadzie, jak i w pismach procesowych był rzeczowy, podawał przykłady pozytywne i negatywne poszczególnych inwestycji rekonstrukcyjnych średniowiecznych zabytków w Polsce. Wydźwięk całego wywiadu nie pozwala przyjąć, że jego słowa były szkalujące, nacechowane na poniżenie kogokolwiek, mające na celu obniżenie renomy lub zaufania oznaczonej osoby. W istocie wydźwięk artykułu przejawia się w stanowczym, miejscami przesadnym co do formy stylistycznej apelu, krytyce mieszania stylów w architekturze odtwarzanych konstrukcji, jak również w niezachowaniu spójnej koncepcji bryły architektonicznej. Sąd nie jest uprawniony do falsyfikacji twierdzeń pozwanego. Dyskurs społeczny, naukowy, popularnonaukowy, należy do jego uczestników. Sąd jedynie ma badać czy nie doszło do przekroczenia dozwolonych granic krytyki i swobody wypowiedzi. Pozwany użył kwestionowanych słów, by wyrazić krytykę działania organów administracji, które pozwalają na wykonanie prac budowlanych w sposób niezgodny jego zdaniem, z regułami prac konserwatorskich, które były przedmiotem jego wiedzy i prac badawczych.
Rozstrzygnięcie o przedmiocie procesu wymagało oceny słów pozwanego w szerokim kontekście historycznym, społecznym, kulturowym, oraz pod kątem celu w jakim pozwany je wypowiedział. Kluczowym jest to, że pozwany wypowiadał się jako ekspert w swojej dziedzinie, ekspert o ugruntowanych poglądach. Jego słowa nie miały na celu obrażenia, znieważenia czy zniesławienia powoda. Kierował je dla osiągnięcia ważkiego celu społecznego, w postaci ochrony dóbr kultury, zabytków architektury a zatem dziedzictwa narodowego. Pozwany nie działał w indywidulanym interesie, a kierował się motywami utylitarnymi. Słowa pozwanego były stanowcze, formułowane ex cathedra, lecz wyrażały oburzenie na wyrażenie zgody na formy architektoniczne, które pozwany uważa za ignoranctwo względem kanonów sztuki, co nazwał barbarzyństwem. Pozwany jest zwolennikiem niemal skrajnego zachowania pozostałości dawnej architektury. Miał prawo dokonywać w tym zakresie ocen jako pracownik naukowy i ekspert. Ma prawo uważać, że rekonstrukcją można nazwać tylko odbudowę obiektu z cechami architektonicznymi charakterystycznymi dla konkretnej epoki. Poza paroma określnikami charakterystycznymi dla formuły wywiadu publicystyczno-popularnonaukowego, ta publikacja zachuje swój merytoryczny, poparty przykładami wydźwięk. Pozwany wskazał odpowiednią literaturę przedmiotu, którą się kierował formułując wypowiedzi ocenne. Prawdziwość ocen pozwanego, zasadność postępowania organów administracji, w tym służb konserwatorskich, nie podlega ocenie w niniejszej sprawie.
Sąd musiał ocenić wypowiedzi pozwanego w całości, w kontekście i co do motywu, a nie tylko co do literalnego wybrzmienia wyrwanych z całości słów. Podsumowując, w ocenie sądu orzekającego w niniejszej sprawie, pozwany reprezentował poglądy podnoszone w swojej dziedzinie naukowej, miał pełne prawo i predyspozycje by dokonywać ocen o prawidłowości rekonstrukcji średniowiecznych obiektów architektonicznych. Na rozstrzygnięciu zaważyła ocena, czy pozwany miał racjonalne, obiektywne podstawy do wysnucia swych ocen. Pozwany przedstawił, że budowa zamku w B. spowodowała powstanie nowej konstrukcji, co odbiegało od szczątkowych pozostałości oryginalnego zamku, który był wpisany w ponad 200 letni krajobraz tego miejsca. Jako zwolennik spójności architektonicznej i wierny rekonstruktor krytykował łączenie stylów architektonicznych przy projekcie rekonstrukcji. Wyrażanie takich ocen i opinii nie jest bezprawne. W obronie kanonów, wartości, pryncypiów, w dyskusji publicznej można również korzystać z przesady jako formy stylistycznej, prezentując swoje obruszenie, co uczynił pozwany.
W związku z powyższym sąd oddalił powództwo. Orzeczono na podstawie art. 24 § 1 k.c. a contrario.
Koszty procesu.
O kosztach procesu orzeczono na podstawie art. 98 k.c. Zasadą jest, że przegrywający ponosi koszty procesu. Powód przegrał sprawę w całości. W związku z czym powinien zwrócić pozwanemu wszystkie poniesione koszty procesu. Na koszty złożyły się: 17 zł opłata od pełnomocnictwa, opłaty za czynności adwokackie z tytułu ochrony dóbr osobistych 720 złotych (§ 8 ust. 1 pkt 2) i o zapłatę 3 600 zł (§ 2 pkt 5) rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności adwokackie (t.j. Dz. U. z 2023 r. poz. 1964).
SSO Jacek Włodarczyk
Podmiot udostępniający informację: Sąd Okręgowy w Częstochowie
Data wytworzenia informacji: