I ACa 1226/22 - wyrok z uzasadnieniem Sąd Apelacyjny w Gdańsku z 2023-11-06

Sygn. akt: I ACa 1226/22

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 6 listopada 2023 r.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny

w składzie:

Przewodniczący: SSA Marek Machnij

Protokolant: sek. sąd. Agnieszka Jama

po rozpoznaniu w dniu 20 października 2023 r. w Gdańsku

na rozprawie

sprawy z powództwa A. J.

przeciwko R. Bank (...) w W., wykonującemu w Polsce działalność gospodarczą w ramach oddziału R. Bank (...) (Spółka Akcyjna) Oddział w Polsce z siedzibą w W.

o ustalenie i zapłatę ewentualnie o zapłatę

na skutek apelacji pozwanego

od wyroku Sądu Okręgowego w Bydgoszczy

z dnia 20 maja 2022 r. sygn. akt I C 270/22

1) prostuje niedokładność w oznaczeniu przedmiotu sporu w sentencji zaskarżonego wyroku przez dodanie po słowie „zapłatę” słów „ewentualnie o zapłatę”,

2) oddala apelację,

3) zasądza od pozwanego na rzecz każdego z powodów kwotę 8.100 zł (osiem tysięcy sto złotych) tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia uprawomocnienia się orzeczenia o tych kosztach do dnia zapłaty.

Na oryginale właściwy podpis.

Sygn. akt: I ACa 1226/22

UZASADNIENIE

Powód A. J. wniósł o zasądzenie od pozwanego R. Bank (...) w W., wykonującego w Polsce działalność gospodarczą w ra-mach oddziału R. Bank (...) (Spółka Akcyjna) Oddział w Polsce z siedzibą w W., kwot: 67.899,96 zł i 20.251,40 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 18 września 2021 r. do dnia zapłaty oraz o ustalenie nieistnienia między stronami stosunku prawnego, wynikającego z umowy kredytu nr (...) z dnia 13 czerwca 2008 r. Ewentualnie domagał się zasądzenia od pozwanego kwot 25.608,40 zł i 20.251,40 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 18 września 2021 r. do dnia zapłaty. Powód twierdził, że powyższa umowa jest nieważna z powodu znajdujących się w niej postanowień abuzywnych, co jednocześnie skutkuje obowiązkiem zwrotu przez pozwanego na jego rzecz nienależnych świadczeń spełnionych na podstawie tej umowy.

Pozwany wniósł o oddalenie powództwa, kwestionując je co do zasady i co do wysokości, w szczególności zaprzeczając, aby zawarta między stronami umowa kredytu była sprzeczna z przepisami ustawy lub zasadami współżycia społecznego albo zawierała jakiekolwiek postanowienia abuzywne. Ponadto podniósł zarzut przedawnienia roszczeń powoda.

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy wyrokiem z dnia 20 maja 2022 r. ustalił, że umowa o kredyt hipoteczny nr (...) z dnia 13 czerwca 2008 r. jest nieważna w całości, zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwoty: 67.899,66 zł i 20.251,40 CHF z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od dnia 18 września 2021 r. do dnia zapłaty i zasądził od pozwanego na rzecz powoda kwotę 11.817 zł z odsetkami tytułem zwrotu kosztów procesu.

W uzasadnieniu wyroku Sąd Okręgowy przedstawił szczegółowo ustalenia faktyczne, dotyczące okoliczności, w jakich doszło do zawarcia między powodem a poprzednikiem prawnym pozwanego (...) S.A. umowy o kredyt hipoteczny nr (...) z dnia 13 czerwca 2008 r. w kwocie 150.000 zł, przeznaczonego na cele mieszkaniowe powoda oraz jej treści (w tym zasad indeksowania kwoty kredytu kursem CHF) i sposobu wykonania przez obie strony, w szczególności wypłaty kwoty kredytu przez bank i spłaty rat przez powoda oraz wysokości spłat dokonanych przez niego na rzecz banku.

Sąd Okręgowy wyjaśnił ponadto, na podstawie jakich dowodów ustalił powyższe okoliczności oraz w jaki sposób ocenił wiarygodność i moc dowodową posz-czególnych dowodów, a także z jakich przyczyn pominął wnioski dowodowe o dopuszczenie dowodu z zeznań świadków A. S. (1) i D. M. (1) oraz opinii biegłego na okoliczności wskazane przez pozwanego.

Sąd Okręgowy uznał, że na uwzględnienie w całości zasługiwało powództwo główne. Z rozważań prawnych tego Sądu wynika, że oceny zasadności żądania powoda dokonał na podstawie art. 385 1 k.c. oraz art. 410 k.c., uznając, że w rozstrzyganej sprawie zostały spełnione wszystkie omówione przez niego dokładnie i obszernie przesłanki stwierdzenia abuzywności postanowień umownych, regulujących wprowadzony do przedmiotowej umowy mechanizm indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, co skutkowało koniecznością wyeliminowania tych postanowień z umowy, a wobec braku możliwości ich zastąpienia w inny sposób, doprowadziło do nieważności tej umowy w całości, a tym samym do zasadności żądania zwrotu spełnionych na jej podstawie przez powodów świadczeń jako mających charakter nienależny. Dopatrzył się także możliwości uznania, że w ustalonych w sprawie okolicznościach umowa była sprzeczna również z zasadami współżycia społecznego, ponieważ powód nie został należycie uprzedzony przez pozwanego o zakresie obciążającego go ryzyka wzrostu kursu CHF. Ponadto nie uwzględnił podniesionych przez pozwanego zarzutów przedawnienia i zatrzymania.

Powyższy wyrok został zaskarżony w całości apelacją przez pozwanego na podstawie zarzutów:

1) naruszenia przepisów postępowania, które miało wpływ na wynik sprawy:

a) art. 233 § 1 k.p.c. przez dokonanie dowolnej, a nie wszechstronnej oceny materiału dowodowego i dokonanie ustaleń sprzecznych z treścią materiału dowodowego przez błędne ustalenie faktów istotnych dla rozstrzygnięcia, a mianowicie, że:

– pozwany nie przedstawił należycie stronie powodowej informacji o właściwościach kredytu indeksowanego do waluty obcej, w tym o związanych z nim ryzykach, w szczególności o ryzyku kursowym i jego wpływie na wysokość rat oraz zadłużenia kredytu, wskutek czego nie został ustalony fakt, że pozwany, zgodnie z obowiązującymi w nim rygorystycznymi procedurami, w sposób rzetelny i lojalny uświadomił stronę powodową o niekorzystnych konsekwencjach, jakie może ze sobą nieść wzrost miernika, do którego indeksowano kredyt,

– postanowienia umowne, w których określono sposób przeliczenia kursu waluty, nie zostały indywidualnie uzgodnione, wskutek czego błędnie ustalono, że kredytobiorcy nie mieli wpływu na treść powstałego stosunku prawnego,

– pozwany dysponował zupełną swobodą i dowolnością w kształtowaniu kursów walut mających zastosowanie do umowy, co narażało konsumenta na niczym nieograniczoną arbitralność decyzji banku w tym zakresie, wskutek czego błędnie ustalono fakty, że pozwany dysponował zupełną swobodą i dowolnością w kształtowaniu kursów walut mających zastosowanie do umowy, co narażało konsumenta na niczym nieograniczoną arbitralność decyzji banku w tym zakresie, podczas gdy pozwany, zgodnie obowiązującymi w nim rygorystycznymi procedurami, dochował wszelkich ciążących na nim obowiązków informacyjnych, kurs franka szwajcarskiego w stosunku do złotego wzrósł na skutek okoliczności niezależnych od pozwanego, co przełożyło się na wzrost zobowiązania powoda, kurs ustalany przez bank miał charakter rynkowy, pozwany bank nie przewidział i nie mógł przewidzieć możliwości osłabienia się PLN względem CHF,

2) art. 227 k.p.c. w zw. z art. 235 2 § 1 pkt 2, 3 i 5 k.p.c. i art. 271 1 k.p.c. przez pominięcie dowodu z zeznań świadków A. S. i D. M. na okoliczności wskazane w punkcie szóstym odpowiedzi na pozew, czym Sąd uniemożliwił wszechstronne ustalenie okoliczności sprawy przy uwzględnieniu posiadanych przez świadków informacji co do przebiegu procesu zawierania umowy, istotnych dla prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy,

3) art. 19 k.p.c. w zw. z art. 21 k.p.c. i art. 25 § 2 k.p.c. przez nierozpoznanie zgłoszonego przez pozwanego zarzutu niewłaściwego oznaczenia przez stronę powodową wartości przedmiotu sporu, a w konsekwencji de facto wadliwe ustalenie wartości przedmiotu sporu na kwotę 505.794 zł, co przełoży się na wysokość zasądzonych kosztów procesu,

4) art. 98 § 1 k.p.c. w zw. z § 2 pkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (Dz. U. z 2015 r., poz. 1804) przez zasądzenie od pozwanego na rzecz powodów kwoty 11.817 zł tytułem zwrotu kosztów procesu, podczas gdy przy przyjęciu prawidłowej wartości przedmiotu sporu należało zasądzić kwotę 6.417 zł,

2) naruszenia prawa materialnego:

a) art. 189 k.p.c. przez błędną wykładnię, polegającą na uznaniu, że powodowi przysługuje interes prawny w żądaniu ustalenia nieistnienia stosunku prawnego, mimo że jednocześnie wytoczył powództwo o zasądzenie kwoty nienależnie uiszczanych rat kapitałowo – odsetkowych wskutek uznania nieistnienia stosunku prawnego, podczas gdy prawidłowa wykładnia tego przepisu prowadzi do wniosku, że w tym przypadku nie miał on interesu prawnego,

b) art. 353 1 k.c. w zw. z art. 69 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (t. jedn. Dz. U. z 2022 r., poz. 2234 z późn. zm., powoływanej dalej jako „pr. bank.”) w brzmieniu sprzed nowelizacji i art. 58 § 1 i 3 k.c. przez błędne zastosowanie i przyjęcie, że występujący w umowie mechanizm przeliczeniowy zaburza równowagę kontraktową stron przez posiadanie przez pozwanego dowolności w oznaczaniu świadczenia, co prowadzi do stwierdzenia nieważności umowy, podczas gdy mechanizm ten był oparty na obiektywnych i możliwych do zweryfikowania kryteriach oraz odpowiadał zwyczajom przyjętym w sektorze bankowym, tj. był oparty o rynkowe wskaźniki (i mieścił się w granicach słuszności), czego strona powodowa była świadoma i na co się godziła,

c) art. 58 § 2 k.c. przez jego zastosowanie i przyjęcie, że zawarta przez strony umowa kredytu jest nieważna jako sprzeczna zasadami współżycia społecznego,

d) art. 385 1 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 58 § 1 i 3 k.c. przez błędną wykładnię i przyjęcie, że umowa zawiera niedozwolone postanowienia umowne, a bezskuteczność postanowień indeksacyjnych prowadzi do jej nieważności w całości z uwagi na brak możliwości ich zastąpienia innymi postanowieniami oraz brak możliwości dalszego funkcjonowania umowy kredytu,

e) art. 385 2 k.c. przez błędną wykładnię, co doprowadziło do nieuwzględnienia przy ocenie abuzywności postanowień umownych istotnych okoliczności istniejących w chwili zawarcia umowy,

f) art. 358 § 1 i 2 k.c. przez niezastosowanie, co skutkowało zanegowaniem możliwości zastąpienia warunku umownego uznanego za nieuczciwy przepisem ustawowym w nowym brzmieniu przyjętym już po zawarciu umowy kredytu, a tym samym wykluczenie możliwości zastosowania mechanizmu według innego kursu w miejsce kwestionowanych klauzul przeliczeniowych,

g) art. 4 ustawy z dnia 29 lipca 2011 r. o zmianie ustawy Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw – Dz. U. Nr 165, poz. 984, powoływanej dalej jako „ustawa antyspreadowa”) w zw. z art. 69 ust. 3 pr. bank. i art. 75b pr. bank. przez błędną wykładnię, polegającą na uznaniu, że zawarty przez strony w dniu 18 sierpnia 2014 r. aneks nie doprowadził do wyeliminowania abuzywności kwestionowanych przez powoda postanowień, podczas gdy prawidłowa wykładnia tych przepisów prowadzi do wniosku, że po zawarciu aneksu łącząca strony umowa kredytu była wykonywana na zasadach określonych przez ustawodawcę, co jednoznacznie wyklucza możliwość uznania tych zasad za niedozwolone,

i) art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c. przez ich niezastosowanie i tym sam nieuwzględnienie prawidłowo zgłoszonego przez pozwanego zarzutu zatrzymania.

Pozwany wniósł na podstawie art. 380 k.p.c. o zmianę postanowienia Sądu pierwszej instancji z dnia 16 maja 2022 r. o pominięciu jego wniosku o przeprowadzenie dowodu z zeznań świadka A. S., ewentualnie D. M. na okoliczności wskazane w apelacji. Ponadto podtrzymał zarzut zatrzymania, a co do istoty domagał się zmiany zaskarżonego wyroku przez oddalenie powództwa w całości i zasądzenie od powoda na jego rzecz kosztów procesu za obie instancje według norm przepisanych, a na wypadek oddalenia apelacji wniósł o zastrzeżenie w wyroku na jego rzecz uprawnienia do skorzystania z zarzutu zatrzymania do czasu zaoferowania mu przez powoda zwrotu kwoty 150.000 zł.

Powód wniósł o oddalenie apelacji i zasądzenie na jego rzecz kosztów postępowania apelacyjnego według norm przepisanych.

Sąd Apelacyjny zważył, co następuje:

Apelacja podlegała oddaleniu jako pozbawiona uzasadnionych podstaw.

Odnośnie do podstawy faktycznej rozstrzygnięcia wydanego w postępowaniu apelacyjnym wskazać należy, że Sąd Apelacyjny – po zapoznaniu się zgodnie z art. 382 k.p.c., jako sąd merytorycznie rozpoznający sprawę, z całością zebranego w sprawie materiału dowodowego – doszedł do przekonania, że stosownie do art. 387 § 2 1 pkt 1 k.p.c. może zaakceptować i przyjąć za własne zarówno ustalenia faktyczne, jak i wnioski prawne Sądu pierwszej instancji, ponieważ w zakresie istotnym dla rozstrzygnięcia są one zgodne z treścią tego materiału, a podniesione przez pozwanego zarzuty apelacyjne nie zdołały ich skutecznie podważyć.

Sąd Okręgowy w wystarczającym zakresie opisał treść zawartej między stronami umowy kredytu, a także przedstawił okoliczności, w jakich doszło do jej zawarcia, w szczególności informacje, jakie zostały przekazane powodowi przez pozwanego i oświadczenia, jakie złożył on zgodnie z wymaganiami banku, od których zależało zawarcie tej umowy i dokonanie wypłaty kwoty kredytu. Abstrahując od od-miennej oceny tych okoliczności przez pozwanego, a także jego stanowiska w przed-miocie charakteru prawnego tej umowy, zwłaszcza tego, czy miała ona charakter walutowy, czy złotowy, nie można więc mieć istotnych zastrzeżeń do prawidłowości opisu okoliczności faktycznych, przyjętego przez Sąd pierwszej instancji.

W tym kontekście podkreślić należy, że konieczne jest odróżnienie dokonanych ustaleń faktycznych (opisu istotnych faktów) od ich oceny, czyli wyprowadzonych z nich wniosków. Ma to bardzo istotne znaczenie dla oceny zasadności zarzutów apelacyjnych pozwanego, dotyczących podstawy faktycznej zaskarżonego wyroku, ponieważ w gruncie rzeczy odnosiły się one nie tyle do treści dokonanych przez Sąd Okręgowy ustaleń, co do przyjętych na ich podstawie wniosków (przede wszystkim o niedozwolonym charakterze postanowień umownych regulujących zasady indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, a w ślad za tym o nieważności całej umowy kredytu i obowiązku zwrotu przez pozwanego zapłaconych przezpowódkę na jego rzecz kwot jako świadczenia nienależnego). Można więc uznać, że pozwanemu w rzeczywistości nie chodzi o treść ustaleń faktycznych, lecz o zakwestionowanie dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny zasadności żądania powódki. Mimo że formalnie podważa on zarówno prawidłowość zebrania materiału dowodowego, jak i jego oceny, to de facto jego zarzuty apelacyjne dotyczą przede wszystkim kwestii materialnoprawnych, z tym że ich podstawę stanowi próba przekonania, że należało przyjąć ustalenia i wnioski zgodne z jego stanowiskiem i twierdzeniami.

Wobec tego nie zasługiwał na uwzględnienie zarzut naruszenia art. 233 § 1 k.p.c., ponieważ pozwany w gruncie rzeczy jedynie przedstawił w nim, z jakimi ustaleniami i wnioskami Sądu pierwszej instancji nie zgadza się i dlaczego tak czyni, ale nie odnosił tego do konkretnych dowodów i nie wykazywał, dlaczego i w jakim zakresie zostały one oceniony w sposób sprzeczny z tym przepisem, w szczególności niezgodnie z zasadami logicznego rozumowania lub doświadczenia życiowego. Była to więc w zasadzie tylko jego subiektywna i tendencyjna polemika ze stanowiskiem Sądu pierwszej instancji, zmierzająca do zakwestionowania prawidłowości zaskarżonego rozstrzygnięcia dlatego, że jest ono niekorzystne dla skarżącego.

Zauważyć można, że podobnie pozwany argumentował w punkcie IV. odpowiedzi na pozew, w którym – wskazując, jakie twierdzenia powoda i jakie okoliczności przyznaje, a jakim zaprzecza – w gruncie rzeczy nie odnosił się do konkretnych dowodów lub faktów, lecz do wniosków, jakie można z nich wyprowadzić. Przykładowo, brak możliwości negocjowania przez powoda treści umowy w trakcie trwania procedury kredytowej lub wpływania przez niego na jej treść nie dotyczy treści (kształtu) faktów istotnych dla rozstrzygnięcia, lecz ich interpretacji (tj. tego, czy na podstawie ustalonych faktów można przyjąć, że umowa była indywidualnie negocjowana między stronami, a powód miał możliwość wpływu na jej treść). Podobnie, kwestia niewypełnienia przez pozwanego obowiązków informacyjnych w to-ku czynności poprzedzających zawarcie umowy kredytu, jak i w trakcie jej zawierania w zakresie, dotyczącym ryzyka związanego z zaciągnięciem kredytu indeksowanego, zmian kursu walutowego i związaną z tym zmianą wysokości kwoty zaciągniętego zobowiązania oraz rat kapitałowo – odsetkowych, także dotyczy oceny ustalonych okoliczności faktycznych, a nie ustalenia faktów.

Inaczej rzecz ujmując, pozwanemu chodzi przede wszystkim o to, żeby ustalone fakty interpretować zgodnie z jego twierdzeniami i wyprowadzać z nich wnioski potwierdzające jego stanowisko, a tym samym podważające zasadność stanowiska powoda i Sądu pierwszej instancji, który generalnie je zaakceptował. Można więc uznać, że decydujące znaczenie ma w niniejszej sprawie analiza dokonanej przez ten Sąd oceny twierdzeń i argumentów obu stron, oczywiście z uwzględnieniem, że podstawę tej oceny stanowiły ustalenia faktyczne dokonane na podstawie zebranego materiału dowodowego.

W tej sytuacji można ograniczyć się do wskazanego na wstępie stwierdzenia, że Sąd Apelacyjny aprobował i przyjął za własne ustalenia faktyczne Sądu Okręgowego, uznając, że są one zgodne z treścią zebranego materiału dowodowego i wystarczają do rozstrzygnięcia sprawy także na obecnym etapie postępowania w zakresie objętym granicami apelacji.

Dodać wypada, że uzasadnienie Sądu pierwszej instancji w istocie ma treść podobną jak w innych sprawach rozpoznawanych przez ten Sąd na tle analogicznych sporów między kredytobiorcami a pozwanym bankiem, dotyczących umów kredytu indeksowanego zawartych na podstawie tego samego wzorca umownego stosowanego przez ten bank w tamtym okresie do zawierania takich umów ze wszystkimi swoimi klientami, będącymi konsumentami. Nie podważa to jednak zgodności tego uzasadnienia z wymogami, określonymi w art. 327 1 k.p.c. Podkreślić trzeba, że trudno oczekiwać, żeby w podobnych sprawach Sąd przedstawiał całkowicie odrębną i odmienną argumentację. Wprost przeciwnie, uznać można, że zaletą jest rozstrzyganie podobnych spraw w podobny sposób i w oparciu o podobną argumentację, ponieważ świadczy to w gruncie rzeczy o jednakowym podejściu sądu do takich samych okoliczności i zagadnień. Warto przy tym zauważyć, że sposób sformułowania uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie stwarzał dla pozwanego żadnego problemu dla sfor-mułowania licznych, obszernych i bardzo zróżnicowanych zarzutów apelacyjnych, począwszy od zakwestionowania prawidłowości zebrania materiału dowodowego (do czego miało dojść wskutek oddalenia jego wniosków dowodowych), ustalenia okoliczności faktycznych (wskutek nieuwzględnienia załączonych przez niego dokumentów) przez podważanie prawidłowości dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny ważności umowy, a skończywszy na zaskarżeniu rozstrzygnięcia o kosztach postępowania.

Wskazać jednocześnie należy, że orzekającemu składowi Sądowi Apelacyjnemu doskonale znana jest z urzędu okoliczność, że także pozwany w podobny sposób formułuje swoje pisma (zwłaszcza odpowiedzi na pozew i apelacje) w analogicznych sprawach. Zresztą podobnie postępuje obecny skład Sądu odwoławczego, ponieważ wykorzystuje w niniejszej sprawie oceny i argumenty, które przedstawił w odniesieniu do praktycznie tożsamych zarzutów pozwanego w podobnych sprawach i jedynie uzupełnia je lub modyfikuje w zakresie uwzględniającym specyfikę konkretnej sprawy.

Wśród takich specyficznych zagadnień znajduje się kwestia nierozpoznania przez Sąd pierwszej instancji podniesionego przez pozwanego zarzutu sprawdzenia podanej przez powoda w pozwie wartości przedmiotu sporu, czyli naruszenia art. 25 k.p.c. Zarzut ten okazał się chybiony. Zauważyć wprawdzie wypada, że Sąd pierwszej instancji mimo podniesienia przez pozwanego w odpowiedzi na pozew zarzutu niewłaściwego oznaczenia wartości przedmiotu sporu i żądania jej sprawdzenia (k. 56), nie rozpoznał formalnie tego zarzutu, ale taka okoliczność, nawet gdyby traktować ją jako uchybienie tego Sądu, nie ma istotnego znaczenia, ponieważ nie mogła mieć wpływu na treść zaskarżonego wyroku, lecz co najwyżej – co zresztą przyznaje sam skarżący – na wysokość opłaty od apelacji, a także kosztów procesu.

W związku z tym na obecnym etapie postępowania wystarczy merytorycznie odnieść się do zgłoszonego w apelacji żądania sprawdzenia przez Sąd Apelacyjny wartości przedmiotu sporu i zaskarżenia. Żądanie to nie zasługiwało na uwzględnienie. Nietrafne jest powoływanie się przez pozwanego na to, że w przypadku jednoczesnego dochodzenia żądania ustalenia nieważności umowy kredytu i roszczenia o zapłatę o wartości przedmiotu sporu, a na obecnym etapie procesu – wartości przedmiotu zaskarżenia – powinna decydować jedynie wartość roszczenia o zapłatę. Roszczenie o ustalenie nie może bowiem być utożsamiane z roszczeniem o zapłatę. Nie można też uznać, że jest ono objęte tym roszczeniem (za zasadzie kumulacji). W okolicznościach rozstrzyganej sprawy nie powinno budzić wątpliwości, że przed-miot obu dochodzonych roszczeń jest odmienny. W przypadku roszczenia o ustalenie chodzi o rozstrzygnięcie, czy między stronami istnieje stosunek prawny, wynikający ze spornej umowy, a w przypadku roszczenia o zapłatę chodzi o zwrot nienależnego świadczenia, dla którego rozstrzygnięcie o ważności umowy ma charakter przesłankowy. Nie można więc uznać, że rozstrzygnięcie w przedmiocie roszczenia o zapłatę konsumuje roszczenie o ustalenie nieważności umowy. Już tylko dodatkowo wskazać można, że roszczenie o ustalenie nieważności umowy ma w istocie szerszy zakres od roszczenia o zapłatę, ponieważ dotyczy całego stosunku prawnego, a nie tylko zwrotu tej części świadczeń, która została już dotychczas spełniona na jego podstawie.

W tej sytuacji stwierdzić należy, że wprawdzie na podstawie tego samego stosunku prawnego dochodzone są dwa roszczenia, ale mają one charakter odrębny i sa-modzielny. Stanowisko pozwanego odnosi się natomiast w istocie do sytuacji, w której roszczenie o ustalenie z procesowego punktu widzenia nie ma charakteru samodzielnego, lecz służy jedynie do rozstrzygnięcia o roszczeniu o zapłatę. Chybione jest przy tym powoływanie się na orzecznictwo, dotyczące dochodzenia żądania ewentualnego. W niniejszej sprawie dochodzone są bowiem dwa odrębne roszczenia, wobec czego zastosowanie ma w niej art. 21 k.p.c., z którego wynika, że gdy w procesie cywilnym dochodzi się kilku roszczeń, wartość przedmiotu sporu ustala się na podstawie sumy tych roszczeń. Nie można w tym zakresie przyjmować poglądów, odnoszących się do jednoczesnego dochodzenia żądania głównego i ewentualnego, w których o wartości przedmiotu sporu rzeczywiście decyduje wartość żądania głównego. W tym przypadku jednak oba roszczenia (o ustalenie i zapłatę) były objęte żądaniem głównym. Nota bene , w tej sprawie było zgłoszone także roszczenie ewentualne, które nie podlegały uwzględnieniu w pozwie przy ustalaniu wartości przedmiotu sporu.

W konsekwencji chybione były zarzuty naruszenia art. 19 k.p.c. w zw. z art. 21 k.p.c. i art. 25 § 2 k.p.c., ponieważ powód prawidłowo ustalił wartość przedmiotu sporu w pozwie na kwotę 305.794 zł (k. 3), wyjaśniając, że stanowi ona sumę kwot dochodzonych tytułem zwrotu spłaconych rat kredytu oraz kwoty wypłaconego mu kapitału kredytu (k. 5). Pomimo że Sąd pierwszej instancji nie rozpoznał podniesionego przez pozwanego zarzutu sprawdzenia wartości przedmiotu sporu, w zasadzie nie byłoby zatem podstaw do jej zweryfikowania na obecnym etapie postępowania. Niemniej należało wziąć pod uwagę, że pozwany jednostronnie określił w apelacji wartość przedmiotu zaskarżenia na niższą kwotę (155.794 zł), obstając – chociaż Sąd pierwszej instancji nie zweryfikował wartości przedmiotu sporu zgodnie z jego żądaniem – przy tym, że nie należało uwzględnić w niej wartości roszczenia o ustalenie. W konsekwencji Sąd Apelacyjny ustalił wartość przedmiotu zaskarżenia na kwotę 305.794 zł (uwzględniającą sumę wartości obu dochodzonych roszczeń) oraz wezwał pozwanego do uzupełnienia opłaty apelacji (k. 253v) i dopiero potem przystąpił do jej merytorycznego rozpoznania.

W związku z tym dodać należy, że niezasadny był jednocześnie zarzut naruszenia art. 98 § 1 k.p.c., ponieważ nie było w tej sprawie podstaw do ustalenia wysokości wynagrodzenia pełnomocnika powodów przy zastosowaniu art. § 2 pkt 7 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t. jedn. Dz. U. z 2023 r., poz. 1935).

W odniesieniu do pozostałych zarzutów apelacyjnych wskazać najpierw należy, że chybione były zarzuty naruszenia art. 235 2 § 1 pkt 2, 3 i 5 k.p.c. w zw. z art. 227 k.p.c. i art. 271 1 k.p.c. Zeznania świadków A. S. i D. M. nie miały bowiem w istocie na celu przedstawienia znanych im faktów, dotyczących konkretnej umowy, które mogłyby mieć istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, lecz miały zmierzać do przedstawienia ich ocen (opinii) na temat prawidłowości informowania swoich klientów, w tym powoda, przez bank o charakterystyce kredytu indeksowanego i o należytym pouczeniu go o spoczywającym na nim ryzyku kursowym, a także o prawidłowości ustalania przez bank kursów CHF w tabeli kursów walut obcych i o możliwości negocjowania treści umowy kredytu. Świadkowie ci nie mieliby zatem przedstawić relacji o faktach (w jakich okolicznościach doszło do zawarcia konkretnej umowy), lecz jedynie ogólnie opowiedzieć, jak powinno przebiegać zawarcie takiej umowy, i to w celu przekonania sądu orzekającego, że odbyło się ono właśnie w taki sposób i w konsekwencji nie może być kwestionowane pod kątem zgodności z prawem.

Zarzut ten opierał się więc na założeniu, że konieczne i uzasadnione jest przyjęcie takiej interpretacji okoliczności faktycznych i wyprowadzenie z nich takich wniosków, które są zgodne ze stanowiskiem skarżącego. Oznacza to, że zeznania tych świadków (podobnie jak opinia biegłego, która także została pominięta przez Sąd pierwszej instancji) miałyby przede wszystkim wesprzeć stanowisko pozwanego, że nie ma żadnych podstaw do zakwestionowania ważności przedmiotowej umo-wy. Taka ocena należy jednak do sądu orzekającego i zeznania świadków nie mogą służyć do narzucenia mu sposobu dokonania tej oceny. Inaczej mówiąc to, że ci świadkowie mogliby zeznać, że proces zawierania przedmiotowej umowy kształtował się w taki sposób, jaki modelowo powinien być zgodnie z obowiązującymi w banku wewnętrznymi procedurami oraz że ich zdaniem umowa nie naruszała interesów powoda w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, zwłaszcza w zakresie ukształtowania mechanizmu indeksacji oraz sposobu ustalania kursów CHF, nie mieściłoby się w sferze ustalania faktów istotnych dla rozstrzygnięcia, lecz w sferze ich oceny.

Przechodząc do zarzutów apelacyjnych, związanych z dokonaną przez Sąd Okręgowy oceną prawną, w pierwszej kolejności wskazać należy, że Sąd ten słusznie nadał pierwszoplanowe znaczenie kwestii, czy można uznać, że zawarte w spornej umowie kredytu postanowienia umowne, dotyczące indeksacji, czyli ustalania wysokości świadczeń stron za pomocą kursu CHF, stanowią niedozwolone postanowienia umowne (inaczej abuzywne) w rozumieniu art. 385 1 i nast. k.c.

Sąd pierwszej instancji zbędnie i niezasadnie uznał jednak dodatkowo, że można jednocześnie uznać, że te postanowienia były także sprzeczne z prawem i zasadami współżycia społecznego. Ocena postanowień umownych pod kątem ich abuzywności jest bowiem celowa i dopuszczalna jedynie wtedy, gdy znajdują się one w ważnej umowie. W konsekwencji bezwzględna nieważność umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. (z powodu sprzeczności jej treści z ustawą lub z powodu obejścia ustawy) albo na podstawie art. 58 § 2 k.c. (z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego), czy wreszcie z powodu przekroczenia granic swobody umów, o których mowa w art. 353 1 k.c., skutkuje tym, że nie ma już znaczenia, czy postanowienia umowne, zawarte w nieważnej umowie, mogłyby zostać uznane także za niedozwolone (abuzywne). Z takiego punktu widzenia bezwzględna nieważność umowy ma pierwszeństwo przed abuzywnością jej postanowień. Niemniej zaskarżony wyrok odpowiada prawu, ponieważ uwzględnione przez w/w Sąd – jako pierwszoplanowe – podstawy faktyczne i prawne uzasadniały przyjętą przez niego ocenę postanowień przedmiotowej umowy kredytu jako mających charakter abuzywny.

Wziąć trzeba pod uwagę, że z art. 385 1 § 1 k.c. wynika, że niedozwolone postanowienia umowne nie wiążą konsumenta, co uznaje się zazwyczaj za sankcję w postaci tzw. bezskuteczności zawieszonej, polegającej na tym, że jedynie konsument może w każdym czasie powołać się na abuzywność postanowień umownych, powodując – w razie zasadności swoich twierdzeń – ich nieważność od chwili zawarcia umowy (ab initio ), czyli z mocą wsteczną (ex tunc ). W konsekwencji nieważność tych postanowień nie następuje definitywnie ex lege , lecz do pewnego stopnia zależy od woli konsumenta, który może powołać się na ich abuzywność, wskutek czego stracą one moc wiążącą i zostaną wyeliminowane z umowy (przy zachowaniu co do zasady ważności pozostałych postanowień umownych). Może jednak w ogóle nie powołać się na ich abuzywność lub też – mimo dostrzeżenia ich abuzywności – wprost i wyraźnie je zaakceptować, powodując, że następczo staną się one wiążące także dla niego i nie będzie już mógł ich później kwestionować w oparciu o art. 385 1 k.c.

Niemniej nawet wtedy, gdy wskutek powołania się przez konsumenta na abuzywność postanowień umownych ostatecznie dochodzi do nieważności umowy, i to ze skutkiem wstecznym, to nie można tego utożsamiać z bezwzględną nieważnością umowy. W tym przypadku nieważność umowy nie ma bowiem charakteru samoistnego, lecz jest następstwem abuzywności, z tym że następuje jedynie wówczas, gdy bez niedozwolonych postanowień umownych w ogóle nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy (jej dalsze wykonywanie), a zatem wtedy, gdy nie jest wystarczający przewidziany w art. 385 1 § 1 i 2 k.c. skutek w postaci braku mocy wiążącej (co określa się też jako bezskuteczność) takich postanowień wobec konsumenta przy jed-noczesnym związaniu stron umową w pozostałym zakresie, lecz konieczne jest ustalenie, że umowa – po wyeliminowaniu z niej postanowień abuzywnych – jest nieważna w całości.

W tym stanie rzeczy stwierdzić można, że zbyt daleko idące były wywody powoda, który w przedstawionych w pozwie okolicznościach i argumentach dopatrywał się możliwości stwierdzenia zarówno abuzywności zakwestionowanych postanowień umownych, jak i bezwzględnej nieważności tej umowy na podstawie art. 58 k.c. z powodu jej sprzeczności z art. 69 ust. 1 pr. bank. lub art. 353 1 k.c. oraz z powodu jej sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. Zauważyć wypada, że w zasadzie te same twierdzenia i argumenty są zazwyczaj powoływane zarówno na poparcie tezy o niedozwolonym charakterze postanowień umownych o indeksacji (a także denominacji), jak i tezy o ich sprzeczności z prawem lub zasadami współżycia społecznego. Takie stanowisko nie uwzględnia jednak tego, że przepisy krajowe (art. 385 1 k.c. i nast.) oraz unijne (Dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich (Dz.U. UE. L. 1993.95.29 z dnia 21 kwietnia 1993 r., powoływanej dalej jako „Dyrektywa 93/13 /EWG”) kompleksowo regulują ochronę konsumentów przed zachowaniem przedsiębiorców (w tym banków), polegającym na wprowadzaniu do umów postanowień naruszających ich prawa m. in. w taki sposób, jaki jest oceniany w niniejszej sprawie.

W związku z tym regulacje te mają charakter przepisów szczególnych w stosunku do przepisów takich jak art. 58 k.c. lub art. 353 1 k.c., które jedynie ogólnie re-gulują zagadnienia związane z treścią umów, podczas gdy przepisy o niedozwolonych postanowieniach umownych regulują specyficzne zagadnienia związane z treścią umów, zawieranych przez przedsiębiorców ze szczególnymi kontrahentami, a mianowicie z konsumentami. Niezasadne jest więc dopatrywanie się bezwzględnej nieważności umów tam, gdzie zastosowanie mogą mieć przepisy krajowe i unijne, dotyczące ochrony praw konsumentów.

W konsekwencji nie zasługuje na akceptację bardzo częsta w sprawach dotyczących tzw. kredytów frankowych tendencja do jednoczesnego przyjmowania (tak przez strony, jak i przez sądy orzekające) tych samych okoliczności i argumentów za podstawę stwierdzenia zarówno sprzeczności postanowień umownych o denominacji lub indeksacji kredytu kursem CHF z przepisami ustawy, zasadą swobody umów lub zasadami współżycia społecznego, powodującej nieważność umowy kredytu na podstawie art. 58 k.c., jak i do uznawania tych samych postanowień umownych praktycznie na tych samych podstawach za abuzywne. Nie uwzględnia to bowiem istnienia przepisów szczególnych, które regulują ochronę konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych, wskutek czego nie ma potrzeby jednoczesnego stosowania do tych samych okoliczności oraz zagadnień przepisów ogólnych i szczególnych.

Przyjmując pogląd o pierwszeństwie przepisów o niedozwolonych postanowieniach umownych przed przepisami o charakterze ogólnym, konieczne jest dokonanie bardzo istotnego zastrzeżenia. O ile bowiem – jak już była o tym mowa wyżej – typową sankcją niedozwolonego charakteru określonych postanowień umownych jest to, że – po powołaniu się przez konsumenta na ich abuzywność – nie wiążą stron jedynie te postanowienia przy jednoczesnym zachowaniu mocy wiążącej przez umo-wę w pozostałym zakresie (art. 385 1 § 2 k.c.), o tyle wziąć trzeba pod uwagę, że taki skutek może nastąpić jedynie w takich przypadkach, w których po wyeliminowaniu z umowy postanowień abuzywnych nadal możliwe jest ustalenie, na podstawie pozostałych postanowień umownych, treści praw i obowiązków stron w stopniu pozwalającym na wykonanie wynikającego z niej zobowiązania zgodnie z jego treścią (istotą).

Sytuacja taka z reguły nie zachodzi w przypadkach, w których niedozwolony charakter mają postanowienia umowne określające główne świadczenia stron, ponieważ bez takich postanowień niewątpliwie nie można wykonać umowy, skoro przestają wiązać strony właśnie te postanowienia, które określają, jakie mają być ich główne świadczenia. Podkreślić trzeba, że zobowiązanie wymaga określenia świadczenia, więc bez możliwości jego ustalenia nie można mówić o istnieniu ważnego zobowiązania.

W tym kontekście wskazać należy, że Sąd pierwszej instancji trafnie stwierdził, że zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia o indeksacji określały główne świadczenia stron, ponieważ decydowały o ustaleniu ich wysokości (za-równo świadczenia banku, jak i świadczenia powoda). W związku z tym zaakceptować można również stanowisko tego Sądu, że skoro te postanowienia okazały się abuzywne, to po ich wyeliminowaniu z umowy w ogóle niemożliwe stało się jej wykonanie, ponieważ bez mechanizmu indeksacji nie jest możliwe ani ustalenie wartości świadczenia banku (która miała być wyrażona w walucie obcej), ani wartości świadczeń powoda (które z kolei miały być przeliczane z waluty obcej). W konsekwencji umowa stała się nieważna w całości, co Sąd pierwszej instancji trafnie przyjął m. in. na podstawie art. 58 § 1 k.c. w zw. z art. 385 1 § 1 k.c. Wynikało to z faktu, że po uznaniu za nieważne (jako niewiążące konsumenta, inaczej bezskuteczne wobec niego) postanowień o indeksacji świadczeń kursem CHF utraciła ona postanowienia decydujące o możliwości jej wykonania zgodnie z treścią zobowiązania i wolą stron, które wprawdzie chciały uzależnić wysokość swoich świadczeń od kursu CHF, ale uczyniły to w taki sposób, który nie mógł się utrzymać, ponieważ był abuzywny.

Inaczej rzecz ujmując, umowa była nieważna w całości nie bezpośrednio dlatego, że niektóre jej postanowienia miały charakter niedozwolony, ale dlatego, że bez tych postanowień jej treść stała się sprzeczna z ustawą, tj. w tym przypadku w szczególności z art. 69 ust. 1 pr. bank., określającym przedmiotowo istotne cechy umowy kredytu. Nieważność umowy ma więc charakter następczy (pośredni) w stosunku do stwierdzenia abuzywności jej postanowień, ponieważ jest konsekwencją wyeliminowania z niej niedozwolonych postanowień umownych, nie wynika natomiast wprost z ich abuzywności, która co do zasady skutkuje jedynie niezwiązaniem stron (w pierwszej kolejności konsumenta) tymi postanowieniami. Najpierw następuje zatem stwierdzenie ich abuzywności, a dopiero następnie – w zależności od oceny ich wpływu na możliwość wykonania umowy – może dojść do jej nieważności w całości.

Dalej, wziąć trzeba pod uwagę, że w niniejszej sprawie nie było kwestionowane przez pozwanego, że zawarte w umowie kredytu postanowienia o indeksacji dotyczyły w istocie waloryzacji. Co prawda, twierdził on jednocześnie, że umowa ta miała charakter walutowy, w związku z czym jego zdaniem waluta obca (w tym przypadku CHF) była walutą zobowiązania, a waluta polska – jedynie walutą, w której umowa była wykonywana (w której faktycznie spełniane były ich świadczenia), ale takie twierdzenia nie zasługują na akceptację, gdyż nie odpowiadają koncepcji indeksacji jak wariantu (rodzaju) waloryzacji. Wziąć trzeba pod uwagę, że waloryzacja polega na tym, że wartość świadczeń stron jest ustalana za pomocą innego miernika niż pieniądz (tj. innego pieniądza od tego, w którym zobowiązanie jest zawarte, gdyż miernikiem waloryzacji może także inna waluta, co także bywa określane jako „klauzula walutowa)), ale nie prowadzi do zmiany waluty zobowiązania.

Nie można zatem uznać, że indeksacja może prowadzić do zmiany waluty świadczenia jednej lub obu stron z waluty polskiej na walutę obcą (w tym przypadku CHF), ponieważ ma ona na celu jedynie ustalenie nowej wartości świadczenia przy zastosowaniu określonego miernika waloryzacji, ale świadczenie to w dalszym ciągu wyrażone jest w tej samej walucie, z tym że ma inną wartość różniącą się od wartości nominalnej. Nie można też przyjąć, że indeksacja polegała jedynie na przeliczaniu wartości świadczeń ustalonych w walucie obcej na walutę polską, ponieważ oz-naczałoby to, że wbrew treści umowy, a także wniosku kredytowego, był to po prostu kredyt walutowy, który był jedynie wypłacony i spłacany w walucie polskiej. Podkreślić trzeba, że w § 2 ust. 1 umowy zostało użyte sformułowanie „kredyt jest indeksowany do waluty obcej CHF”, a nie „kredyt udzielony w walucie obcej CHF” (k. 21). Jeszcze dobitniej wynika to z treści wniosku kredytowego (nota bene złożonego na formularzu opracowanym przez pozwanego), w którym wnioskowana kwota kredytu mogła być określona wyłącznie w PLN (k. 82). Z § 2 ust. 1 umowy wynika ponadto, że bank zobowiązał się udostępnić powodowi kwotę w wysokości 150.000 zł, przy czym obliczenie jej równowartości miało nastąpić według zasad opisanych w Regulaminie.

W ocenie Sądu Apelacyjnego przedstawiany przez pozwanego sposób rozumienia mechanizmu indeksacji nie odpowiada ani konstrukcji waloryzacji, ani istocie umowy kredytu, która zgodnie z art. 69 ust. 1 pr. bank. polega na tym, że bank z obowiązuje się oddać do dyspozycji kredytobiorcy na czas oznaczony w umowie kwotę środków pieniężnych z przeznaczeniem na ustalony cel, a kredytobiorca zobowiązuje się do korzystania z niej na warunkach określonych w umowie, zwrotu kwoty wykorzystanego kredytu wraz z odsetkami w oznaczonych terminach spłaty oraz zapłaty prowizji od udzielonego kredytu.

W świetle tego przepisu za istotną cechę umowy kredytu uznać należy przede wszystkim to, że kredytobiorca ma oddać bankowi dokładnie taką samą kwotę, jaką od niego otrzymał (jaką bank mu udostępnił). Można oczywiście rozważać, czy chodzi o taką samą kwotę wyłącznie w znaczeniu nominalnym (rozumianą jako taka sa-ma liczba znaków pieniężnych), czy też dopuszczalne może być przyjęcie jej równowartości w znaczeniu realnym, inaczej ekonomicznym (taka sama wartość ekonomiczna, która niekonieczne musi odpowiadać takiej samej liczbie znaków pieniężnych). W tym zakresie zarówno istniejąca od wielu lat praktyka obrotu prawnego oraz poglądy funkcjonujące w doktrynie i orzecznictwie, jak i obowiązujące obecnie regulacje prawne, przemawiają za uznaniem dopuszczalności również tej drugiej możliwości, czyli przyjęcia, że także w umowie kredytu możliwe jest zastosowanie waloryzacji, w tym za pomocą wartości (kursu) innej waluty niż waluta zobowiązania (tzw. klauzula walutowa).

Niemniej w konstrukcji umowy kredytu z pewnością nie mieści się taka interpretacja, na którą często powołują się banki, zgodnie z którą indeksacja (a także denominacja) ma całkowicie odrębny i specyficzny charakter, którego w żadnym wypadku nie można mylić lub utożsamiać z waloryzacją umowną, przewidzianą w art. 358 1 § 2 k.c. Nie można zaakceptować tezy, że zastosowanie w umowie kredytu mechanizmu, wiążącego wartość świadczeń stron z kursem wybranej waluty obcej, może służyć innemu celowi niż zachowanie realnej wartości (rozumianej jako równowartość ekonomiczna) świadczenia zwracanego bankowi przez kredytobiorcę oraz świadczenia, które bank mu udostępnił. Wykluczyć zatem należy sytuację, w której kredytobiorca – z powołaniem się na wyrażenie przez niego zgody na obciążenie go ryzykiem kursowym, abstrahując na razie, czy była ona w pełni świadoma i rozważna – mógłby być zobowiązany do zwrotu na rzecz banku świadczenia, które ani nominalnie, ani choćby tylko realnie nie odpowiada wartości świadczenia, które sam od niego otrzymał.

Gdyby jednak nawet przyjąć za dopuszczalne na podstawie zasady swobody umów (art. 353 1 k.c.) takie ukształtowanie treści stosunku prawnego, które polegałoby na tym, że uzależnienie wartości świadczeń stron od kursu waluty obcej w ogóle nie musi zapewniać ich realnej zgodności (równowartości) ze świadczeniem drugiej strony, to taka umowa – w przekonaniu orzekającego składu Sądu Apelacyjnego – nie odpowiadałaby już istotnym cechom umowy kredytu. Inaczej mówiąc, stanowisko, że ryzyko walutowe, związane z uzależnieniem wartości świadczenia kredytobiorcy, może sięgać tak daleko, że wartość świadczenia konsumenta może w ogóle nie odpowiadać wartości udostępnionej mu kwoty kredytu ani nominalnie, ani choćby realnie, byłoby sprzeczne z art. 69 ust. 1 pr. bank.

Nie można zgodzić się z tym, że wartość świadczenia kredytobiorcy w żadnym ujęciu nie musi odpowiadać wartości otrzymanego przez niego od banku świadczenia, lecz może zależeć od niedającego się w gruncie rzeczy przewidzieć (i to nie tylko przez konsumenta, ale także przez banki, na co niezasadnie próbują się one powoływać, jako na argument mający przemawiać za brakiem sprzeczności ich zachowania z dobrymi obyczajami), zwłaszcza w pespektywie wielu lat związania stron umową kredytu hipotecznego, czynnika w postaci kursu waluty obcej (najczęściej CHF), czyli że staje się ona w istocie całkowicie nieokreślona, nieprzewidywalna i wręcz przypadkowa (losowa).

W konsekwencji za granicę dopuszczalnej zmiany wysokości świadczenia kredytobiorcy uznać należy spadek siły nabywczej waluty kredytu (a zatem w Polsce co do zasady waluty polskiej). Z tego względu bardzo istotny jest dobór odpowiedniego miernika wartości świadczenia, stanowiącego miernik (kryterium) waloryzacji lub wprowadzenie odpowiednich mechanizmów, kształtujących wysokość świadczeń stron tak, aby zastosowanie waloryzacji mogło zostać uznane – przynajmniej w ogól-nej ocenie – za adekwatne do spadku realnej siły nabywczej waluty polskiej. Wziąć bowiem trzeba pod uwagę, że w przypadku takich umów kredytu jak w rozstrzyganej sprawie, kredytobiorcy niewątpliwie chodziło o uzyskanie kredytu w walucie polskiej, o którą zresztą powód wyraźnie wnioskował we wniosku kredytowym i która była jej potrzebna do zrealizowania celu, na który zaciągnął kredyt (czyli nabycie określonego w umowie prawa do lokalu mieszkalnego) i w której kwota kredytu została mu faktycznie wypłacona i wreszcie – w której ją spłacał, ponieważ w tejże walucie uzyskuje swoje dochody.

Za nadużycie uznać więc należy argumentację banków, że w umowach kredytu denominowanego lub indeksowanego kredytobiorcy świadomie akceptowali, że waluta obca stanowiła walutę zobowiązania, a kwota kredytu jedynie zostanie im wypłacona w walucie polskiej i w tej walucie będzie mogła być spłacana. Taki pogląd zmierza w istocie do zrównania powyższych kredytów z kredytami walutowymi sensu stricto , tj. wyrażonymi i faktycznie udostępnionymi w walucie obcej, co w dal-szej kolejności ma uzasadniać tezę, że wartość kapitału (kwoty) kredytu rzekomo w ogóle nie zmienia się wraz ze zmianami kursu waluty obcej, ponieważ przez cały czas jest wyrażona niezmiennie w tej walucie.

Przeciwko traktowaniu kredytów indeksowanych jako kredytów walutowych oraz uznawaniu indeksacji za coś więcej niż typowa waloryzacja nie przemawia także powoływanie się na sposób finansowania lub ewidencjonowania takich kredytów. Zauważyć trzeba, że na tę drugą kwestię konsumenci (w tym powód) nie mieli żadnego wpływu, natomiast wywody na temat konieczności sfinansowania przez bank kredytów indeksowanych środkami w walucie obcej w gruncie rzeczy pozostają wyłącznie w sferze gołosłownych i całkowicie nienadających się do jakiejkolwiek procesowej weryfikacji twierdzeń banków. Z procesowego punktu widzenia ani w niniejszej sprawie, ani w jakiejkolwiek z wielu innych spraw, które dotychczas rozpoznawał orzekający skład Sądu Apelacyjnego, nie było jakichkolwiek podstaw – poza powtarzanymi uporczywie i stanowczo twierdzeniami banków – do przyjęcia, że takie kredyty rzeczywiście miały charakter walutowy, a indeksacja (denominacja) wykraczała poza funkcje mechanizmu przeliczeniowego odpowiadającego koncepcji waloryzacji świadczeń stron za pomocą miernika w postaci kursu waluty obcej (zazwyczaj CHF). Zauważyć ponadto należy, że sposób finansowania kredytu przez bank w ogóle nie był przedmiotem umowy stron, więc nie można uznać, że kwestia ta była objęta ich porozumieniem i może mieć obecnie znaczenie dla oceny jej charakteru.

W konsekwencji, w ocenie Sądu Apelacyjnego, nie ma żadnych procesowych podstaw do przyjęcia, że mechanizm indeksacji wiązał się z realnym obrotem walutowym i nadawał kredytowi charakter walutowy. Bardziej uzasadnione i przekonujące, jako adekwatne do uznania indeksacji jedynie za rodzaj waloryzacji umownej, jest przyjęcie, że stanowiła ona wyłącznie mechanizm przeliczeniowy, który w ogóle nie wiązał się obrotem walutami ani nawet nie wymagał takiego obrotu. Waluta obca (CHF) służyła wyłącznie do ustalenia wysokości (wartości) świadczeń stron, a nie do ich spełniania (wykonywania umowy) w tej walucie. Była ona zatem miernikiem wartości świadczenia, a nie jego przedmiotem. Świadczenia obu stron były bowiem wyrażone i spełniane w walucie polskiej, natomiast waluta obca stanowiła tylko podstawę (miernik) ustalenia ich wysokości. W związku z tym nie zasługuje na akceptację pogląd, że w umowach kredytów frankowych występują jednocześnie dwie waluty: waluta obca jako waluta zobowiązania (przez co kredyt ma mieć charakter walutowy) oraz waluta polska jedynie jako waluta wykonania zobowiązania.

Dodać można, że traktowanie kredytów indeksowanych (denominowanych) jako kredytów walutowych jest w istocie wewnętrznie sprzeczne. Skoro bowiem mają to być, zdaniem banków, kredyty walutowe, to nie znajduje logicznego wyjaśnienia, dlaczego tak istotne znaczenie ma w nich ustalenie zasad przeliczania świadczeń stron z waluty obcej na walutę polską lub z waluty polskiej na walutę obcą. Oczywiste bowiem powinno być, że skoro rzekomo są one wyrażone i udzielone w walucie obcej, to podlegają wypłacie i spłacie w tej walucie. Zupełnie inną kwestią byłoby natomiast to, że faktycznie – zwłaszcza obecnie pod rządami art. 358 § 2 k.c. – mogą być wypłacone i spłacane w walucie polskiej.

W tej sytuacji bardziej przekonujący jest pogląd, że takie umowy nie mają charakteru walutowego, lecz złotowy, natomiast ich cechą charakterystyczną jest to, że wartość świadczeń stron jest w nich uzależniona od kursu waluty obcej. Tylko w takim ujęciu można nadać logiczny sens sformułowaniu „kredyt denominowany” lub „kredyt indeksowany” w walucie obcej. Jeśli bowiem byłby on już walutowy, to nonsensowne byłoby jego ponowne przeliczanie przy pomocy kursu waluty obcej. Zupełnie inaczej rzecz przedstawia się w przypadku uznania takich kredytów za złotowe, ponieważ wówczas ma sens przeliczanie wartości świadczeń spełnianych w walucie polskiej na walutę obcą przy zastosowaniu jej kursu określonego w umowie.

Konkludując, zawarte w przedmiotowej umowie postanowienia o indeksacji dotyczyły w rzeczywistości waloryzacji świadczeń stron lub inaczej po prostu – były klauzulami przeliczeniowymi, służącymi do ustalenia wartości świadczeń stron przy wypłacie i spłacie rat kapitałowo – odsetkowych. Wypłata kapitału oraz jego spłata odbywa się w bowiem złotych, ale w kwotach ustalanych w oparciu o kurs waluty obcej do złotego według Tabeli kursów walut obcych obowiązujących w banku.

Podkreślić można, że zwłaszcza z § 2 pkt 2 Regulaminu wprost wynikało, że kredyt został udzielony w PLN, indeksowany w CHF, zaś spłacany miał być w PLN w oparciu o kurs waluty obcej do złotego według Tabeli (k. 26). Nie znajduje więc uzasadnienia podjęta przez pozwanego próba odczytania tego sformułowania jako oznaczającego, że „kredyt został udzielony w walucie obcej (CHF”), gdyż jest to wprost i rażąco sprzeczne z tym sformułowaniem, które pochodzi przecież od pozwanego jako autora tego Regulaminu.

W konsekwencji nie ma miejsca na taką interpretację umowy, zgodnie z którą bank w pierwszej kolejności rzeczywiście udostępnił powodowi kwotę kredytu we frankach szwajcarskich (a zatem, że był to kredyt walutowy), które realnie musiał posiadać i sprzedać po to, aby wypłacić mu kwotę kredytu w złotych. W rzeczywistości kolejność operacji była bowiem dokładnie odwrotna: najpierw bank udostępnił (wypłacił) powodowi kwotę kredytu w PLN, którą następnie abstrakcyjnie (wyłącznie rachunkowo) przeliczył na CHF. Nie dochodziło jednak w tym przypadku do jakiegokolwiek obrotu walutami (obrotu dewizowego). Podobnie nie dochodziło do niego przy spłacie kredytu. Indeksacja polegała więc tylko na przeliczeniu kwoty kredytu z PLN na CHF w celu ustalenia jego salda w walucie obcej, podlegającego następnie spłacie w walucie polskiej, ale po przeliczeniu na tę walutę raty ustalonej w CHF. W obu przypadkach indeksacja nie wykraczała zatem poza funkcję stricte przeliczeniową.

Powyższe przeliczenie – jak wyżej wyjaśniono – miało na celu zachowanie realnej (ekonomicznej) równowartości świadczeń stron, czyli odpowiadało konstrukcji waloryzacji umownej. Takie stanowisko jest spójne z poglądem, że kredyt indeksowany nie ma charakteru walutowego. Skoro bowiem indeksacja jest po prostu rodzajem waloryzacji, to nie może służyć do określenia przedmiotu świadczenia (waluty zobowiązania), lecz jedynie do ustalenia jego wartości. Zauważyć wypada, że świadczenie pieniężne po waloryzacji nie zmienia swojego charakteru lub przedmiotu, a zatem co do zasady w dalszym ciągu jest spełniane w tej samej walucie, w jakiej zostało zawarte zobowiązanie. W związku tym waluta obca, która jest stosowana w mechanizmie indeksacji, nie określa przedmiotu świadczenia, lecz jego wartość. Nie wykracza więc poza funkcję przeliczeniową (miernika wartości) i nie staje się walutą zobowiązania, czyli tą, w której świadczenie jest wyrażone i co do zasady podlega spełnieniu.

Inaczej mówiąc, zastosowanie waluty obcej jako miernika waloryzacji nie prowadzi do zmiany waluty świadczenia. W rzeczywistości świadczenie nadal jest określone w tej samej walucie, w jakiej zostało wyrażone w chwili powstania zobowiązania (zawarcia umowy), a waluta obca służy wyłącznie do ustalenia nowej (ujmowanej kwotowo) wysokości tego świadczenia w dotychczasowej walucie, tj. jego wysokości zwaloryzowanej, która ma zastąpić wysokość nominalną (tj. tę, którą świadczenie miałoby bez dokonania waloryzacji). Także w przypadku zastosowania waluty obcej jako miernika waloryzacji nie dochodzi więc do zmiany waluty zobowiązania. W takim przypadku jedna waluta jest przez cały czas walutą zobowiązania, w której spełniane jest świadczenie, a druga (obca) waluta jest tylko narzędziem do ustalenia zwaloryzowanej wartości tego świadczenia. Jedynie w takim ujęciu można uznać, że w umowie kredytu indeksowanego (a także denominowanego) występują dwie waluty, ale tylko jedna z nich (waluta polska) jest walutą świadczenia, a druga (waluta obca) jest wyłącznie walutą przeliczeniową stosowaną w mechanizmie indeksacji/denominacji.

Z poglądu, że indeksacja jest w istocie wyłącznie waloryzacją, polegającą na ustalaniu (przeliczaniu) wartości świadczeń stron przy pomocy kursu CHF, wynika jednocześnie wniosek, że w ogóle nie powinna ona mieć zastosowania do tego świadczenia, które jest spełniane od razu po powstaniu zobowiązania (zawarciu umowy kredytu) ewentualnie niezwłocznie po jego powstaniu, ponieważ może dotyczyć jedynie tego świadczenia, które jest spełniane dopiero po upływie pewnego okresu od tej chwili. Tylko w takiej sytuacji można bowiem mówić o spadku jego realnej wartości z uwagi na spadek siły nabywczej waluty, w której ma ono zostać spełnione, w związku z czym uzasadnione może być ustalenie jego wartości według wybranego miernika waloryzacji.

Odnosząc to do umowy kredytu, wziąć trzeba pod uwagę, że tylko jedno z wynikających z niej świadczeń, a mianowicie świadczenie kredytobiorcy, podlega spełnieniu dopiero po pewnym czasie od powstania zobowiązania, a w gruncie rzeczy jest sukcesywnie spełniane przez cały okres trwania umowy (niekiedy nawet przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat – w niniejszej sprawie przez 360 miesięcy, czyli 30 lat – zob. § 6 ust. 2 k. 21v.). Natomiast świadczenie banku, polegające na udostępnieniu kredytobiorcy kwoty kredytu, jest co do zasady spełniane jednorazowo (por. § 5 ust. 1 umowy) bezpośrednio po zawarciu umowy lub w stosunkowo nieodległym terminie od tej chwili. W oczywisty sposób nie może więc ono stracić swojej realnej wartości, jaką posiada zgodnie z treścią zobowiązania.

Prowadzi to do wniosku, że niedopuszczalne, a co najmniej wątpliwe i wysoce kontrowersyjne, jest stosowane w umowach tzw. kredytów frankowych przeliczanie nie tylko świadczenia spełnianego przez kredytobiorcę na rzecz banku przez wiele lat spłaty kredytu, ale także świadczenia banku udostępnianego kredytobiorcy (jednorazowo lub w transzach) w zasadzie bezpośrednio po zawarciu umowy kredytu. Przeliczanie tego świadczenia mogłoby zostać ewentualnie zaakceptowane jedynie wtedy, gdyby miało służyć tylko do ustalenia jego równowartości w walucie obcej stanowiącej miernik waloryzacji (czyli salda kredytu w tej walucie). Jednak w takim ujęciu bezdyskusyjnie powinno ono odpowiadać wartości tego świadczenia, które będzie podlegać zwrotowi dopiero po upływie pewnego okresu od powstania zobowiązania, czyli świadczenia kredytobiorcy. Inaczej mówiąc, powinno to sprowadzać się do ustalenia (przeliczenia) w walucie obcej równowartości kwoty udostępnionej kredytobiorcy w walucie polskiej za pomocą tego samego miernika według jakiego następnie będzie przeliczana wartość spłat dokonywanych przez kredytobiorcę.

W takim ujęciu w gruncie rzeczy nie miałoby istotnego znaczenia, jaki rodzaj kursu CHF (kurs średni NBP lub nawet kursy sprzedaży albo kupna ustalane jednostronnie przez pozwany bank) zostałby przyjęty do takiego przeliczenia, lecz decydujące byłoby to, aby do przeliczenia wartości obu świadczeń (banku i kredytobiorcy) stosować jeden (dokładnie taki sam) kurs waluty obcej, ponieważ tylko w takim przypadku można byłoby mówić, że ich świadczenia są – zgodnie z istotą umowy kredytu – takie same, chociaż z uwagi na dokonanie waloryzacji nie musiałyby być sobie nominalnie równe w walucie polskiej.

W takiej sytuacji nie ma miejsca na dwukrotną (podwójną) waloryzację świadczeń obu stron umowy kredytu indeksowanego: raz świadczenia banku, a drugi raz świadczenia kredytobiorcy. Tym bardziej niezasadne jest stosowanie do ustalenia równowartości świadczenia banku kursu kupna (korzystniejszego dla tej strony), skoro nieprawdziwe i bezpodstawne są poglądy, według których bank rzekomo udostępnia kredytobiorcy kwotę kredytu w walucie obcej, a jedynie dla wygody kredytobiorcy wypłaca mu ją faktycznie w walucie polskiej. Za zgodne z istotą waloryzacji uznać natomiast należy, że ustalenie równowartości świadczenia kredytobiorcy w walucie obcej powinno nastąpić tylko raz, i to przy zastosowaniu takiego samego kursu (aczkolwiek wydaje się, że optymalny byłby kurs sprzedaży waluty obcej, skoro przeliczenie wartości świadczeń stron powinno mieć na celu ustalenie, jaką kwotę kredytobiorca ma spłacić wprawdzie w walucie polskiej, ale po jej przeliczeniu w oparciu o kurs waluty obcej w chwili spłaty poszczególnych rat tak, aby dokonana spłata odpowiadała – według przyjętego miernika waloryzacji – dokładnie takiej samej wartości, jaką świadczenie miało w chwili powstania zobowiązania). Przeliczenie wartości kwoty kredytu na walutę obcą (co jest niekiedy określane jako ustalenie salda kredytu w walucie obcej), dokonane w chwili jej udostępnienia kredytobiorcy przez bank, powinno bowiem stanowić jedynie punkt odniesienia służący do ustalenia wartości poszczególnych rat świadczenia kredytobiorcy w chwili ich spełnienia.

Pozwoliłoby to jednocześnie uniknąć wątpliwości, związanych z tym, że w przypadku podwójnej waloryzacji, dokonywanej przy tym za pomocą różnych kursów (kursu kupna do świadczenia banku i kursu sprzedaży do świadczenia kredytobiorcy), mogłoby dojść do tego, że nawet w przypadku hipotetycznego zwrócenia przez kredytobiorcę całej kwoty kredytu w tym samym dniu, w którym bank mu ją udostępnił, ten drugi musiałby – z uwagi na różne kursy, a także związany z tym spread walutowy – oddać bankowi w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania, znacznie wyższą (niekiedy nawet o kilka lub kilkanaście tysięcy złotych) kwotę, niż sam od niego otrzymał. Z tego punktu widzenia nie można zatem odmówić racji poglądom, zgodnie z którymi dawało to bankowi dodatkowy i niczym nieuzasadniony dochód (przypominający prowizję), mimo że nie łączyło się z tym żadne świadczenie z jego strony na rzecz kredytobiorcy.

Z dotychczasowych rozważań wynika, że indeksacja rozumiana jako sposób waloryzacji świadczeń stron nie daje podstaw do stosowania odmiennych kursów CHF do przeliczania wartości świadczeń obu stron, lecz powinna polegać na ustaleniu w walucie obcej wartości świadczenia udostępnionego przez bank kredytobiorcy w walucie polskiej (według ustalonego przez strony jednakowego kursu dla obu świadczeń), która to wartość powinna następnie służyć do ustalania, jaką kwotę w walucie polskiej, mającej stanowić równowartość ustalonej w walucie indeksacji kwoty kredytu, kredytobiorca powinien spłacać w poszczególnych terminach płatności. Już tylko naruszenie wymogu stosowania jednakowego kursu do przeliczania wartości świadczeń stron nasuwa wniosek o niedozwolonym charakterze postanowień umowy kredytu indeksowanego, ponieważ może prowadzić do rozbieżności, i to na niekorzyść konsumenta jako słabszej strony umowy, między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcy oraz podlegającego zwrotowi na rzecz banku.

Niemniej na tym nie kończą się zastrzeżenia do powyższych postanowień, ponieważ kolejnym problemem w przyjętej w przedmiotowym przypadku konstrukcji umowy kredytu indeksowanego było obciążenie powoda (kredytobiorcy) nieograniczonym ryzykiem wzrostu jej świadczenia. Wbrew argumentacji banku, nie chodzi przy tym wyłącznie o konsekwencje wynikające ze wzrostu kursu CHF i o to, że powód mógł i powinien był zdawać sobie sprawę z możliwości wystąpienia takich skutków z uwagi na to, że wiedza o zmienności kursów walut obcych ma charakter powszechny i elementarny. Zasadnicze znaczenie ma bowiem brak adekwatnej zależności między wzrostem kursu CHF (lub ogólniej wahaniami kursów tej waluty) a zmianami siły nabywczej waluty polskiej, ponieważ właśnie to zjawisko jest główną przyczyną rozbieżności między wartością świadczenia udostępnionego kredytobiorcy a realną (tj. po dokonaniu waloryzacji) wartością świadczenia podlegającego zwrotowi na rzecz banku.

W tym kontekście bardzo istotne stają się dwie kwestie, które jednocześnie wpływają na ocenę abuzywności przyjętych w przedmiotowej umowie postanowień o indeksacji. Pierwsza z nich wiąże się obiektywnie z samym sposobem konkretnego ukształtowania mechanizmu indeksacji, który godzi w interesy powoda jako konsumenta, a druga – z brakiem należytego i zrozumiałego wyjaśnienia mu, że przyjęty w umowie sposób indeksacji (a w istocie waloryzacji) świadczeń stron może okazać się dla niego niekorzystny, a w skrajnych przypadkach – wręcz rażąco niekorzystny.

Odnośnie do pierwszej kwestii wziąć trzeba pod uwagę, że niewątpliwie to pozwany jest autorem tekstu umowy zawartej między stronami. Powód nie miał natomiast istotnego wpływu na treść tej umowy, w szczególności na jej postanowienia dotyczące indeksacji, które nie były z nim indywidualnie uzgadniane i mógł je tylko zaakceptować lub zrezygnować z zawarcia przygotowanej przez pozwanego umowy. W związku z tym wyłącznie pozwany odpowiada za takie ukształtowanie mechanizmu indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu CHF, które prowadzi do obciążenia powoda skutkami ryzyka walutowego wykraczającymi poza zakres utraty realnej równowartości świadczeń stron (w wyniku spadku siły nabywczej waluty polskiej), wobec czego wartość jego świadczenia bardzo znacznie odbiega od wartości świadczenia otrzymanego przez niego od banku, a w gruncie rzeczy staje się całkowicie nieprzewidywalna i przypadkowa, gdyż nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, lecz od zmian kursów CHF, które nie zależą przecież od wartości waluty polskiej ani nie są z nią w jakikolwiek sposób powiązane.

Problem z indeksacją (podobnie jak z denominacją) nie polega więc na samym wprowadzeniu mechanizmu waloryzacji świadczeń stron, lecz na doborze takiego miernika waloryzacji, który w istocie nie zapewnia rzetelnej waloryzacji, gdyż nie koreluje ze spadkiem wartości (siły nabywczej) waluty polskiej. O ile więc samo zastosowanie mechanizmu waloryzacji w umowie kredytu (w tym również za pomocą innej waluty [czyli waluty obcej] niż waluta polska będąca walutą świadczenia) co do zasady można uznać za dopuszczalne, jako stanowiące możliwą odmianę (wariant) takiej umowy, o tyle uznać należy, że powinien on zostać tak ukształtowany, aby nie prowadził do oderwania, zwłaszcza zbyt znacznie na niekorzyść konsumentów, zwaloryzowanej wartości świadczenia, zwracanego przez nich na rzecz banku, od wartości świadczenia, które od niego otrzymali. W związku z tym w orzecznictwie trafnie zwraca się uwagę na brak jakiegokolwiek ograniczenia granic ryzyka walutowego spoczywającego na konsumentach lub na brak sprawiedliwego rozłożenia tego ryzyka między stronami (w szczególności obciążenia nim, i to w większym stopniu, banku jako profesjonalisty oraz silniejszej strony umowy).

Obiektywnie rzecz ujmując, postanowienia umowne, regulujące indeksację, zostały bowiem tak skonstruowane przez pozwanego jako autora tekstu umowy, że nie prowadziły jedynie do zachowania realnej wartości świadczenia zwracanego mu przez powoda w całym okresie kredytowania (które stosownie do art. 69 pr. bank. co do zasady powinno odpowiadać wartości udostępnionej mu kwoty kapitału), lecz wykraczały poza granice, jakie wynikały z indeksacji jako odmiany waloryzacji, ponieważ jego świadczenie zależy w istocie od niedających się przewidzieć wahań kursu waluty obcej, zastosowanej w mechanizmie indeksacji, a nie od spadku realnej wartości tego świadczenia (czyli od spadku siły nabywczej waluty polskiej).

W konsekwencji w skrajnych przypadkach powód de facto mógłby być zobowiązany do zwrotu na rzecz banku – w walucie polskiej, będącej walutą zobowiązania – kwoty nawet kilkukrotnie wyższej od tej, którą sam od niego otrzymał, ponie-waż przyjęty miernik indeksacji (waloryzacji) nie zależy od spadku siły nabywczej waluty polskiej, lecz od wahań kursu CHF, a jednocześnie umowa nie zawiera żadnych postanowień, które ograniczałyby lub usuwały skutki wynikające z ryzyka walutowego wykraczającego (zwłaszcza nadmiernie na niekorzyść powoda) poza spadek siły nabywczej waluty polskiej. Wobec tego uznać należy, że taki sposób sformułowania indeksacji rażąco naruszał jego interes jako konsumenta, ponieważ zdecydowanie nie zapewniał, że zwróci bankowi dokładnie taką samą kwotę (choćby w ujęciu zwaloryzowanym), którą od niego otrzymał.

Przeciwko takiemu poglądowi nie przemawia przekonująco argumentacja, że obciążające kredytobiorców (bez jakiegokolwiek merytorycznego/formalnego ograniczenia) ryzyko walutowe było równoważone przez ich korzyści wynikające z zastosowania do kredytów denominowanych/indeksowanych znacznie niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR. Wzrost kursu CHF, jako waluty indeksacji/de-nominacji, nie powoduje bowiem jedynie wzrostu raty, ale także wzrost salda zadłużenia (oczywiście w walucie polskiej jako walucie zobowiązania, ponieważ nie ma podstaw do uznania, że kwotę kredytu stanowi rzekomo niezmienna suma wyrażona w CHF, skoro nie została ona udostępniona powodowi, lecz stanowi jedynie wynik przeliczenia kwoty kredytu za pomocą waluty indeksacji). Zauważyć przy tym wypada, że rata kredytu składa się z części kapitałowej i części odsetkowej, w związku z czym wzrost salda kredytu (wskutek wzrostu kursu waluty obcej) wpływa istotnie na zwiększenie wysokości płaconej przez kredytobiorcę w walucie polskiej raty nie tylko w części kapitałowej, ale i odsetkowej, ponieważ de facto są one liczone wpra-wdzie według stawki LIBOR (korzystnej dla powoda, co eksponuje bank), ale obiektywnie rzecz biorąc – od wyższej kwoty kapitału (w przeliczeniu na PLN).

W konsekwencji kwestia ogólnej (uwzględniającej zarówno elementy pozytywne, jak i negatywne) korzystności kredytów frankowych dla kredytobiorców jest co najmniej kontrowersyjna. Nie można bezkrytycznie zaakceptować tezy, że wzrost kursu waluty indeksacji jest rzekomo kompensowany przez niższe oprocentowanie (niezależnie od tego, że stawki LIBOR po zawarciu przedmiotowej umowy rzeczywiście bardzo zmalały, nawet poniżej zera) kredytu, ponieważ niższe oprocentowanie należy odnosić do wyższej kwoty kapitału (z uwagi na przeliczanie go z waluty polskiej na walutę obcą według znacznie wyższego niż w chwili zawarcia umowy kursu CHF). Wobec tego aktualne pozostaje stanowisko, że mechanizm indeksacji powinien zostać tak ukształtowany, aby w przypadku wzrostu, zwłaszcza bardzo znacznego, kursu waluty obcej, nie nastąpił wzrost świadczenia kredytobiorców w sposób całkowicie oderwany od spadku siły nabywczej waluty polskiej jako waluty zobowiązania.

Nie ma zatem podstaw do uznania, że obciążenie kredytobiorców ryzykiem walutowym bez jakiegokolwiek ograniczenia, w szczególności bez ograniczenia do zakresu spadku siły nabywczej waluty polskiej ewentualnie sprawiedliwego rozłożenia tego ryzyka między obie strony, z dodatkowym uwzględnieniem tego, że bank jest w tej relacji niewątpliwie stroną silniejszą, nie narusza rażąco interesów konsumenta. Podkreślić przy tym trzeba, że chodzi już o samo ukształtowanie treści umowy, a nie o wynikające z tego faktyczne skutki, ponieważ zgodnie z powszechnie ak-ceptowanym poglądem oceny, czy postanowienia umowne mają charakter niedozwolony, dokonuje się według stanu z chwili jej zawarcia a nie z późniejszej perspektywy, uwzględniającej skutki wynikające z tych postanowień dla konsumenta w toku jej wykonywania.

Nie można więc zgodzić się z poglądem, że przyczyną kwestionowania tych postanowień jest wyłącznie wzrost (niezależny od banku i niezawiniony przez niego) kursu CHF, a nie treść postanowień regulujących zasady indeksacji świadczeń stron za pomocą kursu tej waluty, ponieważ taki pogląd nie uwzględnia tego, że negatywne dla konsumentów skutki wzrostu kursu CHF wynikają przede wszystkim z niekorzystnego dla nich ukształtowania zasad indeksacji, które nie chronią ich przed nadmiernym wpływem tych skutków na wysokość ich świadczenia. Inaczej rzecz ujmując, wzrost kursu CHF (zwłaszcza bardzo znaczny, który nie był przewidywany i brany pod uwagę ani przez strony, ani w Rekomendacji S, która zakładała jego wzrost tylko w granicach 20 %) jedynie uwidocznił niedozwolony charakter spornych postanowień umownych, jaki miały one jednak już od chwili zawarcia umowy. Niekorzystne dla konsumentów skutki umowy tkwiły w niej bowiem od samego początku, a wzrost kursu CHF spowodował tylko, że skutki te nabrały realnego wymiaru.

W tej sytuacji, w ocenie orzekającego składu Sądu Apelacyjnego, nie może być uzasadnionych wątpliwości, że już tylko z powyższych przyczyn zawarte w przedmiotowej umowie kredytu postanowienia, regulujące zasady indeksacji świadczeń stron, kształtowały prawa i obowiązki powoda w sposób rażąco dla niego niekorzystny. Warto w tym zakresie posłużyć się stosowanym w orzecznictwie poglądem, według którego rażące naruszenie interesów konsumenta ma miejsce wtedy, gdy następuje pogorszenie jego sytuacji prawnej w stosunku do tej, która istniałaby, gdyby do umowy nie zostały wprowadzone przez przedsiębiorcę niekorzystne dla niego postanowienia umowne. Z takiego punktu widzenia wziąć trzeba pod uwagę, że gdyby do umowy nie wprowadzono postanowień o indeksacji, to powód byłby przez cały czas zobowiązany do zwrotu nominalnej wartości świadczenia, która z up-ływem czasu stanowiłaby dla niego realnie co raz mniejsze obciążenie finansowe z uwagi na spadek siły nabywczej waluty polskiej, podczas gdy w kredycie indeksowanym wartość jego świadczenia (tak pod względem wysokości salda kapitału w walucie polskiej, jak i wysokości rat) w gruncie rzeczy nie uległ zmniejszaniu, i to mimo wielu lat spłacania kredytu zgodnie z treścią umowy, lecz wprost przeciwnie wysokość jej zadłużenia stała się nawet większa od kwoty udostępnionego mu kredytu. Wprawdzie korzystał (i ewentualnie nadal mógłby korzystać) z niższego oprocentowania LIBOR zamiast WIBOR, ale nie można stanowczo i niewątpliwie uznać, że stanowi to dla niego istotną korzyść, skoro wysokość jego raty – z uwagi na wzrost kursu CHF – wcale nie jest niższa niż, gdyby zawarł umowę kredytu bez klauzuli indeksacyjnej.

Powyższe uwagi odnosiły się zasadniczo do przesłanki w postaci rażącego naruszenia interesów powoda jako konsumenta. Jednocześnie dostrzec należy, że sposób ukształtowania jego praw i obowiązków – w następstwie przyjętego w umowie mechanizmu indeksacji – wcale nie był tak prosty i jednoznaczny, jak próbuje przekonywać skarżący. Jego skutki nie ograniczają się bowiem do uzależnienia wysokości jego świadczenia (rat kapitałowo – odsetkowych) od zmiennego kursu CHF, lecz obejmują przede wszystkim nieograniczone w jakikolwiek sposób obciążenie go skutkami wzrostu tego kursu w stopniu odrywającym całkowicie wartość jego świadczenia od wartości świadczenia, które otrzymał od banku.

Nie można więc mówić, że chodziło jedynie o świadomość zmienności kursów walut obcych, która ma charakter oczywisty i powszechny dla każdego konsumenta bez konieczności posiadania jakichkolwiek dodatkowych wiadomości. Problem sprowadza się bowiem do tego, że koniecznie było wyraźne i jednoznaczne uświadomienie powodowi, że godząc się na zawarcie umowy kredytu indeksowanego o treści przygotowanej przez pozwanego, w rzeczywistości akceptuje zawarcie umowy kredytu, która bardzo mocno różniła się od typowej umowy kredytu, ponieważ jego świadczenie mogło nie tylko nominalnie, ale i realnie znacznie różnić się od kwoty, która została mu udostępniona. Nie było więc wystarczające jedynie bardzo ogólne poinformowanie go o ryzyku walutowym wiążącym się z taką umową i uzyskanie od niego oświadczenia o świadomości takiego ryzyka oraz akceptacji tego, że ponosi jego skutki, lecz należało dokładnie i rzetelnie wyjaśnić mu, na czym polega taki kredyt i że może on okazać się dla niego nawet bardzo niekorzystny, jeśli dojdzie do znacznego wzrostu kursu CHF w porównaniu do stanu z chwili zawarcia umowy.

Udzielenie takich wyjaśnień jest jednak wysoce wątpliwe, a wręcz można uznać, że ich nie było, ponieważ pozwany w gruncie rzeczy przyznał w odpowiedzi na pozew i apelacji, że nie uprzedził powoda o możliwości tak znacznego wzrostu kursu CHF, ponieważ nie posiadał wiedzy o nadchodzącym wzroście. Nie przeszkadza mu to jednak w stawianiu powodowi zarzutu, że on mógł i powinien był liczyć się z takim wzrostem. Nie zasługuje to na akceptację także z uwagi na to, że pozwany, jako profesjonalista, nie może w tym zakresie stawiać powodowi, jako konsumentowi i słabszej stronie umowy, surowszych wymagań niż sobie. Skoro zatem powołuje się na to, że nawet on nie mógł przewidzieć, że może dojść do tak znacznego wzrostu kursu CHF, to tym bardziej nie może obciążać powoda skutkami tego, że ich nie przewidywał i nie wziął pod uwagę, podejmując decyzję o zawarciu przygotowanej przez niego umowy kredytu indeksowanego kursem CHF.

W tym kontekście zauważyć należy, że nawet aktualnie pozwany nie jest w stanie (ewentualnie nie chce) dostrzec wszystkich skutków wynikających z zawarcia umowy kredytu indeksowanego. W dalszym ciągu eksponuje bowiem przede wszystkim korzyści, mające płynąć dla powoda ze znacznie niższego oprocentowania kredytu według stawek LIBOR, pomijając, że takie korzyści wchodziły w rachubę wyłącznie przy założeniu jedynie nieznacznego wzrostu kursu CHF jako waluty indeksacji. Z argumentacji pozwanego wynika, że w zasadzie dostrzega on tylko korzyści, wynikające rzekomo dla kredytobiorców z umowy kredytu indeksowanego, pomijając lub bagatelizując, że jego konstrukcja od samego początku zawierała w so-bie ogromne i niedające się oszacować ryzyko, że taka umowa może okazać się dla nich bardzo niekorzystna.

W takiej sytuacji trudno jest uznać, że w chwili jej zawarcia rzeczywiście i rzetelnie poinformował powoda zarówno o korzyściach, jakie może uzyskać z tej umowy, jak i o wiążących się z nią dla niego ryzykach, a także o ich skali i prawdopodobieństwie ich wystąpienia w całym okresie kredytowania. Bardziej przekonujący jest wniosek, że – tak jak nawet czyni to obecnie, mimo że wiadomo już, że takie umowy, oględnie rzecz ujmując, wcale nie są tak jednoznacznie korzystne dla kredytobiorców – eksponował przede wszystkim pozytywne aspekty tej umowy, pomijając lub co najmniej zmniejszając znaczenie jej negatywów. Dotyczy to w szczególności kwestii, na ile można było wówczas realnie zakładać, że korzyści płynące z niższego oprocentowania kredytu indeksowanego mogą zrównoważyć lub przynajmniej złagodzić ryzyko związane z wahaniami kursów CHF, które obciążały w sposób nieograniczony jedynie konsumentów.

W tym kontekście pojawia się pytanie, czy w ogóle można uznać za uczciwe ze strony banku i lojalne wobec kontrahenta, będącego konsumentem, zaproponowanie zawarcia umowy, która wprawdzie prima facie mogła wydawać się dla niego bardzo korzystna (i tak zresztą była wówczas powszechnie, aczkolwiek bez pogłębionej refleksji, odbierana przez kredytobiorców, opinię publiczną, polityków, a nawet banki), ale obiektywnie łączyła się z ogromnym ryzykiem, że może wywołać dla niego bardzo niekorzystne skutki, których nie przyjąłby, gdyby został o nich rzetelnie uprzedzony. Generalnie zresztą zauważyć można, że pozwany – przez tendencyjny dobór informacji o kredycie oraz sposób zaprezentowania jego zalet (niższe oprocentowanie i w konsekwencji niższa rata) oraz wad (nieograniczone i bardzo poważne ryzyko walutowe) – niewątpliwie mógł wpłynąć na decyzję powoda o zawarciu umowy kredytu indeksowanego zamiast innej umowy wprawdzie z wyższym oprocentowaniem i ratą, ale pozbawionej elementu ryzyka walutowego. Takie zachowanie banku podlega zaś negatywnej ocenie pod kątem zgodności z dobrymi obyczajami.

Powyższe rozważania odpowiadają przyjętemu w orzecznictwie sposobowi rozumienia przesłanki sprzeczności ukształtowania praw i obowiązków konsumenta z dobrymi obyczajami. Uznaje się bowiem, że zachowanie przedsiębiorcy narusza dobre obyczaje wtedy, gdy traktując konsumenta w sposób sprawiedliwy, uczciwy i uwzględniający jego prawnie uzasadnione interesy, nie mógłby racjonalnie spodziewać, że przyjąłby on takie postanowienie w drodze indywidualnych negocjacji. Z tego punktu widzenia nie można uznać za zgodne z dobrymi obyczajami przedstawianie konsumentowi umowy w sposób eksponujący przede wszystkim wynikające z niej dla niego korzyści (niższe oprocentowanie) przy jednoczesnym pomijaniu lub bagatelizowaniu niekorzystnych dla niego skutków, które mogą wynikać z zawartych w umowie postanowień umownych, obciążających jedynie niego nieograniczonym w jakikolwiek sposób ryzykiem walutowym.

Przeciwko takiej ocenie nie może przemawiać argument, że rozsądny i doświadczony konsument powinien (niekiedy mówi się, że wręcz „doskonale”) zdawać sobie sprawę ze zmienności kursów walut obcych i wiążącego się z tym ryzyka wzrostu (nawet bardzo znacznego) salda kapitału i wysokości rat kapitałowo – odsetkowych. Nie może to bowiem usprawiedliwiać wprowadzania przez przedsiębiorcę do umowy postanowień, które obiektywnie rażąco godzą w interes konsumenta. Wziąć trzeba pod uwagę, że udzielenie konsumentowi ochrony przez niedozwolonymi postanowieniami umownymi nie jest uzależnione od okoliczności subiektywnych po jego stronie. Nie ma więc ono charakteru względnego determinowanego in concreto przez zachowanie, wiedzę, wykształcenie, doświadczenie życiowe itp. konsumenta. Nie do zaakceptowania byłoby więc uzależnianie udzielenia mu ochrony od tego, czy mógł on lub powinien był zdawać sobie sprawę, że przedsiębiorca proponuje mu w umowie postanowienia o charakterze niedozwolonym. W przeciwnym razie należałoby uznać, że jeśli przedsiębiorcy uda się wprowadzić do umowy postanowienia niedozwolone, których rozważny i doświadczony konsument nie dostrzegł i nie sprzeciwił się im, to taki konsument nie może już powoływać się na ich abuzywność, a zachowanie przedsiębiorcy nie może zostać zakwestionowane.

Decydujące znaczenie ma więc obiektywnie rażąco niekorzystny dla powoda charakter postanowień o indeksacji oraz okoliczności zawarcia umowy, które pozwalają uznać, że nie został on uprzedzony o wszystkich skutkach, mogących wynikać z takich postanowień, w związku z czym zawarł umowę z pozwanym bankiem, działając w zaufaniu do niego, na podstawie którego była przekonany, że proponując mu korzystniejsze warunki oprocentowania, a tym samym niższą ratę, która to okoliczność niewątpliwie istotnie wpłynęła na jego decyzję o zawarciu takiej umowy, nie umieścił jednocześnie w umowie postanowień, które mogłyby rażąco naruszać jego interesy. Bank, wykorzystując zaufanie powoda która potrzebował jak najkorzystniejszego dla siebie kredytu, zaproponował mu zawarcie umowy, która prima facie mogła wydawać się dla niego wyłącznie korzystna i bezpieczna, ale w rzeczywistości – z uwagi na obciążenie go ryzykiem walutowym, które mogło istotnie przeważyć skutki umowy na jego niekorzyść – nie miała takiego charakteru.

Dodać wypada, że nie jest przekonujący argument banku, że także on nie mógł przewidzieć wystąpienia takiego wzrostu kursu CHF, który doprowadził do bardzo niekorzystnych następstw dla powoda. Skoro bowiem sam bank twierdzi, że taka okoliczność była niemożliwa do przewidzenia nawet dla niego jako profesjonalisty (w szczególności w dziedzinie kredytów), to nie można uznać, że powinien ją był przewidzieć powód, będący konsumentem (nieprofesjonalistą) i uwzględnić ją w swoich kalkulacjach co do zawarcia umowy kredytu indeksowanego w CHF lub zrezygnowania z takiej umowy. Taki argument nie może więc przemawiać na niekorzyść powoda i stanowić podstawy odmówienia mu ochrony przed wprowadzonymi przez pozwanego do umowy kredytu postanowieniami niedozwolonymi.

Odmiennej oceny nie może uzasadniać okoliczność, że w chwili zawierania przedmiotowej umowy nie obowiązywały formalne procedury, nakładające na banki obowiązki w zakresie informowania swoich klientów, będących konsumentami, o charakterze kredytu indeksowanego i związanym z nim ryzykiem kursowym. Decydujące znaczenie ma bowiem to, w jaki sposób pozwany bank sformułował postanowienia umowne o indeksacji, a mianowicie, że obiektywnie i całościowo były one niekorzystne dla konsumentów, a nie to, czy ich o tym poinformował lub czy powinni sami mogli i powinni byli to zauważyć, działając w sposób ostrożny i roztropny. Inaczej mówiąc, brak wyraźnych regulacji, nakładających na banki określone obowiązki informacyjne wobec konsumentów, nie zwalniał ich z uczciwego i lojalnego podejścia do takich klientów ani nie uprawniał ich do kształtowania treści umów w sposób, który może zostać uznany za sprzeczny z art. 385 1 k.c.

Podobnie, nie można nadać decydującego znaczenia temu, że powód złożył pozwanemu – przy składaniu wniosku kredytowego i ponownie przy zawieraniu umowy kredytu – oświadczenie, że został pouczony przez bank o ryzyku kredytowym, jest świadomy tego ryzyka i akceptuje, że ponosi jego skutki. Zauważyć trzeba, że takie oświadczenia zostały złożone z inicjatywy banku, a wręcz były przez niego wymagane jako jeden z wielu dokumentów, od których zależało podjęcie przez niego pozytywnej decyzji o udzieleniu mu kredytu, a ponadto zostały złożone na przygotowanym przez niego formularzu, w związku z czym zawierały oświadczenia, o takiej treści, która była przez niego oczekiwana i uznawana przez niego za odpowiednie zabezpieczenie przed ewentualnymi zarzutami wobec niego. Z faktu ich złożenia nie można więc wyprowadzać dalej idącego wniosku niż to, że zgodnie z żądaniem banku zostały one podpisane przez powoda. Nie oznacza to natomiast, że powód faktycznie otrzymał od banku informacje i wyjaśnienia, pozwalające mu świadomie i rzetelnie podjąć decyzję, czy zawrzeć taką umowę kredytu, a tym bardziej nie stanowią one dowodu na okoliczność, czy i jakie informacje rzeczywiście zostały mu przekazane. Wymagając ich podpisania, bank zadbał więc w istocie jedynie o własne interesy, ale nie ma pewności, że w ślad za ich podpisaniem rzeczywiście szło przekazanie powodowi jakichś informacji oraz jaka była ich treść i sposób przekazania.

Nie ma zatem podstaw do uznania, że pozwany zdołał wykazać, że uzasadnione było ustalenie okoliczności faktycznych lub wyprowadzenie z nich wniosków, pozwalających uznać, że zgodnie z jego twierdzeniami wyczerpująco i rzetelnie wyjaśnił powodowi charakter prawny kredytu indeksowanego kursem CHF oraz wiążące się z nim nie tylko korzyści, ale także niezwykle ogromne ryzyko kursowe, mogące prowadzić do tego, że kredyt ten, wbrew jego oczekiwaniom opartym na stanie rzeczy istniejącym w chwili zawarcia umowy, w rzeczywistości może okazać się dla niego bardzo niekorzystny. Zarzuty apelacyjne pozwanego, dotyczące podstawy faktycznej, stanowiły w istocie jedynie próbę wykreowania stanu faktycznego, odpowiadającego stanowisku tej strony, ale niemającego odpowiedniego oparcia w okolicznościach jej zawarcia wynikających z zebranego w sprawie materiału dowodowego. Dotyczy to w szczególności możliwości indywidualnego uzgadniania treści umowy oraz uświadomienia powodowi jej charakteru i skutków (nie tylko pozytywnych, ale i negatywnych).

W tej sytuacji nie zasługiwały na uwzględnienie zarzuty apelacyjne, które sprowadzały się do próby wykazania, że jedyne zastrzeżenia pod kątem abuzywności można mieć co najwyżej do postanowień umownych, dotyczących stosowania do przeliczania świadczeń stron (w mechanizmie indeksacji) kursów CHF ustalanych jednostronnie przez pozwanego w swojej tabeli kursowej oraz do braku określenia w umowie zasad ustalania tych kursów. Takie podejście pozwanego było bardzo dogodne dla niego, ponieważ odwracało uwagę od pozostałych problemów, wiążących się z ukształtowaniem indeksacji w przedmiotowej umowie, a mianowicie dokonywaniem niekorzystnego dla powoda przeliczania wartości świadczeń obu stron na podstawie odmiennych kursów CHF oraz obciążenia wyłącznie niego nieograniczonym ryzykiem walutowym.

Rażące naruszenie równowagi kontraktowej na niekorzyść powoda nie ograniczało się bowiem tylko do kwestii stosowania przez bank własnych kursów CHF, lecz obejmowało, i to przede wszystkim, dwa wspomniane wyżej elementy. W zwią-zku z tym, wbrew stanowisku skarżącego, samo ewentualne zastąpienie w mechanizmie indeksacji ustalanych przez niego jednostronnie kursów CHF kursami średnimi NBP, nie byłoby wystarczające do przywrócenia zachwianej między stronami równowagi, lecz mogłoby ją co najwyżej złagodzić, ale nadal pozostałyby aktualne niekorzystne dla powoda skutki, wynikające z nieprawidłowego ustalenia w CHF początkowej kwoty kredytu (salda), podlegającej następnie spłacie w ratach kapitałowo – odsetkowych oraz z obciążenia wyłącznie niego ryzykiem nieograniczonego w jakikolwiek sposób wzrostu kursu waluty indeksacji.

Natomiast odnośnie do samych zarzutów, dotyczących zasad ustalania kursów CHF, zauważyć należy, że problem ten nie polega na tym, czy stosowane przez bank zasady ustalania tych kursów były obiektywne (rynkowe) i czy bank mógł je dowolnie ustalać, lecz na tym, że w umowie nie zostały określone zasady, na podstawie których bank je ustalał. Nie może zaś budzić wątpliwości, że takie zasady istniały, skoro sam bank konsekwentnie odwołuje się do nich w toku procesu, wywodząc, że z uwagi na wiążące go regulacje prawne oraz mechanizmy ekonomiczne nie mógł ich ustalać dowolnie, lecz musiały one mieć charakter rynkowy, który obiektywnie nie godził w interesy powoda. Jeśli więc takie zasady istniały, to należało wprowadzić je do treści umowy po to, aby z jednej strony stały się one wiążące dla obu stron (w tym dla banku), a z drugiej strony, aby powód mógł poznać i stosownie do swojej woli mógłby dokonać kontroli, czy pozwany stosuje się do nich przy ustalaniu kursów CHF, według których przeliczane są świadczenia stron (przy wypłacie kredytu i przy jego spłatach). Tym samym nie jest istotne to, w jaki sposób bank faktycznie ustalał te kursy, lecz to, że nie określił zasad ich ustalania w treści umowy kredytu, która niewątpliwi została zawarta na podstawie przygotowanego przez niego projektu (wzorca umownego).

W konsekwencji chybione są wszystkie zarzuty apelacyjne, w których pozwany podnosi, że w świetle wskazanych przez niego przepisów prawa materialnego nie mógł dowolnie ustalać kursów CHF, w związku z czym nie było – jego zdaniem – podstaw do stwierdzenia abuzywności postanowień umownych odsyłających do stosowania ustalanych przez niego kursów tej waluty.

W świetle wcześniejszych uwag nie zasługiwały na uwzględnienie również zarzuty naruszenia art. 69 ust. 1 i 2 pr. bank. w zw. z art. 58 § 1, 2 i 3 k.c., a także art. 385 1 § 1 k.c. oraz art. 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13/EWG. Decydujące znaczenia ma to, że pozwany wykorzystał zaufanie powoda do siebie (same banki określają przecież siebie jako instytucje zaufania publicznego) i wynikające z tego przekonanie, że proponowany przez niego mechanizm indeksacji, czyli przeliczania wartości świadczeń stron za pomocą kursu CHF, jest dla niego bezpieczny, a umowa kredytu indeksowanego faktycznie jest dla niego wyłącznie korzystna, chociaż wcale tak nie było, co ujawniło się jednak dopiero po znacznym wzroście kursu CHF. Wzrost ten nie był jednak samodzielnym czynnikiem wywołującym niekorzystne skutki dla powoda, ponieważ nie doszłoby do nich, gdyby umowa została ukształtowana przez pozwanego w sposób nienaruszający praw konsumentów, w szczególności gdyby przyjęty w umowie sposób indeksacji nie narażał go na nieograniczony w istocie wzrost wysokości jego zadłużenia w absolutnym oderwaniu od wartości waluty polskiej, w której zaciągnął zobowiązanie kredytowe.

W świetle przedstawionych wyżej uwag nie mają ponadto znaczenia zarzuty apelacyjne, w których pozwany domagał się uwzględnienia odrębności postanowień wprowadzających mechanizm indeksacji (klauzule ryzyka walutowego) od postanowień określających sposób jej dokonywania na podstawie kursów ustalanych samodzielnie przez bank (klauzule spreadowe). Charakter abuzywny miał bowiem – z uwagi na sposób jego ukształtowania – cały mechanizm indeksacji, a nie jedynie to, że były w nim stosowane własne kursy pozwanego banku. Nie ma więc podstaw do uznania, że wystarczy wyeliminowanie jedynie klauzul spreadowych i utrzymanie mechanizmu indeksacji z jednoczesnym zastosowaniem w nim kursów średnich CHF publikowanych przez NBP. Takie rozwiązanie nie przywróciłoby bowiem zachwianej na niekorzyść konsumenta (powoda) równowagi stron, a tym samym nie zapewniłoby mu odpowiedniej ochrony prawnej przed skutkami wprowadzenia przez pozwanego do umowy kredytu niedozwolonych postanowień umownych.

Z analogicznych przyczyn nie można uznać, że uzasadnione byłoby zastąpienie oprocentowania kredytu według stawek LIBOR oprocentowaniem według stawek WIBOR. Zaakceptowanie takiej możliwości oznaczałoby, że pozwany nie poniósłby żadnych negatywnych konsekwencji stosowania przez niego niedozwolonych postanowień umownych, ponieważ prowadziłoby do tego, że umowa przybrałaby taką treść, jaką powinna mieć od początku, gdyby bank nie wprowadził do niej niedozwolonych postanowień dotyczących indeksacji i sposobu jej przeprowadzenia.

Skarżący niezasadnie wskazywał ponadto, że w odniesieniu do umów kredytów, pożyczek bankowych indeksowanych oraz denominowanych do waluty obcej uwzględnić należy, że zapłata może zostać dokonana przez kredytobiorcę bezpośrednio w tej obcej walucie. Zauważyć należy, że możliwość taka zależała od wprowadzenia do umowy (ewentualnie Regulaminu lub aneksu) specjalnych postanowień zezwalających na spłatę kredytu w walucie indeksacji lub denominacji (możliwość taką wprowadziły następnie także przepisy ustawy antyspreadowej). Nie wynikała więc ona wprost z istoty takiej umowy, lecz wymagała dodatkowego uzgodnienia. Poza tym istnienie takiego uprawnienia nie może oznaczać obowiązku, wobec czego nie można z niego wyprowadzać wniosków niekorzystnych dla powoda lub uznawać, że uchyla ono niedozwolony charakter postanowień umownych o indeksacji.

Jednocześnie zauważyć można, że powyższa okoliczność, wbrew pozwanemu, dodatkowo potwierdza niezasadność tezy o walutowym charakterze umowy kredytu indeksowanego. Skoro bowiem do powstania możliwości spłaty takiego kredytu bezpośrednio w walucie indeksacji konieczne było zawarcie odpowiedniego aneksu, dopuszczającego spłatę kredytu bezpośrednio w walucie indeksacji lub uchwalenie przepisów przewidujących ex lege taką możliwość, to w istocie oznacza to, że waluta obca nie stanowiła waluty zobowiązania, lecz służyła jedynie do ustalenia wysokości świadczenia w walucie polskiej. W przeciwnym razie nie byłoby konieczności istnienia specjalnej regulacji (umownej lub ustawowej), pozwalającej na spłatę w walucie obcej. Wprost przeciwnie, gdyby waluta obca rzeczywiście była walutą zobowiązania, to oczywiste byłoby, że właśnie w niej nie tylko można, ale wręcz należy spełniać świadczenie.

Zupełnie inną kwestią jest natomiast (zwłaszcza na podstawie obecnie obowiązującego brzmienia art. 358 § 1 i 2 k.c.) to, że zobowiązanie wyrażone w walucie obcej może być wykonane w walucie polskiej według kursu średniego NBP. Podkreślić przy tym trzeba, że w/w przepisy mogą służyć jedynie do ustalenia w walucie polskiej wartości świadczenia, które zostało wyrażone w umowie w walucie obcej. Nie mogą one natomiast stanowić podstawy do przeliczenia na walutę obcą wartości świadczenia wyrażonego w walucie polskiej. W związku z tym wobec przyjęcia, że umowa kredytu indeksowanego miała w gruncie rzeczy charakter złotowy, nie można uznać, że na podstawie art. 358 § 2 k.c. można ustalić jej równowartość w walucie obcej, w której następnie mogłaby być ona wykonywana na podstawie art. 75b pr. bank., czyli z pominięciem tabel kursowych pozwanego banku.

Wobec braku podstaw do podważenia dokonanej przez Sąd pierwszej instancji oceny postanowień umowy jako mających charakter niedozwolony w rozumieniu art. 385 1 k.c. nie ma też podstaw do zakwestionowania, że po ich wyeliminowaniu umowy w rezultacie stała się ona nieważna w całości. Nie wynika to jednak z wyeliminowania z umowy wyłącznie postanowień, dotyczących stosowania kursów CHF ustalanych przez bank w swojej tabeli, ale z uznania, że niedozwolony charakter miały postanowienia wprowadzające do umowy mechanizm indeksacji jako taki (z uwagi na ukształtowanie go w sposób naruszający rażąco interesy powoda i sprze-cznie z dobrymi obyczajami).

Właśnie z tego względu nie jest możliwe utrzymanie umowy w mocy po wyeliminowaniu z niej mechanizmu indeksacji, ponieważ prowadziłoby to zbyt daleko idącej zmiany charakteru tej umowy nieodpowiadającej zamiarowi stron i celowi umowy, w której niewątpliwie nie chodziło o to, żeby kwota kredytu wyrażona w złotych była oprocentowana stawką LIBOR lub stawką WIBOR, lecz o to, że kwota ta została przeliczona na kwotę wyrażoną w CHF, która następnie byłaby oprocentowana stawką LIBOR. Bez utrzymania mechanizmu przeliczeniowego nie jest zatem możliwe dalsze wykonywanie takiej umowy. Odnosi się to również do zastosowania stawki oprocentowania WIBOR, ponieważ byłaby to w istocie zupełnie inna umowa, a przy tym – jak już wcześniej zauważono – byłoby to sprzeczne z odstraszającym celem przepisów o ochronie konsumentów przed stosowaniem przez przedsiębiorców niedozwolonych postanowień umownych.

Niezasadne były także zarzuty naruszenia art. 405 k.c. w zw. z art. 410 § 1 i 2 k.c. oraz art. 411 pkt 2 i 4 k.c. Przede wszystkim wziąć trzeba pod uwagę, że przepisy o nienależnym świadczeniu mają szczególny charakter w stosunku do przepisów ogólnych o bezpodstawnym wzbogaceniu. Nienależne świadczenie jest bowiem szczególnym przypadkiem bezpodstawnego wzbogacenia, charakteryzującym się tym, że wynika ze spełnienia świadczenia, które – z różnych przyczyn – okazuje się nie mieć podstawy w ważnym stosunku zobowiązaniowym. Ma to istotne znaczenie przy ocenie przesłanek żądania zwrotu nienależnego świadczenia, do których przepisy ogólne, w tym art. 409 k.c., mogą mieć zastosowanie jedynie w zakresie nieobjętym szczególnym charakterem nienależnego świadczenia.

Ograniczając się do okoliczności niniejszej sprawy, wskazać należy, że skoro chodzi w niej o przypadek zwrotu świadczenia, które zostało spełnione na podstawie umowy kredytu, która okazała się nieważna, to po obu stronach, a nie tylko po stronie powódki, powstaje roszczenie o zwrot nienależnego świadczenia. W konsekwencji pozwany nie może powoływać się na to, że nie jest wzbogacony z uwagi na to, że zużył świadczenie otrzymane od powoda, ponieważ przysługuje mu analogiczne roszczenie kondykcyjne wobec niego, o którego wartość nadal jest wzbogacony.

Nie można też uznać, że roszczenie powoda o zwrot nienależnego świadczenia było niezasadne z uwagi na to, że jego spełnienie było zgodne z zasadami współżycia społecznego. Wziąć trzeba pod uwagę, że do ustalenia nieważności przedmiotowej umowy kredytu doszło z powodu stwierdzenia abuzywności postanowień umowy przewidujących przeliczanie (indeksację) wartości świadczeń za pomocą waluty obcej, jak i sposobu dokonywania tego przeliczania. Wiązało się to z negatywną oceną zachowania pozwanego jako sprzecznego z dobrymi obyczajami w rozumieniu art. 385 1 k.c. Było to więc w istocie zbieżne z oceną uwzględniającą zasady współżycia społecznego, które podobnie jak dobre obyczaje, mają charakter klauzul generalnych. Wobec tego nie można jednocześnie nagannie oceniać zachowania pozwanego pod kątem dobrych obyczajów oraz nie uznawać jego zachowania za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Oznacza to, że przeciwko możliwości uznania żądania powoda za sprzeczne z zasadami współżycia społecznego przemawia zasada tzw. czystych rąk, zgodnie z którą na naruszenie tych zasad nie może powoływać się ten, kto sam je narusza. Pozwany, który zastosował w umowie niedozwolone postanowienia, skutkujące jej nieważnością, a tym samym obowiązkiem zwrotu otrzymanego świadczenia, nie może zatem domagać się zachowania tego świadczenia z powołaniem się na to, że byłoby to zgodne z zasadami współżycia społecznego.

Nie można również zgodzić się z nim, że otrzymane przez niego od powoda świadczenia miały charakter świadczenia spełnionego przed nadejściem terminu wymagalności. Stanowisko pozwanego nie bierze pod uwagę, że powód, dokonując wpłat na jego rzecz, nie działał z zamiarem lub świadomością spełnienia świadczenia z tytułu zwrotu na jego rzecz nienależnego świadczenia, ale jeszcze niewymagalnego, lecz działał w celu spełnienia świadczenia z tytułu umowy kredytu w przekonaniu, że jest do tego zobowiązany. Dopiero w wyniku skutecznego powołania się przez niego na abuzywność postanowień umownych, co doprowadziło do ustalenia nieważności umowy w całości, świadczenia te nabrały charakteru nienależnego i po stronie powoda powstało roszczenie o ich zwrot, podobnie jak po stronie pozwanego powstało – nie przesądzając obecnie jego zasadności i zakresu – roszczenie o zwrot świadczenia, które on spełnił na jego rzecz.

W tej sytuacji nie można mówić, że powód spełnił te świadczenia w celu zaspokojenia niewymagalnego jeszcze roszczenia pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia, skoro takie roszczenie jeszcze wtedy nie istniało, a powód działał w przekonaniu, że spełnia świadczenie, do którego jest zobowiązany na podstawie zawartej między stronami umowy kredytu.

Bezpodstawny był zarzut naruszenia art. 189 k.p.c. Nie można zgodzić się z pozwanym, że uwzględnienie roszczenia o zapłatę skutkuje brakiem interesu prawnego w odrębnym ustaleniu nieważności umowy bezpośrednio w treści orzeczenia. Czym innym jest bowiem przyjęcie poglądu o nieważności umowy jako przesłanki uwzględnienia roszczenia o zapłatę, a czym innym rozstrzygnięcie o jej nieważności w sentencji orzeczenia. Jest to tym bardziej istotne, że umowa nie została jeszcze wykonana przez powoda w całości, więc brak ustalenia jej nieważności nie chroniłaby go przed roszczeniami banku o zapłatę pozostałej części świadczenia, mimo że co do spełnionych świadczeń orzeczono już o obowiązku ich zwrotu jako świadczenia nienależnego.

Poza tym niezasadny był zarzut naruszenia art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c. wskutek nieuwzględnienia przez Sąd Okręgowy podniesionego w odpowiedzi na apelację zarzutu zatrzymania świadczenia, podlegającego zwrotowi na rzecz powoda, do chwili zaoferowania przez niego zapłaty na jego rzecz kwoty 150.000 zł z tytułu zwrotu wartości kapitału udostępnionego mu na podstawie przedmiotowej umowy kredytu (k. 56v i k. 76).

W pierwszej kolejności zauważyć trzeba, że dyskusyjne jest, czy umowa kredytu ma charakter wzajemny, a tym samym wątpliwe jest, czy może mieć do niej zastosowanie art. 496 k.c. w zw. z art. 497 k.c., stanowiący podstawę prawną tego zarzutu. Gdyby bowiem nawet uznać, że elementów wzajemności można dopatrzyć się w odniesieniu do świadczeń, polegających z jednej strony za wstrzymywaniu się przez bank z żądaniem zwrotu udostępnionego kapitału, a z drugiej strony na zapłacie przez kredytobiorcę odsetek stanowiących zapłatę za korzystanie z tego kapitału w umówionym okresie (czyli wynagrodzenie za korzystanie z cudzego kapitału), to trudno byłoby uznać, że wzajemny charakter ma także obowiązek zwrotu udostępnionego kapitału (a właśnie takiego świadczenia dotyczy ten zarzut). Takie świadczenie nie stanowi bowiem ekwiwalentu udostępnienia kapitału, lecz jest obowiązkiem niezależnym od tego, czy i jaką zapłatę bank uzyska za jego udostępnienie.

Zakładając, że umowa kredytu ma jednak charakter wzajemny, przeciwko możliwości uwzględnienia tego zarzutu przemawiają okoliczności, w jakich został on zgłoszony. Chodzi o to, że z odpowiedzi na pozew nie wynika, aby w ogóle doszło do złożenia powodowi materialnoprawnego oświadczenia, a ponadto, aby zostało ono poprzedzone wezwaniem go do zwrotu nienależnego świadczenia przysługującego pozwanemu wskutek ustalenia nieważności przedmiotowej umowy (choćby tylko zgłoszonego ewentualnie na wypadek uznania, że wbrew jego stanowisku, jest ona nieważna). Nie można więc przyjąć, że doszło do wymagalności takiego świadczenia.

W tej sytuacji, analogicznie jak w przypadku podniesienia zarzutu potrącenia, uznać należy, że taki zarzut nie może zostać skutecznie podniesiony dopóty, dopóki pozwanemu nie będzie przysługiwać wymagalne roszczenie o zwrot jego własnego świadczenia jako nienależnego. Nie może on bowiem domagać się jego zaspokojenia, zanim nie stanie się ono wymagalne. Oznacza to, że powyższy zarzut w istocie nie zmierzał do realizacji lub choćby zabezpieczenia roszczenia przysługującego pozwanemu wobec powoda, lecz był obliczony jedynie na osiągnięcie skutku procesowego uniemożliwiającego uzyskanie zaspokojenia zasądzonego na jego rzecz roszczenia.

Wziąć też trzeba pod uwagę, że w istocie zarzut ten w ogóle nie zmierzał do zabezpieczenia roszczenia pozwanego o zwrot nienależnego świadczenia, ponieważ przysługuje mu dalej idący zarzut potrącenia przysługującego mu wobec powoda roszczenia, objętego zgłoszonym przez niego zarzutem zatrzymania, przy czym w ocenie Sądu Apelacyjnego zarzut potrącenia – podobnie jak zarzut zatrzymania – może mieć charakter ewentualny, tzn. zgłoszony na wypadek, gdyby okazało się, że wbrew jego stanowisku umowa kredytu jest nieważna, a powodowi przysługuje wobec niego roszczenie o zwrot spełnionych na jego rzecz świadczeń. Nie jest więc konieczne udzielenie pozwanemu materialnoprawnego zabezpieczenia jego interesów za pomocą zarzutu zatrzymania, skoro według swojego uznania w każdej chwili może on zaspokoić objęte nim roszczenie za pomocą zarzutu potrącenia, gdyż wierzytelności obu stron mają tożsamy (pieniężny) charakter.

W tym kontekście warto ponadto zwrócić uwagę na stanowisko Sądu Najwyższego, wyrażone w postanowieniu z dnia 6 grudnia 2022 r. (I CSK 4694/22, LEX nr 3460582), zgodnie z którym w wypadku uznania umowy za nieważną przedsiębiorca nie może poprzez zarzut zatrzymania żądać kompensacji niekorzystnych skutków jego bezprawnego zachowania. Art. 7 ust. 1 w związku z motywem dwudziestym czwartym dyrektywy 93/13/EWG zobowiązuje państwa członkowskie do zapewnienia stosownych i skutecznych środków zapobiegających dalszemu stosowaniu nieuczciwych warunków w umowach zawieranych przez sprzedawców lub dostawców z konsumentami. Niedopuszczalne byłoby takie ukształtowanie sytuacji prawnej konsumenta wskutek uznania umowy kredytu za nieważną z powodu zawartych w niej nieuczciwych postanowień umownych, które prowadziłoby do udaremnienia oczekiwanego skutku przepisów ochronnych w odniesieniu do konsumentów, realizującej w istocie tzw. efekt mrożący, a to wskutek istotnego pogorszenia sytuacji ekonomicznej konsumenta na skutek dokonanego przezeń wyboru wyjścia z sytuacji, w której stał się ofiarą nieuczciwej praktyki ze strony przedsiębiorcy.

Z tych wszystkich przyczyn Sąd Apelacyjny na mocy art. 385 k.p.c. oddalił apelację jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw oraz orzekł o kosztach postępowania apelacyjnego na mocy art. 108 § 1 k.p.c. w zw. z art. 109 k.p.c., art. 98 § 1, 1 1 i 3 k.p.c. oraz art. 99 k.p.c. odpowiednio do wyniku sporu w tej instancji.

Ponadto na mocy art. 350 § 1 i 3 k.p.c. dokonał sprostowania niedokładności w oznaczeniu przedmiotu sporu w zaskarżonym wyroku przez dodanie po słowie „zapłatę” słów „ewentualnie o zapłatę”, ponieważ należało dać wyraz w sentencji orzeczenia, że powództwo obejmowało nie tylko roszczenie główne, ale i ewentualne, o którym Sąd Okręgowy wprawdzie nie orzekał, ale nie oznacza to, że można było je z tego powodu pominąć w treści wyroku.

Na oryginale właściwy podpis.

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Karolina Najda
Podmiot udostępniający informację: Sąd Apelacyjny w Gdańsku
Osoba, która wytworzyła informację:  Marek Machnij
Data wytworzenia informacji: