I ACa 575/18 - wyrok z uzasadnieniem Sąd Apelacyjny w Białymstoku z 2022-06-03
Sygn. akt I ACa 575/18
WYROK
W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ
Dnia 3 czerwca 2022 r.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku I Wydział Cywilny
w składzie:
|
Przewodniczący |
: |
SSA Magdalena Natalia Pankowiec |
po rozpoznaniu w dniu 3 czerwca 2022 r. w Białymstoku
na posiedzeniu niejawnym
sprawy z powództwa M. T.
przeciwko (...) w W. i (...) (...)w O.
o zapłatę
na skutek apelacji powoda
od wyroku Sądu Okręgowego w Ostrołęce
z dnia 8 maja 2018 r. sygn. akt I C 303/17
I. zmienia zaskarżony wyrok w punkcie I w ten sposób, że zasądza solidarnie od pozwanych (...)w O. i (...)w W. na rzecz powoda M. T. kwotę 150.000 (sto pięćdziesiąt tysięcy) zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie, liczonymi od dnia 21 lutego 2017 r. w stosunku do (...) w O. i od dnia 22 lutego 2017 r. w stosunku do (...)w W. i oddala powództwo w pozostałej części;
II. oddala apelację w pozostałym zakresie;
III. nie obciąża powoda kosztami instancji odwoławczej;
IV. nie obciąża stron niepokrytymi wydatkami sądowymi, które przejmuje na rachunek Skarbu Państwa.
(...)
UZASADNIENIE
Powód, M. T., po modyfikacjach powództwa, wniósł o zasądzenie od pozwanych, (...)w W. (dalej: Szpitala) oraz (...) w O. (dalej: (...)), solidarnie 660.000 zł z odsetkami ustawowymi od 50.000 zł od dnia złożenia pisma rozszerzającego powództwo do dnia zapłaty i od 610.000 zł od 1 lutego 2017 r. do dnia zapłaty. Zażądał też zasądzenia kosztów procesu. Uzasadnił, że 24 marca 2015 r. doznał niedokrwiennego udaru mózgu. Objawy pojawiły się około północy. Lekarz zespołu pogotowia ratunkowego, które obsługiwał pozwany S. M. O., przybył ok. 2:00. Stwierdził, że powód nie wymaga hospitalizacji. Objawy nie ustawały. W związku z tym rodzina powoda ponownie wezwała karetkę. Przyjechała do niego ok. 5:00. Następnie zespół ratunkowy przewiózł go do pozwanego Szpitala w W.. Dopiero o 12:44 przetransportowano go do placówki medycznej w W., gdzie podjęto leczenie. W wyniku opieszałości personelu pozwanych nie wdrożono u niego koniecznej terapii na czas. Przed udarem był zdrowy, obecnie jest niepełnosprawny. Z uwagi na to domagał się zapłaty zadośćuczynienia w związku z: uszczerbkiem na zdrowiu (art. 445 § 1 k.c.), a także naruszeniem praw pacjenta (art. 448 k.c., k. 269 – 270).
Pozwani wnieśli o oddalenie powództwa i o zasądzenie na ich rzecz kosztów procesu.
W wyroku z 8 maja 2018 r. Sąd Okręgowy: oddalił powództwo (pkt I); odstąpił od obciążania powoda kosztami procesu (pkt II); a nieuiszczonymi kosztami sądowymi obciążył Skarb Państwa (pkt III).
Powyższe rozstrzygnięcie zapadło w oparciu o następujące ustalenia faktyczne.
24 marca 2015 r. powód doznał udaru niedokrwiennego lewej półkuli mózgu. Objawy pojawiły się u niego około północy z 23 na 24 marca 2015 r. Jego żona o 1:22 wezwała pogotowie ratunkowe, które obsługiwał pozwany S. M. O.. Zespół ratowniczy przyjechał o 1:30. W jego składzie był lekarz specjalista z zakresu ortopedii i traumatologii. Nie stwierdził zaburzeń mowy, utraty przytomności, czucia i siły mięśniowej, to jest objawów neurologicznych, które mogłyby wskazywać na udar mózgu. Uznał, że powód zasłabł i nie wymaga hospitalizacji. O 4:52 ponownie wezwano pogotowie ratunkowe. Zespół ratunkowy, bez lekarza lecz z ratownikiem medycznym, nie stwierdził niedowładów i innych oznak udaru. Z uwagi na złe samopoczucie powoda zabrali go jednak do pozwanego Szpitala. Trafił tam o 5:23. Bezpośrednio po tym przeprowadzono badanie tomograficzne głowy. Nie wykazało ono patologii, jednak nie mogło potwierdzić ani wykluczyć występowania udaru niedokrwiennego. O 5:43 powód został skierowany przez lekarza dyżurnego na konsultację neurologiczną. Chociaż powinna być przeprowadzona po około 30 bądź 40 minutach od zgłoszenia, to jednak wykonano ją później. Dopiero w jej trakcie stwierdzono podejrzenie udaru. Na podstawie tego rozpoznania o 12:44 powoda wywieziono do Szpitala w W.. Tam, na oddziale neurologicznym, podjęto względem niego adekwatne leczenie. Obecnie jest niepełnosprawny w stopniu umiarkowanym. Ma trudności z czytaniem i pisaniem. Drętwieje mu ręka i noga. Zmiany są nieodwracalne.
W oparciu o powyższe ustalenia faktyczne Sąd Okręgowy zważył, że podstawą powództwa był art. 445 k.c. Ocenił, że tylko zachowanie pozwanego Szpitala było nieprawidłowe. Jego personel nie przeprowadził konsultacji neurologicznej odpowiednio szybko. Nie świadczyło to jednak o bezprawności, bo przypadek powoda był na tyle rzadki, że nie wypracowano standardów postępowania. Wystąpienie u niego uszczerbku na zdrowiu nie pozostawało nadto w związku przyczynowym z zachowaniem podwładnych jego przeciwników procesowych. Jak wynikało z opinii biegłych, włączenie leczenia może lecz nie gwarantuje zredukowania skutków udaru. Nadto nawet przyspieszenie konsultacji neurologicznej nie wpłynęłoby na poprawę zdrowia powoda, bo jego stan utrwalił się po wystąpieniu pierwszych objawów. Nie miało też znaczenia, że w oknie terapeutycznym, wynoszącym do 5 godzin od zamanifestowania się pierwszych skutków udaru, nie podano mu leków przeciwzakrzepowych. W naukach medycznych nie określono, w jakim czasie można w takich sytuacjach skutecznie wdrożyć terapię. Z tych wszystkich względów powództwo oddalił.
Apelację od powyższego wyroku złożył powód. Zaskarżył go w całości i zarzucił:
1. naruszenie art. 445 § 1 k.c. w zw. z art. 444 k.c. poprzez uznanie, że podwładni pozwanych nie ponoszą odpowiedzialności za niepodjęcie leczenia powoda;
2. naruszenie art. 227 k.p.c. w zw. z art. 233 § 1 k.p.c. poprzez uznanie, że opinie biegłych stanowią podstawę do orzekania, pomimo że zawierają błędy i sprzeczności;
3. naruszenie art. 7 ust 1 w zw. z art. 4 ust 1 ustawy o Prawach Pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta poprzez nieuwzględnienie, że miało miejsce kilkugodzinne opóźnienie w leczeniu udaru, a tym samym doprowadzono powoda do zagrożenia życia lub trwałego kalectwa;
4. naruszenie art. 227 k.p.c. w zw. art. 233 § 1 k.p.c. poprzez oddalenie wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłego z zakresu neurologii;
5. sprzeczność ustaleń sądu z materiałem dowodowym poprzez:
1) uznanie za pozbawioną znaczenia okoliczność, że konsultacja neurologiczna powinna nastąpić po około 30 lub 40 minutach od zgłoszenia zapotrzebowania, a odbyła się później (o 5 godzin);
2) pominięcie, że, jak wynika z opinii biegłych, okno terapeutyczne – stanowiące standard do leczenia udarów, w tym niedokrwiennych, polegające na podaniu leczenia w okresie od 3 do 5,5 godziny od pierwszych objawów udaru – nie zostało zastosowane przez pozwany szpital.
Z uwagi na powyższe wniósł o: uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania; ewentualnie o zmianę tego orzeczenia i uwzględnienie powództwa w całości oraz zasądzenie od pozwanych kosztów procesu za I i II instancję.
Pozwani wnieśli o oddalenie apelacji oraz o zasądzenie na ich rzecz kosztów procesu.
Sąd Apelacyjny zważył co następuje.
Apelacja była częściowo zasadna.
W pierwszej kolejności należy wskazać, że w toku procesu drugoinstancyjnego przeprowadzono postępowanie dowodowe w całości, a rozprawa odbyła się i została zamknięta (postanowienie z 25 marca 2022 r. – k. 739). Strony, po ich wezwaniu, złożyły stanowiska na piśmie (wezwanie – k. 761, pisma procesowe k. 768 – 782). Z tych przyczyn wyrok został wydany na posiedzeniu niejawnym w oparciu o art. 15 zzs 2 Ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID–19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.).
W środku odwoławczym słusznie zarzucono, że aby ustalić, czy zachowanie personelu pozwanych doprowadziło do utrwalenia się u powoda skutków udaru mózgu, konieczne było uzupełnienie materiału dowodowego. Przeprowadzone w pierwszej instancji dowody z ekspertyz neurologów W. T. i T. P. nie dawały spójnych odpowiedzi na to, jaki był czas, w którym można było udzielić skutecznej pomocy medycznej. W pierwszej z tych opinii wskazano, że okres ten trwa do 4,5 godzin od wystąpienia objawów (k. 225 – rubryka „wnioski”). W drugiej podano, że czasu tego nie da się określić w przypadku, gdy, jak u powoda, do udaru doszło w wyniku rozwarstwienia tętnicy szyjnej (k. 403). Sąd Apelacyjny dopuścił zatem dowód z opinii: Instytutu, w celu ustalenia, czy zastosowany sposób postępowania personelu pozwanych był prawidłowy; a następnie neurologa I. S. (1), żeby określiła, jaki byłby stan inicjatora postępowania, gdyby leczenie wdrożono odpowiednio szybko (postanowienia dowodowe – k. 532, 650). Stanowiska przedstawione w obu tych ekspertyzach miały charakter wariantowy – uzależniony od tego jakie ustalenia poweźmie Sąd w niniejszej sprawie – lecz zostały dobrze umotywowane i uzupełnione w wyjaśnieniach ustnych bądź pisemnych. Ostatecznie nie były też kwestionowane przez strony. Były też w większości spójne ze sobą oraz z pozostałymi opiniami, co, mimo pewnych odrębności między tymi dowodami, pozwalało na ustalenie istotnych faktów, do których powzięcia niezbędna była wiedza specjalna.
W oparciu o tak uzupełniony materiał Sąd Apelacyjny uznał, że przebieg wizyt zespołów ratunkowych można było odtworzyć na podstawie m.in. treści wywiadu medycznego, jaki odebrano od powoda 24 marca 2015 r., to jest w dniu przetransportowania go do placówki medycznej w związku z pojawianiem się objawów udaru. Jak wynika z zasad doświadczenia życiowego, obawiał się o utratę życia i zdrowia i zależało mu na podjęciu przez lekarzy prawidłowego leczenia. Wykluczone było wiec, że informacji na temat swojego stanu udzielił wtedy w sposób nierzetelny, bądź jedynie w celu uzyskania świadczenia odszkodowawczego, czy też na potrzeby późniejszego procesu. Wskazał wówczas, że w chwili zamanifestowania się dolegliwości miał zaburzenia mowy i osłabienie prawych kończyn, mimowolnie ruszał rękami (obserwacje: „chory … od północy – zaburzenia mowy, osłabienie prawych kończyn ..” – k. 24; karta informacyjna: „wywiad i stan przedmiotowy: … dodatkowo towarzyszyły zaburzenia mowy, pacjent nie mógł utrzymać kubka w rękach, ruchy mimowolne kończyn górnych” – k. 9). Znalazło to potwierdzenie w jego wypowiedziach (k. 81, 82, 414, 415) i zeznaniach żony. Oświadczyła, że obudził się około godziny 00:30 i wówczas, co było spójne także ze stanowiskiem jej teściowej, był oszołomiony, nie mógł podnieść kubka z herbatą (k. 136). Z tej przyczyny o 1:23, co wynika z dokumentacji (lista nagrań – k. 145, wydruk – 146), wezwano pogotowie medyczne. Wtedy zaczął „wiązać pierwsze słowa”, ale nadal był „odmienny” (zeznania żony powoda – k. 133). W opinii Instytutu wskazano, że opisana wyższej relacja rodziny powoda była wiarygodna w świetle wiedzy medycznej (k. 638 v, 640 v). Przyjazd pogotowia ratunkowego nastąpił o 1:25 (karta zalecenia wyjazdu – k. 43). Matka powoda zasugerowała wówczas, że mógł on doznać udaru (zeznania żony i matki powoda k. 133, 136). Mimo to w dokumentacji stwierdzono jedynie zasłabnięcie, brak dolegliwości bólowych, prawidłowe reakcje. Uznano, że nie występuje potrzeba hospitalizacji (karta medycznych czynności ratunkowych – k. 8). Opisywane przez powoda i świadków objawy nie zostały potwierdzone w zeznaniach lekarza ortopedy traumatologa, który interweniował w pierwszym zespole rabunkowym (k. 184 v). Tym niemniej, w świetle przedstawionych wyżej i innych okoliczności (wiarygodnych zeznań powoda i jego rodziny – niesprzecznych z wiedzą medyczną, potwierdzonych w wywiadzie lekarskim przeprowadzonym w pozwanym Szpitalu; późniejszego dalszego ujawniania się objawów udaru), Sąd Apelacyjny uznał, na co wskazywali również biegli z Instytutu (k. 547 i 547 v), oraz biegła I. S. (2) (k. 761), że zespół ratowniczy nie dostrzegł już wtedy istniejących symptomów chorobowych.
Na tej podstawie przyjąć, że
Około 3:00 żona i matka powoda zaobserwowały u niego postępujące drętwienie kończyn oraz to, że nie mógł mówić (zeznania k. 133, 134, 137). O godzinie 4:54 ponownie wezwano karetkę. Zgłoszono niedowład prawej strony i niemożność mówienia (karta zlecenia wyjazdu – k. 45). Zespół ratowników medycznych, w składzie którego nie było lekarza, przyjechał o 4:57 (karta zalecenia wyjazdu – k. 45). Zauważono ogólne osłabienie i splątanie. Co prawda także wówczas stwierdzono poprawne reakcje oczu, słowne i ruchowe, psychoruchowe i brak niedowładów (karta zalecenia wyjazdu – k. 45 v), ale jak wskazali biegli z Instytutu, wariant, w którym objawy udaru nie były wówczas obecne, był bardzo mało prawdopodobny (k. 548 v). Powoda przewieziono na (...) pozwanego Szpitala o 5:35 (karta zlecenia wyjazdu – k. 45) i o 5:44 skierowano go na konsultacje neurologiczne (skierowanie – k. 48). Do 8:00, kiedy dyżur przejął kolejny lekarz, zrobiono już tomografię komputerową głowy (zeznania lekarza D. R. – k. 174). Lekarz radiolog nie rozpoznał na nich zmian ogniskowych w mózgu (karta informacyjna – k. 13, opis badania – k. 25) – co wedle biegłych mogło wynikać także z tego, że nie miał świadomości objawów udaru lewej półkuli (k. 548 v przedostatni akapit). Zleconą konsultację neurologiczną wykonano przed południem. Wówczas powoda przewieziono do szpitala w W.. Tam stwierdzono u niego udar mózgu (zeznania lekarza D. R. – k. 175).
Dokonując oceny poprawności powyższego działania personelu pozwanych, Sąd Apelacyjny miał na uwadze, że, jak wskazano w opinii Instytutu, skuteczność i przebieg leczenia udarów niedokrwiennych jest taka sama bez względu na ich przyczynę, w tym, jak u powoda, rozwarstwianie tętnicy szyjnej (k. 549 v, pkt 5). Także biegłe I. S. (1) i W. T. nie twierdziły inaczej. Odmienne stanowisko neurolog T. P., w oparciu u które wydano zaskarżone rozstrzygniecie, nie było więc wiarygodne. Jak zgodnie uznali biegli, wedle stanu wiedzy medycznej istniejącego w momencie zdarzenia szkodowego, leczenie polegało na podaniu leku działającego przeciwzakrzepowo i przeciwpłytkowo (k. 403, 549 pkt 4, 731 akapit 2). Skuteczność tej terapii, mającej na celu przywrócenie przepływu krwi, w sposób bardzo wyraźny zmniejsza się jednak z upływem czasu (k. 545 v akapit 3, 731 akapit 1). Specjaliści z Instytutu, neurolog I. S. (1) i W. T. spójnie podnieśli, że rozpoczęta poniżej 3 godzin od wystąpienia objawów ewidentnie zwiększa szanse utrzymania pełnej sprawności; nieco mniejszy efekt jest obserwowany w oknie terapeutycznym od 3 do 4,5 godzin (k. 225, 546 v, 731). Jak wynikało z ich ocen, w środowisku medycznym nie budzi wątpliwości, że czas na podjęcie leczenia kończy się po upływie 4,5 godzin (k. 225 rubryka „wnioski”, 546 v akapit 1, 731 akapit 1). Zasady tej nie zmienia to, że wytyczne z 2013 r. dopuszczają podanie leków w okresie do 6 godzin, gdyż nie jest to postępowanie standardowe i dotyczy jedynie szczególnych sytuacji. Pogląd ten został wyczerpująco umotywowany i był wiarygodny (k. 546 v akapit 2, 649 v). Nie miała więc mocy dowodowej ta część opinii neurologa T. P., w której podniesiono, że okno terapeutyczne kończy się standardowo po upływie 5 godzin (k. 361).
Jak nadto wynikało z opinii Instytutu i neurologa I. S. (1) – neurolodzy W. T. i T. P. nie poruszali tej kwestii – nie jest możliwe ustalenie, w oparciu o materiał zgromadzony w niniejszej sprawie, kiedy po raz pierwszy pojawiły się u powoda objawy udaru (k. 548 pyt. 2, 602 v akapit 1, 604 v pyt. 6, 640 – 641). Wiadomo jedynie, że obudził się z nimi około godziny 00:30 (k. 548 pyt. 2). Jeżeli nie ma możliwości określenia czasu pojawienia się dolegliwości – co ma miejsce gdy m.in., jak w niniejszej sprawie, stoi temu na przeszkodzie sen nocny chorego – to za początek przyjmuje się ostatni moment, kiedy był widziany bez dolegliwości. Miało to miejsce o 21:00, gdy poszedł spać (k. 547 akapit 2, 602 v akapit 1, 640 – 641). Takie stanowisko, ugruntowane w naukach medycznych, korelowało z regułami dowodowymi unormowanymi w przepisach prawa. Zgodnie z nimi wykazana jest okoliczność, która wynika z dowodów (art. 233 § 1 k.p.c.), bądź z faktów (art. 228 k.p.c., 229 k.p.c. i 231 k.p.c.). Te pozwalały przyjąć, jak już wskazano, że objawy udaru pojawiły się między 21:00 a 00:30.
Wskazać w tym miejscu trzeba, że nie jest rzeczą biegłych ocena dowodów i wyprowadzanie na tej podstawie wniosków co do ich wiarygodności. Jest to domeną sądu rozpoznającego sprawę. Odnosząc się zatem do sygnalizowanych rozbieżności między zapisami w dokumentacji medycznej z pierwszego wezwania karetki pogotowia a zeznaniami świadków i twierdzeniami powoda, należy wskazać, że opisywane w tych ostatnich symptomy, tak w ocenie biegłych z Instytutu, jak również według I. S. (2), jednoznacznie są utożsamiane ze wskazującymi na udar niedokrwienny mózgu. Wątpliwości biegłych wynikały jedynie z rozbieżności między danymi zawartymi w dokumentacji medycznej z pierwszego wyjazdu karetki pogotowia (przyczyna wyjazdu – zasłabnięcie i zapisy z konsultacji lekarskiej) i dowodami przedstawionymi przez stronę powodową. Te ostatnie zaś, w ocenie Sądu Apelacyjnego, były w pełni wiarygodne, zważywszy na ich szczegółowość i zbieżność co do faktów opisujących charakterystyczne dla tej jednostki chorobowej symptomy (niedowład, splątanie, zaburzenia mowy). Należy też zaznaczyć, o czym była już mowa, że potwierdzają to zapisy z wywiadu powoda odebranego po przywiezieniu do szpitala. Wykluczyć więc trzeba, że na ich wiarygodność może niekorzystnie rzutować fakt postawienia późniejszej diagnozy, kiedy już wszyscy mieli świadomość, jaką chorobą powód był dotknięty i jakie są jej symptomy. Okoliczność, że strona powodowa wycofała się z tej wersji na skutek niekorzystnych dla niej w przypadku jej przyjęcia wniosków opinii Instytutu, nie pozbawia ich znaczenia ani mocy dowodowej.
Sąd Apelacyjny nie przychylił się zatem do wersji sformułowanej w drugim wariancie opinii Instytutu (na wypadek uznania za wiarygodne zapisów z dokumentacji medycznej z pierwszego wezwania karetki pogotowia), że istniała możliwość skutecznego wdrożenia leczenia trombolitycznego w przypadku, gdyby udar nastąpił po pierwszym wezwaniu karetki pogotowia. Jakiekolwiek podjęte zamknięciu okna terapeutycznego działania i zaniechania w zgodnej ocenie biegłych, nie miały więc wpływu na zahamowanie bądź odwrócenie procesu chorobowego i na stan powoda.
Z uwagi na to, że powoda, a nie pozwanego, obciążają skutki niewykazania okoliczności, które są przywołane jako podstawa faktyczna i prawna powództwa (art. 444 w związku z art. 445 § 1 k.c.), nie było podstaw, by wątpliwości co do stanu faktycznego rozstrzygać na jego korzyść, a niekorzyść przeciwnika procesowego (art. 6 k.c. i art. 232 k.p.c.).
Odmiennej oceny nie można było powziąć także w pryzmacie zasad obowiązujących w procesach medycznych, w których wystarczające jest wykazanie wysokiego prawdopodobieństwa, nie zaś pewności, wystąpienia zdarzeń istotnych dla wyniku sprawy. Powód nie uprawdopodobnił bowiem, kiedy wystąpiły u niego pierwsze objawy udaru. Jak wynikało z opinii Instytutu i neurologa I. S. (1), było to tak samo możliwe o 21:00 co o 00:30 oraz pomiędzy tymi godzinami – i to w sytuacji gdyby przyjąć, zgodnie z ustaleniami Sądu Apelacyjnego i Okręgowego, że o 00:30 obudził się z dolegliwościami układu nerwowego (k. 602 – 602 v pyt. 2; 640 v; 643 v 00:36:00 – 00:36:59; k. 761 – inaczej niż w protokole pisemnym).
Jeżeli tak to nie było wiarygodne stanowisko, wedle którego na stan jego zdrowia miało wpływ to, że zespół ratowniczy, który pojawił się o 1:25 to jest po 2 minutach od wezwania, nie przetransportował go do odpowiedniego szpitala. Okno terapeutyczne, w okresie którego zasadne było podjęcie leczenia, zamknęło się bowiem o 1:30. O tej porze upłynęło 4,5 godziny od 21:00, a więc od momentu gdy, o czym była mowa, należało przyjąć zamanifestowanie się pierwszych dolegliwości związanych z udarem. Tożsamą ocenę należałoby przyjąć, gdyby uznać, że wystąpił szczególny przypadek i możliwe było zastosowanie leczenia w niestandardowym czasie 6 godzin. Jak wskazali wszyscy biegli, przy udarze niedokrwiennym jakiego doznał powód, konieczne jest zdiagnozowanie tej dolegliwości i w tym celu trzeba najpierw wykluczyć krwotok (k. 225 ad c, k. 404, 605 pyt. 8, 732 akapit 1). Z tych przyczyn przeprowadza się m.in. tomografię komputerową, a następnie szybkie badanie neurologiczne (k. 404, 605 pyt. 8, 760 v). Z wiarygodnej oceny neurologa I. S. (1) wynika, że od wykonania powyższych procedur do wdrożenia leczenia trombolitycznego, zakładając prawidłową organizację pracy szpitala, upływa od 2 do 3 godzin (k. 761). Gdyby wiec powód natychmiast po przyjeździe pogotowia ratunkowego o 1:25 został przetransportowany do placówki udarowej w W., oddalonej o ok. 40 km od miejsca jego zamieszkania w W., a tam niezwłocznie i prawidłowo wdrożono wymaganą diagnostykę, to, uwzględniając krótki nawet niespełna półgodzinny czas dojazdu, leczenie rozpoczęto by nie wcześniej niż między 3.40 a 4:40. Nastąpiłoby to po zamknięciu okna terapeutycznego, które, przy przyjęciu że wynosiło nawet 6 godzin, skończyłoby się o 3:00. Z ustaleniami opisanymi w niniejszym akapicie spójne było też stanowisko biegłej, że na skuteczne zastosowanie terapii trombolitycznej byłaby szansa jedynie wówczas, gdyby zespół ratunkowy przyjechał do powoda od razu po wystąpieniu objawów (k. 760 v), a więc o 21:00. Nawet wówczas, jak wskazała, z uwagi na czas trwania koniecznych procedur, istniały wątpliwości, czy leczenie zostałoby zastosowane w odpowiednim czasie (k. 731, 760 v).
W rezultacie nie da się przyjąć, że przyczyną niewyleczenia skutków udaru u powoda były zaniechania: zespołu ratunkowego, który za pierwszym razem nie zabrał go do szpitala, a za drugim nie przewiózł do palcówki udarowej; a także personelu pozwanego Szpitala, gdzie, o czym będzie mowa, zbyt opieszale podjęto czynności wymagane do zdiagnozowania i przetransportowania na oddział neurologiczny. Następstwa udaru niedokrwiennego mózgu, jak już wskazano, wystąpiłyby u niego nawet przy prawidłowym działaniu służb medycznych. Nie było więc związku przyczynowego między ich zawinionym zachowaniem a szkodą niemajątkową, którą wywodzono z cierpienia, jakie wywołały następstwa udaru. Słusznie więc Sąd Okręgowy uznał, że nie spełniła się, unormowana w art. 361 § 1 k.c., przesłanka odpowiedzialności deliktowej za powyższy uszczerbek.
Powód swoje roszczenie wywodził też jednak z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz.U. 2009 Nr 52, poz. 417, wedle brzmienia obowiązującego 24 marca 2015 r.; dalej: „U.p.p.”; pismo procesowe – k. 269). Zgodnie z tą normą, w razie zawinionego naruszenia praw pacjenta sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę na podstawie art. 448 k.c. Powód udowodnił, że spełniły się powyższe przesłanki.
Wykazał, o czym była już mowa, że przed pierwszą wizytą zespołu ratunkowego doskwierały mu zaburzenia mowy i osłabienie prawych kończyn. Członkowie zespołu ratowniczego, mimo przeprowadzonych badań i zebrania wywiadu od rodziny, nie dostrzegli istniejących symptomów chorobowych, choć, wedle biegłych z instytutu, były wystarczające do wysunięcia podejrzenia udaru mózgu lub co najmniej przemijających zaburzeń krążenia mózgowego (k. 547 pyt. 1; 547 v akapit 1; 642 – od 00:13:53). Tak postawiona diagnoza powinna skutkować niezwłocznym przetransportowaniem go do szpitala dysponującego oddziałem udarowym (k. 547 v akapit 1 i 3, 642, 642 v, 761), co wynikało także z dyspozycji normy z art. 45 ust. 1 Ustawy z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (tj. z dnia 19 kwietnia 2013 r. Dz.U. z 2013 r. poz. 757, w brzmieniu obowiązującym 24 marca 2015 r.). Wymagał tego, opracowany już w 2012 r., standard postępowania przy osobach z udarem (k. 546 akapit 2), bo dzięki temu, jak wykazują badania z 2013 r., o ok. 20% zmniejsza się ryzyko zgonu lub utrwalenia się niesprawności poudarowych (k. 545 v). Konkluzje te są bardziej przekonywające niż sprzeczne z nimi wyjaśnienia ustne T. P. (00:26:01 – 00:30:38, k. 405) i nieumotywowane stanowisko W. T. (k. 225 ad c akapit 1). Opisane wyżej działania powinny być przedsięwzięte także po drugim przyjeździe zespołu ratunkowego (k. 548 akapit 1), w którym, na skutek błędu dyspozytora – to jest podwładnego S. M. O. (bezsporne, k. 104) – nie znalazł się władny do ich podjęcia lekarz (k. 648 v – po 00:36:05). Wówczas w dalszym ciągu utrzymywały się u powoda problemy z mówieniem i słabość kończyn, o czym, jak już wskazano, jego rodzina poinformowała wzywając pogotowie. Stwierdzono nadto splątanie i ogólne osłabienie. Dawało to podstawy do tego, by podejrzewać udar, lub przemijające zaburzenia krążenia mózgowego (k. 362 ostatni akapit, 548 akapit 3, 603 v i 604 pyt. 11, 647). W konsekwencji tych nieprawidłowości pierwszy zespół ratunkowy pozostawił powoda w domu, zaś drugi przewiózł go do placówki w W., w której nie było możliwości leczenia pacjentów z udarami. Także zachowanie personelu pozwanego Szpitala było częściowo wadliwe.
Oceny tej nie zmienia treść opinii Instytutu. Jak w niej wskazano, postępowanie wdrożone w palcówce w W. było „ogólnie prawidłowe”, ale, co następnie dodano, pod warunkiem, że objawy kliniczne, prezentowane powoda w momencie pierwszej oceny lekarskiej w (...), nie dawały podstaw do rozpoznania udaru mózgu (k. 549 pyt. 3). Z dokumentacji medycznej wynikało tymczasem, że R. K. – lekarz medycyny ratunkowej, który pełnił dyżur do godziny 7:00, a więc także w trakcie przyjazdu powoda – stwierdził u niego zaburzenia mowy z cechami afazji i osłabienie kończyny górnej prawej (m.in. „zaburzenia mowy, osłabienie kg po prawej” – k. 48). Były to objawy, które, jak wyżej wskazano, pozwalały na sformułowanie podejrzenia udaru. Także neurolog W. T. wiarygodnie przyznała, że wywiad potwierdzał tę okoliczność (k. 225 ad c akapit 2). Uzyskane w jego trakcie informacje uzasadniały: niezwłoczne podjęcie działań diagnostycznych (k. 225 ad c, 549 akapit 2, 604 v) i szybkie badanie neurologiczne (k. 225 ad c, 760 v); a następnie niezwłoczne przetransportowanie powoda na oddział udarowy (k. 405 00:21:04 początek, 549 akapit 2). Mimo to, chociaż R. K. odnotował potrzebę zastosowania wobec powoda „diagnostyki i leczenia w oddziale neurologicznym”, a o 5:43 wypisał skierowanie na konsultację neurologa (skierowanie – k. 48), to jednak odbyła się ona dopiero po około 5 godzinach. Miała miejsce, jak już wskazano, „bliżej południa”. Interwencja neurologa nie było zatem „szybka”, czego, m.in. wedle biegłej I. S. (1), wymaga się przy podejrzeniu udaru (k. 760 v). Biegli z instytutu usprawiedliwiali takie postępowanie powołując się na „możliwości organizacyjne szpitala” (k. 549 pkt 3, akapit 1). Nie zmieniło to jednak tego, że, jak wiarygodnie wskazały W. T. (k. 225 ad c) i T. P. (k. 361, 362, 404), było ono nieprawidłowe, a więc nieadekwatne do standardów medycznych. Dopiero po przeprowadzeniu opóźnionej konsultacji neurologicznej przetransportowano powoda do Szpitala w W., który dysponował oddziałem udarowym.
Takie zachowanie stanowiło naruszenie prawa do natychmiastowego udzielenia świadczeń zdrowotnych, które aktualizuje się, gdy jak w niniejszej sprawie, występuje zagrożenie zdrowia lub życia (art. 7 U.p.p.), a nadto do leczenia w sposób odpowiadający zasadom należytej staranności (art. 6 ust. 1 i art. 8 U.p.p.). Omawianych naruszeń podwładni pozwanych dopuścili się w warunkach istnienia obiektywnego i subiektywnego elementu zawinienia, a więc odpowiednio bezprawności, która wyraża się w uchybieniu prawom pacjenta (patrz: wyrok SN z 3 grudnia 2009 r. II CSK 337/09) oraz niedbalstwa polegającego na niedochowaniu wzorca należytej staranności lekarzy i personelu medycznego (patrz: wyrok SN z 18 stycznia 2013 r. IV CSK 431/12). Z tych przyczyn zaktualizowało się u powoda roszczenie o zadośćuczynienie oparte o art. 4 U.p.p. w zw. z art. 448 k.c. w zw. z art. 430 k.c.
W wyniku naruszenia praw pacjenta przez niedopuszczalnie długi czas tkwił w nieświadomości i niepewności co do przyczyny i rokowań występującego u niego drętwienia, zaburzeń mowy i innych skutków pojawiających się w wyniku udaru niedokrwiennego mózgu. Na rozmiar jego cierpień wpływ miało to, że: zgłaszane przez niego i rodzinę dolegliwości zostały zignorowane przez pierwszy zespół medyczny; następnie nie przewieziono go do dysponującej odpowiednią kadrą i zapleczem technicznym placówki udarowej, lecz do Szpitala w W.; tam przez wiele godzin lekarze nie podejmowali adekwatnych działań, oczekując na opóźniającą się konsultację neurologiczną. Jak słusznie podniósł, wywołało to w nim uzasadnione poczucie, że mimo potrzeby natychmiastowej pomocy, został zignorowany przez personel medyczny, a jego życie i zdrowie nie miały dla niego znaczenia. Okoliczności te, w połączeniu z faktem, że w związku z objawami udaru mózgu trwał w uzasadnionej obawie o życie, uzasadniały uznanie rozmiaru cierpień, jakich doznał w wyniku naruszenia praw pacjenta, za bardzo znaczący.
Z tych względów Sąd Apelacyjny uznał, że odpowiednią kwotą należnego z tego tytułu zadośćuczynienia będzie 150.000 zł. Podstawową jednak przyczyną aktualnego stanu powoda były względy zdrowotne leżące po jego stronie. Pozwani nie odpowiadają zatem za wystąpienie udaru niedokrwiennego ani za niemożność wdrożenia we właściwym czasie adekwatnego leczenia, skoro jak wyżej wskazano, zespół ratunkowy został wezwany w sytuacji, w której nie można już było podjąć działań w tzw. oknie terapeutycznym.
Według art. 27 ust. 7 ustawy o działalności leczniczej, odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przy udzielaniu świadczeń w zakresie udzielonego zamówienia ponoszą solidarnie udzielający zamówienia i przyjmujący zamówienie. Odpowiedzialność za naruszenie praw pacjenta ponosił personel obu pozwanych, zatem powyższa kwota została od nich zasądzona solidarnie (art. 441 § 1 k.c.).
Powód, po ostatecznym sprecyzowaniu, zażądał uiszczenia zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta od dnia 1 lutego 2017 r. (pismo procesowe k. 269). Tak sformułowane wezwanie do zapłaty dotarło do pozwanego Szpitala 20 lutego 2017 r. (k. 281, 282) i pozwanego S. M. O. 21 lutego 2017 r. (k. 281, 282 v). Powinno być spełnione niezwłocznie od tych dat (art. 455 k.c.), to jest w dniach następnych. Wtedy też stało się wymagalne. Od tego też okresu zasądzono odsetki za opóźnienie (art. 481 § 1 k.c.).
Z tych przyczyn Sąd Apelacyjny orzekł jak w pkt I sentencji na podstawie art. 386 § 1 k.p.c. oraz jak w pkt II sentencji w oparciu o art. 385 k.p.c.
Powód co do zasady powinien zwrócić pozwanym stosunkową część kosztów postępowania apelacyjnego. Za odstąpieniem od obciążania go tym obowiązkiem przemawiała jednak jego trudna sytuacja ekonomiczna oraz to, że działał w przekonaniu co do zasadności swojego roszczenia. O tym, że miało ono oparcie w obiektywnych podstawach przemawia to, że o wyniku postępowania zaważyły dopiero opinie biegłych przeprowadzone w II instancji i dopiero w sprawie odwoławczej powództwo zostało częściowo uwzględnione.
Z tych przyczyn orzeczono jak w pkt III sentencji na podstawie art. 102 k.p.c. i art. 108 § 1 k.p.c.
Opisane wyżej względy – w przypadku pozwanych także powszechnie znana okoliczność niedofinansowania służby zdrowia – przemawiały za odstąpieniem od obciążania stron kosztami sądowymi, które w II instancji poniósł Skarb Państwa (art. 113 ust. 1 u.k.s.c. w zw. z art. 102 k.p.c. oraz art. 113 ust. 4 u.k.s.c.).
Z tych przyczyn orzeczono jak w pkt IV sentencji.
(...)
Podmiot udostępniający informację: Sąd Apelacyjny w Białymstoku
Osoba, która wytworzyła informację: Magdalena Natalia Pankowiec
Data wytworzenia informacji: