II W 5112/19 - wyrok z uzasadnieniem Sąd Rejonowy w Bartoszycach z 2020-01-20
Sygn. akt II W 5112/19
(...) 928/19
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 20 stycznia 2020r.
Sąd Rejonowy w Bartoszycach w II Wydziale Karnym w składzie:
Przewodniczący SSR Krzysztof Branecki
Protokolant st. sekr. sąd. Marzena Czerwonka
przy udziale oskarżyciela publicznego KPP w B. – nieobecny, zawiadomiony
po rozpoznaniu na rozprawie w dniu 20.01.2020r. sprawy
R. N., syna J. i O. z domu S., urodzonego (...) w B.
obwinionego o to, że:
w dniu 16 października 2019 r. około godz. 13:25 w B. na ul. (...) kierując ciągnikiem rolniczym U. o nr rej. (...) przewoził jedną osobę więcej niż liczba miejsc określonych w dowodzie rejestracyjnym
tj. o wykroczenie z art. 97 k.w. w zw. z art. 63 ust. 1 ustawy prawo o ruchu drogowym
orzeka
I. obwinionego R. N. uznaje za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i za to z mocy art. 97 k.w. skazuje go na karę 100 (sto) złotych grzywny;
II. na podstawie art. 121 § 1 k.p.w. w zw. z art. 624 § 1 k.p.k. zwalnia obwinionego od zapłaty na rzecz Skarbu Państwa kosztów sądowych w całości.
sygn. akt II W 5112/19
UZASADNIENIE
Sąd ustalił następujący stan faktyczny:
Obwiniony R. N. (l. 52 ) jest kawalerem, nie posiada nikogo na swoim utrzymaniu. Wraz z matką O. N. (l. 92) zamieszkuje w miejscowości G., w gminie B.. Obecnie gospodaruje na 6 ha ziemi rolnej, z czego osiąga średni miesięczny dochód w granicach 1.400 zł miesięcznie. Jest zdrowy fizycznie, nie ma także problemów natury psychicznej.
oświadczenie obwinionego k: 13 i 26.
W dniu 16 października 2019 r. obwiniony wraz ze swoją matką O. N. udał się do B. w celu dokonania sprzedaży zboża. Ww. podróżowali ciągnikiem rolniczym marki U. o nr. rej. (...) należącym do matki obwinionego, zakupionym przez nią w latach 80-tych XX wieku. Przedmiotowym pojazdem, ciągnącym za sobą przyczepę kierował obwiniony, jego matka zaś zajmowała miejsce obok niego w kabinie.
W chwili gdy obwiniony włączał się do ruchu z ul. (...) na ul. (...) (droga nr (...) B. – K.) został zatrzymany przez patrol Policji w osobach M. G. (1) i K. S. (1), którzy w tym czasie, nieopodal wskazanego wyjazdu wykonywali czynności z zakresu kontroli ruchu drogowego. Umundurowani funkcjonariusze nakazali R. N. zatrzymanie się na poboczu po czym M. G. rozpoczął kontrolę dokumentów obwinionego, zaś K. S. dokonał sprawdzenia danych dotyczących przedmiotowego ciągnika w systemie teleinformatycznym.
Po sprawdzeniu wskazanych danych okazało się, iż należący do O. N. traktor nie posiada ważnych badań technicznych nadto, iż jego właścicielka nie opłaciła ubezpieczenia OC. Przyczepa ciągnięta przez wskazany ciągnik w ogóle nie była zarejestrowana, nie posiadała tablic rejestracyjnych, a jedynie tabliczkę znamionową.
W związku z powyższym dokonano zatrzymania dowodu rejestracyjnego ciągnika w systemie teleinformatycznym, zatrzymano również w trybie administracyjnym na okres 3 miesięcy (tym razem fizycznie) obwinionemu dokument prawa jazdy, decyzję taką tłumacząc tym, iż R. N. przewożąc zbyt dużą ilość osób w przedmiotowym ciągniku (przekraczającą liczbę miejsc określoną w dowodzie rejestracyjnym), naruszył przepisy ruchu drogowego regulujące tą kwestię, czego konsekwencją jest właśnie czasowe odebranie uprawnień do kierowania pojazdami.
W trakcie kontroli zarówno obwiniony, jak i jego matka utrudniali funkcjonariuszom wykonywanie czynności. Mimo, iż policjanci tłumaczyli obwinionemu powód kontroli oraz ujawnione nieprawidłowości, R. N. nie mógł pogodzić się z decyzją o zatrzymaniu mu prawa jazdy. Podczas gdy policjanci przeprowadzali czynności z jego udziałem obwiniony kilkukrotnie dzwonił do swego znajomego K. K. (1) (emerytowanego policjanta), który na bieżąco udzielał mu rad jak ma się zachowywać. W pewnym momencie obwiniony zażądał rozmowy z komendantem (...) Policji, a następnie opuścił miejsce kontroli twierdząc, iż udaje się do miejscowej komendy. Wcześniej domagał się od funkcjonariuszy wezwania firmy holowniczej, zabezpieczenia zatrzymanego ciągnika i odstawienia go na policyjny parking.
Ostatecznie M. G. i K. S. wraz z obwinionym udali się służbowym radiowozem do KPP B., na miejscu kontroli – przy przedmiotowym ciągniku - pozostawiając O. N..
W policyjnym budynku M. G. wystawił obwinionemu pokwitowanie na zatrzymane prawo jazdy oraz dowód rejestracyjny ciągnika, zaproponował także mandat karny w kwocie 100 zł, którego przyjęcia R. N. odmówił. Po przeprowadzeniu powyższych czynności obwiniony został przyjęty i wysłuchany przez Komendanta.
powyższy stan faktyczny ustalono na podstawie:
- zeznania świadków: M. G. k: 28-29, K. S. k: 29-30, O. N. k: 28, K. A. K. k: 30
- częściowo wyjaśnienia obwinionego k: 26v-27v
W trakcie postępowania wyjaśniającego obwiniony przyznał się do popełnienia zarzucanego mu wykroczenia wskazując, iż faktycznie w miejscu i czasie opisanym w zarzucie kierował ciągnikiem rolniczym należącym do jego matki, która w trakcie jazdy przebywała wraz z nim w kabinie. Wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze grzywny bez przeprowadzania rozprawy, jednakże w trakcie posiedzenia w przedmiocie wniosku złożonego w trybie art. 58 § 1 k.p.s.w. zażądał skierowania sprawy na rozprawę.
W trakcie rozprawy zanegował swoje sprawstwo.
Wprawdzie przyznał, iż w dniu 16 października 2019 wraz ze swą matką O. pojechał należącym do niej ciągnikiem z G. do B., to jednakże stwierdził, iż dokonał tego z uwagi na szczególne okoliczności. Wskazał, iż jego matka dnia następnego miała jechać do kliniki do G. i z tych względów zmuszony był zawieźć 3 tony zboża, żeby zdobyć środki pieniężne na powyższy cel. Zaznaczył, iż jechał drogami polnymi przez msc. S., S. i C., a z drogi publicznej korzystał wyłącznie z niewielkim zakresie (10-15 metrów), żeby przejechać na drugą stronę ul. (...) tj. trasy B.-K. - gdzie są elewatory.
Wskazał, iż jego matka do przedmiotowego ciągnika była bardzo przywiązana, a w trakcie jazdy siedziała w atestowanej kabinie z fabrycznie zamontowanym siedzeniem, które zostało wstawione podczas produkcji. Zaznaczył, iż od 1986 roku jest w tym ciągniku istnieje dodatkowe siedzenie i matka nie pierwszy raz podróżowała tym ciągnikiem wraz z nim.
Twierdził, iż gdy pytał matki czy zestaw jest ubezpieczony i czy ma „przegląd, ona mówiła „że tak” lecz nie mogła znaleźć dowodu rejestracyjnego. Wskazał, iż nie wiedział, że w tym ciągniku może przebywać tylko jedna osoba bo nie wiedział, że przepisy się tak radykalnie zmieniły, w szczególności w stosunku do pojazdów wolnobieżnych. Podał, iż matka bardzo chciała jechać z nim więc wiózł ją na usilny jej wniosek.
W dalszej części relacji obwiniony opisał przebieg kontroli, przyznał iż zatrzymano mu prawo jazdy. Wskazał iż zażądał rozmowy z komendantem, a także iż konsultował się telefonicznie ze swoim znajomym K. K., który doradzał mu co ma robić.
Opisał również wizytę w miejscowej komendzie, w szczególności czynności w których brał udział, w tym rozmowę z komendantem. Wskazał, iż dnia następnego ponownie udał się na policję, gdzie rozmawiał z komendantem, jego zastępcą oraz kierownikiem „drogówki”. Podał, iż od tej pory wielokrotnie był świadkiem, iż w ciągniku rolniczym podróżują dwie osoby i informował o tym organy ścigania, które nic z tym nie robiły. Podał również iż widuję ciągniki, które jeżdżą bez rejestracji (bez tablic) i nie są zatrzymywane.
Obwiniony wyjaśnił, iż nie wiedział, że przepis o zatrzymaniu prawa jazdy jest tak drastyczny i myślał, że jak zapłaci mandat to otrzyma z powrotem prawo jazdy, dlatego też w postępowaniu wyjaśniającym poddał się dobrowolnie karze. Wskazał, iż w sprawie odebrania prawa jazdy odwoływał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w O., które utrzymało w mocy decyzję o zatrzymaniu tego dokumentu, nie odwoływał się jednakże od tej decyzji do sądu administracyjnego.
Sąd zważył, co następuje:
W ocenie sądu stanowisko obwinionego, zgodnie z którym zaprzeczał on swemu sprawstwu, nie zasługuje na podzielenie.
W tym miejscu należy zaznaczyć, iż R. N. nie negował faktu, iż w dniu 16 października 2019 r. to właśnie on kierował ciągnikiem rolniczym o nr. rej (...), w którego kabinie podróżowała dodatkowo jego matka, a co za tym idzie ta okoliczność, potwierdzona przez zeznających w sprawie świadków jest oczywista i bezsporna. Opisywane natomiast przez obwinionego – jego zdaniem „nadzwyczajne okoliczności”, które towarzyszyć miały opisanej podróży i w jego ocenie winny skutkować uniewinnieniem go od popełnienia zarzucanego mu czynu, zdaniem sądu nie miały miejsca, zaś argumentacja dotycząca tej kwestii, zawarta w wyjaśnieniach złożonych w trakcie rozprawy, nie znajduje jakiegokolwiek uzasadnienia
Po pierwsze trudno za wiarygodne uznać twierdzenia, ażeby konieczność sprzedaży przez oskarżonego składowanych w jego gospodarstwie produktów rolnych była sytuacją niespodziewaną, wyjątkową, uzasadniającą natychmiastowy wyjazd przedmiotowym ciągnikiem do B.. Wprawdzie obwiniony decyzję o jak najszybszej sprzedaży zboża motywował koniecznością uzyskania środków pieniężnych na pobyt matki w klinice w G. (gdzie miała jechać nazajutrz), to jednakże mając na uwadze, iż zazwyczaj takie wyjazdy są uprzednio planowane, zaś zboże które miał sprzedać musiało znajdować się w jego posiadaniu od dłuższego czasu, należy przyjąć iż obwiniony i jego matka mieli możliwość odpowiednio wcześniej zabezpieczyć się finansowo na wskazany wyżej cel – tj. pokrycie kosztów wyjazdu i leczenia poza miejscem zamieszkania.
Nawet jeśli dać wiarę R. N. – jakoby w tym dniu potrzeba uzyskania środków pieniężnych była nagła, zupełnie niezrozumiałym jest zdaniem sądu, angażowanie przez niego w bezsprzecznie uciążliwy i niebezpieczny wyjazd do miejsca skupu zboża jego ponad 90-cio letniej matki. W ocenie sądu, nawet najmniej doświadczony rolnik winien być w stanie samodzielnie dokonać takiej czynności jak sprzedaż wytworzonych przez siebie produktów, a co za tym idzie udział O. N. w przedmiotowej transakcji uznać należy za absolutnie zbędny. Tłumaczenie natomiast wspólnego wyjazdu z matką przywiązaniem jej do swojej własności wydaje się niedorzeczne, trudno doszukać się bowiem logicznego uzasadnienia takiej tezy. Należy zaznaczyć, iż jak wskazywał sam obwiniony to on – z pełną aprobatą swej matki – od wielu lat użytkował przedmiotowy pojazd wykonując na co dzień z jego pomocą czynności w gospodarstwie, trudno więc znaleźć podstawy skutkujące stwierdzeniem, iż nie mógł on akurat w dniu wskazanym w zarzucie samodzielnie pojechać tym ciągnikiem do B..
Powoływanie się przez obwinionego na przekonanie, iż kierowany przez niego pojazd jest dopuszczony do ruchu – posiada ważne badania techniczne oraz ubezpieczenie OC - w świetle zgromadzonego materiału dowodowego jest nie do przyjęcia. Jeszcze raz podkreślić należy, iż to R. N. praktycznie jako jedyny użytkował ten pojazd (wg. oświadczenia jego brat nie jeździł nim od kilku lat) i oczywistym jest, iż to on musiał posiadać najbardziej pełne wiadomości na temat tej maszyny. O ile czynności związanych z chociażby z przedłużeniem obowiązywania ubezpieczenia OC tj. uiszczenia składki - mogła dokonać jego matka, to jednakże uzyskanie corocznego przeglądu w (...) co związane jest ze stawiennictwem się przedmiotowym ciągnikiem we wskazanej placówce i otrzymaniem odpowiedniego wpisu w dowodzie rejestracyjnym, bezsprzecznie przekraczało możliwości tej starszej, schorowanej osoby.
W ocenie Sądu obwiniony, na co dzień korzystający z przedmiotowego sprzętu, zdawał więc sobie w pełni sprawę, iż przedmiotowy ciągnik nie posiada ważnych badań technicznych (na marginesie - przyczepa nie posiadała nawet rejestracji), był też w pełni świadomy, iż zabieranie w podróż do B. tym traktorem drugiej osoby jest niedozwolone, a decydując się na jazdę nim do punktu skupu zboża łamie szereg obowiązujących przepisów.
Za powyższym świadczy chociażby wypowiedź matki obwinionego, która w trakcie rozprawy dokładnie opisała obawy swego syna przed wspólnym podróżowaniem przedmiotowym ciągnikiem do miasta, w szczególności z uwagi na brak stosownej aktualnej dokumentacji.
Stąd też zapewne i decyzja R. N. – jak to wskazywał w swoich wyjaśnieniach – unikania głównej szosy i korzystania w większości z dróg polnych, gruntowych, jego zdaniem tzw. „niepublicznych”. Oczywistym jawi się to, iż w podróżując legalnie tj. bez pasażera, ubezpieczonym i dopuszczonym do ruchu ciągnikiem, R. N. wybrałby inną trasę, a mając na uwadze iż G. z B. są dobrze skomunikowane, przejazd taki byłby zdecydowanie szybszy i bardziej komfortowy.
Na kwestię odpowiedzialności za popełnione przez obwinionego wykroczenie żadnego wpływu mieć nie mogły również argumenty podnoszone przez niego w dalszej części wyjaśnień. Nie akceptowanie sposobu przeprowadzonej przez policjantów kontroli, pretensje odnośnie nie spełnienia żądania odholowania i zabezpieczenia kontrolowanego pojazdu czy wizyta w KPP B. i rozmowa z komendantem to okoliczności nie mające znaczenia dla rozstrzygnięcia niniejszej sprawy, nie mogące w żaden sposób decydować o sprawstwie i winie R. N. za zarzucane mu wykroczenie. Podobnie rzecz ma się do podnoszonej przez obwinionego w trakcie rozprawy kwestii, jakoby po dniu 16 października 2019 r. miał się on spotykać z wieloma sytuacjami przewożenia w ciągnikach rolniczych większej niż dozwolona liczba osób. Bez wątpienia ujawnienie takich sytuacji winno wiązać się z określonymi czynnościami organów ścigania, jednakże trudno znajdować podstawy, ażeby takie okoliczności mogły coś zmienić w niniejszej sprawie.
Analizując dalszą część materiału dowodowego ujawnionego w trakcie rozprawy głównej, w pełni podzielono wiarygodność zeznań M. G. i K. S.. Nie sposób mieć zastrzeżeń co do prawdomówności słuchanych funkcjonariuszy, nie ulega bowiem wątpliwości, iż osoby te, obce w stosunku do obwinionego, wbrew temu co twierdził R. N., nie mające z nimi żadnych zatargów, wykonujące powierzone im obowiązki służbowe, nie miały podstaw do składania fałszywych zeznań, narażając się w takim przypadku na surową odpowiedzialność karną, równoznaczną z utratą pracy.
Za wiarygodne uznano także relacje O. N. oraz K. K.. Wprawdzie matka oskarżonego – co dało się odczuć – była nastawiona na pomoc synowi, to jednakże trudno zarzucić jej ażeby zeznawała nieprawdę. A. K. natomiast – nie będący bezpośrednim świadkiem zatrzymania obwinionego, w pełni szczerze zdaniem sądu opisał, to co wie na temat tego zdarzenia, wyrażając przy tym szereg nie wiążących, subiektywnych opinii.
W myśl art. 63. 1. ustawy prawo o ruchu drogowym „przewóz osób może odbywać się tylko pojazdem do tego przeznaczonym lub przystosowanym zaś liczba przewożonych osób nie może przekraczać liczby miejsc określonych w dowodzie rejestracyjnym.
Konsekwencja naruszenia wskazanej normy wskazana jest m.in. w art. 135. 1. 1a) lit b) cyt. ustawy, który stanowi iż policjant zatrzymuje (obligatoryjnie) prawo jazdy za pokwitowaniem w przypadku ujawnienia czynu polegającego na przewożeniu osób w liczbie przekraczającej liczbę miejsc określoną w dowodzie rejestracyjnym (pozwoleniu czasowym) lub wynikającą z konstrukcyjnego przeznaczenia pojazdu niepodlegającego rejestracji jednakże nie dotyczy to przewozu osób autobusem w publicznym transporcie zbiorowym w gminnych, powiatowych i wojewódzkich przewozach pasażerskich w rozumieniu ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym o ile w pojeździe przewidziane są miejsca stojące.
Należy również zaznaczyć, iż powyższego przepisu nie stosuje się, jeżeli liczba przewożonych osób w sposób, o którym mowa w tym przepisie, nie przekracza: 5 – w przypadku przewożenia ich autobusem; 2 – w przypadku przewożenia ich samochodem osobowym, samochodem ciężarowym lub w przyczepie ciągniętej przez ciągnik rolniczy lub pojazd wolnobieżny. Przepisu ust. 1 pkt 1a nie stosuje się także, jeżeli kierujący pojazdem dopuścił się naruszenia, o którym mowa w tym przepisie, działając w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa tego nie można było uniknąć inaczej, a poświęcone dobro w postaci bezpieczeństwa na drodze przedstawiało wartość niższą od dobra ratowanego
Mając powyższe na uwadze, zdaniem Sądu, zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwala na niewątpliwe uznanie, że R. N., przewożąc swą matkę w kabinie ciągnika, dopuścił się naruszenia art. 63 ust 1 ustawy prawo o ruchu drogowym. W związku z powyższym swoim zachowaniem wypełnił znamiona czynu określonego w art. 97 k.w, który penalizuje sytuacje, kiedy to uczestnicy ruchu, wykraczają przeciwko dyspozycjom przepisów ustawy Prawo o Ruchu Drogowym nie sklasyfikowanym jako odrębne wykroczenie w kodeksie wykroczeń.
Jego wina w tym zakresie nie budzi wątpliwości.
W ocenie Sądu znajomość regulacji rządzących ruchem drogowym to oczywisty obowiązek spoczywający na każdym użytkowniku drogi, w szczególności na kierowcy. Nie ulega wątpliwości, iż z uwagi na liczne nowelizacja, a tym samym zmiany, wiedza w tym zakresie winna być regularnie uzupełniana – nie może ograniczać się do zasobów uzyskanych przed zdawanym egzaminem na prawo jazdy. Tym samym w razie wykroczenia przeciwko wskazanym normom tłumaczenie się nieznajomością ich treści, nieświadomością konsekwencji jakie za sobą niesie nieprawidłowe zachowanie na drodze, nie może być podstawą do uniknięcia odpowiedzialności. Należy zaznaczyć, iż regulacje określające konsekwencje naruszenia normy przewidującej warunki dopuszczalnej ilości przewozu pasażerów czy też przekroczenia o 50 km/h prędkości w terenie zabudowanym wprowadzono dość dawno, a przedmiotowa nowelizacja była poprzedzona szeroką kampanią informacyjną, a co za tym idzie powoływanie się na nieznajomość tych reguł obciąża tylko i wyłącznie kierującego.
Skazując obwinionego za zarzucany mu czyn ukarano go grzywną w kwocie 100 zł. Wymierzona obwinionemu kara jest zdaniem sądu odpowiednia w stosunku do stopnia jego zawinienia oraz społecznej szkodliwości przypisanego mu czynu (nie przekracza wysokości wynikającej z taryfikatora). W ocenie Sądu spełni ona swoje cele zarówno w zakresie prewencji indywidualnej, jak i ogólnej, a obwiniony nigdy więcej nie zachowa się w ten sposób. Grzywna w ww. kwocie, będzie stanowiła niewielką ale realną dolegliwość wynikającą z popełnionego wykroczenia. Jej wysokość jest dostosowana do możliwości majątkowych i zarobkowych obwinionego, który otrzymuje wprawdzie regularne, lecz niewysokie dochody. Orzeczona kara nie jest surowa i zdaniem sądu obwiniony jest w stanie ją wykonać bez uszczerbku koniecznego dla swego utrzymania.
O kosztach sądowych orzeczono na podstawie art. 121 § 1 k.p.s.w. w zw. z art. 624 § 1 k.p.k. zwalniając obwinionego od obowiązku ich ponoszenia na rzecz Skarbu Państwa.
Podmiot udostępniający informację: Sąd Rejonowy w Bartoszycach
Osoba, która wytworzyła informację: Krzysztof Branecki
Data wytworzenia informacji: